piątek, 7 sierpnia 2020

Zamiana cz. 4

Spotkanie przeciągnęło się do późnych godzin nocnych, bo i na stole pojawiło się wino dla Uli i Dagmary oraz piwo dla panów. Marek zamówił również pizzę. Goszczenie ich było dla Marka czymś wyjątkowym i świetnie się bawił z całą czwórką. Z Pauliną i jej przyjaciółmi nigdy tak dobrze się nie bawił, bo byli bez humoru i sztywni. O drugiej czas było iść spać. Ula z Dagmarą chciały jeszcze ogarnąć salon, ale Marek zarządził, żeby zostawić sprzątanie na rano. Dziewczęta miały jeszcze okazję obejrzeć, jak mieszka Marek, bo Sebastian bywał tu, a Maciek mieszkał w czasie zamiany.
Na początek Marek pokazał im obejście i widać było, że ktoś kto zajmuje się roślinkami ma do nich dobrą rękę i wiele elementów podobało się Uli. 


-Część roślin i zaprojektowanie ogrodu, to zasługa Julii -wyjaśnił dziewczynom. —Lubiła to. Paula jakoś nigdy nie miała ochoty dokończyć i dlatego jest trochę samej trawy.
-Sama trawa ładnie skoszona dobrze również wygląda Marek -odparła Ula.
Wnętrza natomiast praktycznie w całości wyglądały jak z katalogu i zbytnio Uli się nie podobały. Zwłaszcza sypialnia Marka i Pauliny i osobny pokój Febo, jak się dowiedziała. W tym drugim oprócz obszernych szaf było również łóżko i zastanawiała się, czy z niego korzysta. Uli najbardziej spodobał się pokój gościnny, bo był w jasnych kolorach i przytulny.
-Julia go jeszcze urządzała i dlatego różni się od reszty -oświadczył Marek, jakby wyczuwając, że poprzednie pokoje wrażenia dobrego nie zrobiły na dziewczynach, a zwłaszcza na Uli.
-A co tu jest? -zapytała Ula, gdy zostały im ostatnie drzwi. —Twój pokój.
-Na razie jest nieużywany. Julia planowała tutaj pokój dziecięcy.
-Rozumiem Marek. Mieliście bardzo poważne plany.
-Tak -odparł krótko.
Gdyby nie jej zdrada może już byłbyś tatusiem -pomyślała.

Paulina do domu przyjechała o szóstej rano i nie zważając większej uwagi, na butelki i kieliszki na ławie oraz na ogólny bałagan w salonie, skierowała się na schody. Już na samych schodach potknęła się o damski but. Tak więc do sypialni wpadła z furią. Od razu zauważyła śpiącego Marka. Obok niego przykryty całkiem kołdrą spał ktoś jeszcze.
-To tak się zabawiasz -ryknęła na cały uśpiony dom. Kim ona jest? - zapytała, ściągając jednocześnie kołdrę z osoby śpiącej obok. Jednak zamiast kobiety zastała tam Sebastiana. To nie uspokoiło jej jednak.
-Marek możesz obudzić się -mówiła, szarpiąc za rękę.
-Paula co tu robisz? -zapytał sennie.
-To mój dom i mam prawo w nim być -odparła, nie ściszając głosu.
-Ciszej Paulino. Ula z Dagmarą śpią obok, a w salonie Maciek.
-Marek co się dzieje. Głowa mi pęka. Paulina, dlaczego krzyczysz -bełkotał Olszański. —Jest szósta. I co tu robisz? Jesteś w Mediolanie.
-Paulina wróciła, bo jak mniemam, spodziewała się zastać tu kobietę.  Tylko to mogło ją zmusić do przylotu do Polski tak wcześnie. A ty się uspokój – rzekł do Febo. —Zejdziemy na dół do kuchni i porozmawiamy.
-To jest mój dom i mogę robić w nim, co zechcę i zachowywać się jak chce.
-Tu się mylisz. Dom jest mój. Kupiłem go dla siebie i Julii. Ty grosza do niego nie dołożyłaś.
-Jesteś zwykłym egoistą Marek. Ciągle mi to wypominasz.
-Ja się stąd zmywam Marek -odezwał się ponownie Sebastian. —Jeszcze mi się oberwie.
Hałas obudził również pozostałe osoby, bo jak Olszański wyszedł na korytarz, to spotkał tam Ulę i Dagmarę.
-Dobrze słyszałam? -pytała Dagmara. —Paulina wróciła nieoczekiwanie.
-No, wróciła.  Ja spadam dziewczyny. Wam również radzę ewakuować się stąd. Wściekła Paulina z rana jest gorsza niż z każdej innej pory dnia. Idę po Maćka.
-Nie musicie od razu odjeżdżać -rzekł Marek, pojawiając się na korytarzu tuż za Sebastianem. —Zaraz uspokoję Paulinę.
-Sebastian ma rację Marek -odparła Dagmara. —Lepiej będzie, jak zejdziemy Paulinie z oczu. Już i tak masz niewesoło.
Kwadrans później podjechała taksówka i cała czwórka gości pożegnała się z nim i odjechała. Marek w tym czasie się ubrał.
- Zadowolona jesteś -mówił z wyrzutami do Pauliny. —Oni byli moimi gośćmi.
-Ta hołota z domu zrobiła oborę.
-Bez takich słów Paulina -wtrącił ostrzegawczo. —Mówisz o moich przyjaciołach.
-Twoi przyjaciele to zgraja niewychowanych ludzi.  Buty pozostawiane były na schodach, odzież Seby leżała na ziemi. Zobacz, jak salon wygląda.
-Od kiedy interesuję cię, jak wygląda dom? Palcem nie kiwnęłaś, aby cokolwiek tu posprzątać.
-Pół nocy nie spałam i po powrocie do domu miałam chyba prawo do spokoju i prywatności, a nie do zajmowania się nimi.
-Nikt nie kazał ci się nimi zajmować. Sam bym się nimi zajął. A ty wpadłaś do domu niczym jak CBA o świcie i ich siłą wyprosiłaś.
-Sami odjechali. Nikomu nic nie musiałam mówić.
-Wystarczyło twoje zachowanie. Krzyczałaś na cały dom. Tylko głupi by się nie zorientował, że lepiej będzie go opuścić. Ja również wychodzę Paula. A ty będziesz miała okazję posprzątać ten chlew.
-Ja go nie zrobiłam i nie zamierzam sprzątać -odparła obrażonym tonem. 




Przez godzinę Marek jeździł po mieście bez celu. W końcu znalazł się w pobliżu hotelu, z którym mieli podpisaną umowę i nocowała Ula. Bez dłuższego namysł zadzwonił do niej z pytaniem, gdzie jest. Była akurat w trakcie śniadania w hotelowej restauracji to dołączył do niej.
-Przepraszam cię za Paulę -rzekł, gdy zamówił swoje śniadanie.
-Nie możesz ciągle przepraszać za nią. Ma taki, a nie inny charakter i nie zmienisz tego.
-Widzi w każdej kobiecie rywalkę -tłumaczył jeszcze. —Zanim związałem się z Julią, to byłem chłopakiem Pauliny.
-Wiem. Dagmara mi opowiadała. I nie chcę rozmawiać o niej.
-Tak szczerze ja też nie. Wyszedłem z domu chwilę po was. Nie zdążyłem się nawet umyć.
-Żaden problem Marek. Możesz u mnie w pokoju się odświeżyć.
Przez resztę śniadania rozmawiali o programie Dżentelmeni i wieśniacy oraz pracy Uli i jej planach na resztę wakacji.
-Chcę wyjechać na dłuższy weekend do Hiszpanii. Ja plaża, morze, drinki. Możesz sobie wyobrazić?
Marek jak najbardziej wyobraził sobie taki widok, bo jeszcze wczorajszego dnia widział Ulę w stroju kąpielowym, jak pozowała do zdjęć i wyglądała cudnie. Długie zgrabne nogi i idealne wcięcie w pasie na cały wieczór i noc utkwiły w pamięci. 


-Znam kilka godnych polecenia miejsc Ula. Jak pójdziemy do pokoju, to pokażę ci te hotele i miejsca.
-Dzięki Marek. W folderach zawsze wszystko wygląda pięknie, a później okazuje się, że wszystko było podkolorowane.

Gdy skończyli jeść, to poszli na górę, a tam Marek wziął odświeżający prysznic. Z mokrymi włosami wyglądał jeszcze bardziej uroczo i trudno było Uli oderwać od niego wzrok. Marek od niej również nie mógł oderwać oczu, bo sukienka zbyt wiele pokazywała, a pieprzyk w dekolcie kusił. Marek tak jak obiecał jej, wynalazł dla niej odpowiednie miejsce na wypoczynek. Miała wylecieć w piątek rano a wrócić w poniedziałek wieczorem. Termin również jej odpowiadał, bo wylot był piętnastego września.
-Nabierzesz sił przed drugim rokiem studiów -mówił, patrząc na Ulę stojącą przed lustrem i rozczesującą długie włosy.
-I ja na to liczę Marek. Boję się tylko lotu -mówiła, patrząc na niego w odbiciu w lustrze. —Nigdy jeszcze samolotem nie leciałam.
-Chyba każdy tak ma. Ja miałem dziesięć lat, jak pierwszy raz leciałem z rodzicami do Włoch. Na odwagę dali mi słodycze i jadłem od wejścia na pokład. Później śpiewałem wszystko, co mi się przypomniało. Włączając kolędy, bo kolędy wszyscy znają i myślałem, że też będą śpiewać.
-Dobre i dzięki za radę -mówiła, spoglądając na niego z promiennym uśmiechem. —Spróbuję wykorzystać twój sposób na śpiew. Nie wiem tylko co inni pasażerowie na to. Zbytnio ładnie nie śpiewam. Mogą mnie jeszcze wziąć za wariatkę.
Uśmiechała się tak cudownie, że wstał z kanapy i zanim się zorientowała, co chce zrobić, to podszedł i pocałował w usta. Od dawna tego pragnęła. Nakrył jej wargi swoimi, a pod nią ugięły się kolana. Nie mówiąc o motylkach w brzuchu. Była tak oszołomiona, że pozwoliła, aby Marek bez problemu wślizgnął się językiem w jej usta. Z każdą chwilą pocałunek stawał się też gorętszy, a serce mocniej biło. Kwestią czasu było to, że Marek doprowadził ją do łóżka i delikatnie położył na nim. Chwilę później poczuła usta Marka w głębieniu piersi.
Z tym, czy wstać z kanapy i nie pocałować Uli zastanawiał się od paru minut. Od trzech dni tego pragnął. Kiedy w końcu zdecydował się, to szybko wstał i delikatnie przyciągnął do siebie. Chwilę później poczuł słodki smak ust Uli. Wiedział też, że trudno będzie mu przerwać pocałunek. Ula zadania mu również nie ułatwiła, bo uchyliła wargi i mógł jeszcze głębiej zagłębić się w jej usta. To, jak przeszli pięć metrów do łóżka nie pamiętał, ale czuł wzrastające w sobie pożądanie.

Ula nie wyobrażała sobie, że między kobietą i mężczyzną może być tak cudownie. Nawet ciężar Marka przygniatający ją do materaca tej rozkoszy nie zamącił. 


-Nie wiedziałam, że miłość jest tak -mówiła, szukając odpowiedniego słowa. —Ekscytująca Marek.
-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że jesteś dziewicą? -pytał wsparty na łokciu i przypatrując się jej.
-A jakie ma to znaczenie Marek? Nie poszedłeś ze mną do łóżka?
-Byłbym delikatniejszy Ula.
-Marek przecież nie skrzywdziłeś mnie. Myślałam nawet, że gorzej wygląda ten pierwszy raz. I nie mówmy już o tym. Niczego nie oczekuję i nie bój się dziecka, z tego nie będzie. Chcę studia skończyć, a nie dziecko niańczyć. Poza tym nie mogłaby złapać cię na dziecko.
Kiedy Ula wstała z łóżka i popatrzył na nią, to zdał sobie sprawę, że choć miał wiele kobiet, to nie przeżył nic wspanialszego. Nie wiedział dokładnie czy spowodowane to było faktem, że przed nim nikogo nie było, czy po prostu tak do siebie pasują. Do tej pory nie miał też okazji być tym pierwszym i oprócz nowego doświadczenia, dawało mu to coś w rodzaju satysfakcji i zemsty na Paulinie.
Do domu wrócił o czternastej, ale Pauliny nie było. Był za to bałagan pozostawiony jeszcze z wczorajszego dnia, jak i zrobiony przez nią samą. Nierozpakowana walizka leżała na środku sypialni, a kilka rzeczy na łóżku. Nad tym, gdzie jest, to nie zastanawiał się, bo w głowie miał, to co wydarzyło się w hotelowym pokoju.  
Nie powinienem ulegać swojej pokusie. Ona nie jest z tych dziewczyn na jedną noc, z którą już widzieć się nie będę. Może nawet wszystko zniszczyłem między nami. A tak świetnie czuliśmy się w swoim towarzystwie. Tak samo cudownie czułem się z nią w łóżku. Ma piękne i idealne ciało. Stworzone do kochania i dla mnie.  Tylko z Julią tak dobrze mi było.

Paulina tymczasem pojechała do brata, aby porozmawiać z nim i pokazać zdjęcia, które ktoś przesłał jej mms-em. 


-On znowu zaczyna. Tym razem z tą dziewuchą protegowaną Pshemka -żaliła się bratu.
-Nie możesz tak reagować Paula -przekonywał Aleks. —Marek i ta modelka są tylko na zakupach. A dopisek typowy dla takich zdjęć. Tak zabawia się twój narzeczony pod twoją nieobecność. Ktoś chce ewidentni zemścić się na tobie, tej kobiecie albo Marku.
-Z Julią również zaczęło się niewinnie. Od pomocy i przyjaźni.  
-Mówiłem ci już, że najlepiej będzie, jak ożenicie się i urodzisz Markowi dziecko. Tak chcieli nasi rodzice i tym zatrzymasz przy sobie Marka.
-Mam dopiero niespełna dwadzieścia cztery lata i czas na ślub i dzieci. 
-Julia była gotowa. Gotowa była nawet karierę porzucić dla Marka.
-Ona dopiero przy Marku chciała zrobić karierę -odparła dosadnie. —Byłaby panią Dobrzańską. Aleks zrób coś.
-Pokazywałaś Markowi te zdjęcia?
-Jeszcze nie. Rano okazało się, że miał gości, a gdy wyszli i on wyszedł. Założę się, że jest z tą Cieplak.
-I niech tak pozostanie Paula. Nie pokazuj mu zdjęć. Zobaczymy, co dalej będzie. Poradziłem sobie z miłością Marka do Julii, to poradzę sobie i z tą panną.CDN PO MINI