czwartek, 2 listopada 2023

Piękna i nieporadna cz. 11

Wspólne wyjścia z pracy Uli, Wioletty i Simone już kolejnego dnia przestało być tajemnicą. Wbrew temu, co podejrzewał Marek i Sebastian, nie było w tym nic z intrygi. Pytać żadnej z dziewczyn nie wypadało, ale przypadkowa rozmowa Marka i Wioletty wyjaśniła sprawę.

-Wiolka na przyszły poniedziałek zarezerwuj stolik w restauracji na pięć osób. Na trzynastą. Pani Krüger ma przyjechać.

-Jakąś konkretną masz na myśli?

-Nie. Mogłyby być jakieś polskie potrawy.

-Oby ceny nie były tu takie jak w restauracji Okrasy.

-Byłaś kiedyś, że wiesz?

-Nie ja. Simone. Mieszka w pobliżu i mówił.

-To znaczy, gdzie mieszka?

-Na Emilii Plater. Jest tam taki blok. Pokazał mi i Uli wczoraj. Spotkaliśmy się w windzie i się zgadaliśmy. Dzwonił do mnie elektryk i pytał o dokładny adres. Sam powiedział, ze mieszka Plater. Nawet podwiózł mnie i Ulę na Wilczą. Chata polska może być.

-Co?

-Na ten obiad Marek. Myślisz o niebieskich orzechach?

-Tak -odparł, myśląc już o informacji, jaką uzyskał. W aktach Simone nie miał jeszcze adresu podanego, a było to istotne, aby detektyw mógł szybciej działać.  — To znaczy może być, to Chata polska na obiad.

Informacje mógł od razu przekazać detektywowi.  Paweł Żurawski od dzisiaj miał zająć się, bowiem sprawą sprawdzenia Aleksa i Simone.

 

Febo mieli podobny stosunek do Simone, co Marek i Sebastian. Ci jednak z innych powodów. Znał ich tajemnice i mógł w każdej chwili je wyjawić. W dodatku nic za bardzo nie mogli zrobić, bo on miał ich w szachu. Liczyli, że szybko rozzłości mistrza i ten będzie nalegał, aby go zwolnić.  Włoch tymczasem radził sobie całkiem dobrze a sam Pshemko był nim zachwycony. Simone postanowił też trzymać się blisko Wioletty i Uli, bo one miały najlepsze relacje z Markiem i poprzez nie mógł mieć dobre układy z prezesem i innymi pracownikami. 


 

-Myślisz, że Simone próbuje do jednej z nas startować? Ciągle trzyma się nas -zastanawiała się głośno Wioletta, kiedy gotowały sobie kolację. — Jakby, co ja zainteresowana nie jestem.

-Ja też nie jestem. Miły jest, ale bardziej na kolegę się nadaje niż na chłopaka. To znajomy Pauliny i Aleksa i to już skreśla go z listy na ewentualnego chłopaka.

-Ta ich znajomość dziwna jest Ula. Dzisiaj przed wyjściem z pracy przy windzie nieźle naskoczył na Aleksa. Aleks wrzeszczał na sprzątaczkę, bo przypadkiem wpadła na niego, gdy niosła tace z konferencyjnej. Sok trochę mu zmoczył marynarkę, a wrzeszczał na cały korytarz, jak łazisz, oczu nie masz. Simone powiedział mu wtedy coś w rodzaju poszanowania i że potrafi tylko ludzi z błotem mieszać albo mobbing stosować na swoich podwładnych.

-Coraz bardziej mnie zadziwia. Albo Marek ma rację i to jakiś plan. Cichy szpieg. Adam się nie sprawdza i znaleźli nowe rozwiązanie. Trzeba być czujnym Wiolka. Dla naszego dobra dla Marka i firmy.

-Pamiętasz, jak Simone powiedział przy nas, że z tego, co zauważył, to Paulina dalej jest wyniosła?

-Fakt. Było tak -odparła z zastanowieniem.  — Nigdy go nie widziałam na miłej pogawędce z nią albo Aleksem. A są przecież dawnymi znajomymi. Trochę to dziwne.

-Ja też nie. Mogą się nie lubić.

- Tylko dlaczego oboje nalegali na zatrudnienie Simone?  

- Może ma na nich jakiegoś haka?

-Wiola jesteś genialna. To może być to.  

 

Marek i Sebastian w innej części Warszawy również omawiali sytuację w pracy i samego Simone. Byli akurat na siłowni i jeden z pracowników wiedząc, że są z F&D oddał im pozostawiony przez Simone spory notes.  


 

-Zobacz Seba -rzekł Marek, patrząc na pierwszą kartkę. — Tylko trzy numery telefonów. Aleksa, Pauliny i chyba Wioli.

-Na pewno jej. 023 końcówka jak u mojej mamy.

-Zobaczymy, co jeszcze skrywa notes.

Dalej było sporo zapisków zarówno w języku polskim jak i włoskim. Większość dotyczyła pracy z Pshemko.

-No proszę. 18 września urodziny Wioli -dodał, gdy Marek przerzucił kilka stron.

-A już myślałem, że teraz jak Wiola dała kosza Adamowi, będę mógł sobie ją odpuścić.

-Teraz dopiero musisz się starać, bo kto wie, czy Simone nie ma zająć się Wiolettą. Adam się nie sprawdzał, to mogli znaleźć nowego kawalera. Zawróci Wioli w głowie i wyśpiewa mu, co robię. Do czasu jak nie dowiem się czegoś konkretnego od detektywa, trzymaj się Wioli. 

-Łatwo ci mówić. Nie chcę jej oszukiwać.

-Od kiedy taki porządny się stałeś? Mało dziewczyn na uwodziłeś w klubach?

-Nie. Wiola zasługuje na kogoś, kto naprawdę ją pokocha.

-Długo to nie potrwa Seba. Detektyw już działa.

-A co będzie, jak się domyśli czegoś.

-Wiola może i jest inteligentna, ale w takich sprawach nie jest zbytnio rozgarnięta. Ciekawe -dodał. — Simone ma wycinek z gazety o tym moim wypadku i o bohaterskim wyczynie Pauli. (pisałam w cz. 8).

-Ty, a może ma coś z tym wspólnego?

-Ale, co Seba? Był na miejscu albo od niego oberwałem.

-Nie zdziwiłbym się. A tak swoją drogą widziałeś, chociaż raz, aby Paulina albo Aleks gadali z Simone tak po przyjacielsku, skoro są starymi dobrymi znajomymi -dedukował podobne jak Ula.  

-No nie widziałem. Paula też nigdy o nim nie wspominała -mówił z przekonaniem Marek. — Teraz też nie mówi albo ucina temat.

-To może nie łączy ich żadna dobra przeszłość, tylko jakaś zła. Ja bym w Simone nie miał wroga, tylko próbował się zaprzyjaźnić.

-Zrobić z naszej dwójki trójkę. No nie wiem.

-To potraktuj to w kategoriach mnie i Wioli. Dla dobra sprawy trzeba się poświęcić Marek. Spróbujemy się z nim bliżej poznać.

 

Następnego dnia Ula o swoich i Wioli spostrzeżeniach opowiedziała Markowi. Ten ku jej zdziwieniu powiedział jej, że razem z Sebastianem doszli do tego samego wniosku. Dziewczyny też po raz kolejny mogły się przekonać, że ich znajomość z Włochem się coraz bardziej rozwija.

-Chciałbym urządzić małe przyjęcie w przyszły piątek -zagadnął do dziewczyn, kiedy spotkał je w pomieszczeniu socjalnym. — Takie wkupiające się w społeczność firmy. Oprócz was i Pauliny z Aleksem nie znam nikogo.  Z nimi raczej nie mam dobrych kontaktów. Więcej już z wami.

-A gdzie miałoby się odbyć? U ciebie? -pytała Ula.

-U mnie w mieszkaniu dużo osób się nie zmieści. Myślałem o bufecie i sali pokazowej. Postanowiłem postawić na polskie i włoskie jedzenie. Ja zająłbym się specjałami z Włoch, a w jakbyście były tak miłe coś z kuchni polskiej.

-Czemu nie Simone -odparł Wioletta. — Pichcimy sobie z Ulą i możemy coś ugotować i upiec.

-Dziękuję wam dziewczyny. Odwdzięczę się. Może na kolację dacie się zaprosić do mnie. Lubię gotować, ale dla mnie samego nie chce mi się pichcić. Mogę zrobić spaghetti, pizzę, risotto. Do wyboru dziewczyny.

-Czemu nie. Ja chętnie przyjdę -jako pierwsza zadecydowała Wioletta. 

-To i ja się dołączę -dodała Ula. 

-Przynajmniej przyznał się, że nie ma dobrych relacji z Febo -rzekła Wiola po jego odejściu. 

-Też zauważyłam, że tak powiedział.

 

 Detektyw czasu nie marnował i po kilku dniowej obserwacji Aleksa i Simone miał kilka spostrzeżeń. Pierwsza z nich, że prywatne stosunki między Febo a Simone raczej nie są dobre. Potwierdziło to tylko przypuszczenia Uli, Marka i Sebastiana. Po pracy nawet ze sobą ani razu się nie spotkali, ani nie rozmawiali. Aleks za to spotykał się dwa razy z Arturem Hermanem ekonomistą.

-Ekonomistą -pytał Marek. — Przecież Aleks skończył ekonomię.

-To samo mnie zdziwiło. Herman chyba zajmuje się jego finansami i radzi mu w sprawach firmy.

-Jak w sprawach firmy -zapytał z oburzeniem. —Wynosi sprawy firmy poza firmę. To jest karalne.

-Jak znajdę coś konkretnego dam znać.  Co do Rinaldi wynajmuje mieszkanie od Aleksa. Co więcej, Aleks ma ich cztery. Wygląda na to, że te kredyty właśnie poszły na umeblowanie tych mieszkań. (cz. 10)

-Wiedziałem, że to on. Paulina nie jest tak zdolna. Muszę mu udowodnić wszystko. Tak, aby wyleciał z firmy. Razem z Simone.

-Ten nie wygląda na szkodliwego. Podwozi czasami te pana koleżanki do pracy albo odwozi. Popołudniami głównie w domu siedzi. Idzie tylko na zakupy albo na siłownię na Kaszubską.

- Tak wiem. Przypadkiem się dowiedzieliśmy.  Ja z przyjacielem chodzimy tam również. Może czas, aby się tam spotkać w tym samym czasie i prywatnie pogadać. Później jakieś piwko. Wie pan, kiedy ma pójść kolejny raz.

-Zapisywał się na jutro na osiemnastą.

 

Nie było mnie trochę, ale dwójka dzieci, dom i praca od niedawna już na osiem godzin swoje robi. Dobrze, że instytucja babcia istnieje i pomaga przy wnukach albo coś ugotuje, wypierze. Moja teściowa-mama jest CUDOWNA.

czwartek, 12 października 2023

Szczęście córki najważniejsze - mini.

Z sentymentu do B1.

 

Początek pracy w F&D dla Uli Cieplak nie był udany. Szybko okrzyknięto ją brzydulą, bo urodą nie grzeszyła. Była jednak bardzo zdolna i szybko awansowała na asystentkę prezesa Marka Dobrzańskiego. W samym prezesie szybko się zakochała, bo w chwili poznania. Sama współpraca wychodziła im całkiem dobrze. Mieli jednak wrogów, którzy czyhali na ich potknięcia i sami w te kłopoty ich pakowali. Brak doświadczenia również był powodem, że firma wpadała w kłopoty. Wyjścia z nich szukali w niekonwencyjnych sposobach, bo brali kredyty. Później nawet Ula z miłości do szefa wzięła kredyt na konto swojej firmy. Takie poświęcenie i obecność w pobliżu Uli jej sąsiada Maćka spowodowało, że przyjaciel Marka Sebastian zaczął podejrzewać, że Ula chce oszukać przyjaciela. Jedynym wyjście z tego było uwiedzenie Uli przez Marka. Do planu przekonany nie był, ale los się tak potoczył, że zaczął się spotykać ze swoją asystentką. Plany mają jednak to do siebie, że się sypią i to, co miało być tylko intrygą, przerodziło się w miłość do Uli. Kolejne dni miały być pasmem szczęścia dla nich, a okazały się katastrofalne. Ula po odkryciu prawdy wróciła do domu z płaczem i to ojciec, który dowiedział się przypadkiem, co łączy córkę z szefem, próbował ją pocieszyć. Aby zapomnieć o wszystkim, Ula postanowiła wyjechać. Tam poznała Piotra Sosnowskiego kardiologia. Co do niego miała mieszane uczucia. Kiedy któregoś dnia chciał ją pocałować, spakowała się i już następnego dnia wyjechała.  Liczyła też, że więcej razy się z nim nie spotka. Jej przyjaciółki postarały się jednak, że ponownie pojawił się w jej życiu i systematycznie zachwalały. Zwłaszcza że był, jak wydawało się przeciwieństwem Marka. Cieplak wkrótce również go poznał i ucieszył się ze znajomości. Był w jego mniemaniu idealnym kandydatem na chłopaka Uli, a w przyszłości może i na męża. Do tego zajął się jego sercem. Zwłaszcza kiedy porównywał go do byłego szefa Uli. Ten pierwszy był uczciwy, odpowiedzialny, sumienny i zawsze pomocny. Całkiem inny charakter miał Marek, który oszukał jej córkę, bawił się jej uczuciami i przez którego płakała.  Kiedy więc córka zrezygnowała z pracy i postanowiła zerwać kontakty z Dobrzańskim, się ucieszył. Cieplak może inaczej myślałby, gdyby wiedział, że Marek pokochał jego córkę i kocha szczerze i że to dla niej zerwał z narzeczoną.

Jego zadowolenie długo nie trwało, bo Ula wróciła do firmy z przytupem.  Na początku miała przyjść tylko oddać weksle i uregulować wszystkie sprawy finansowe, ale sprawy inaczej się potoczyły. 


 

-Coś się stało córciu -zapytał, kiedy zamyślona siedziała przy stole.

-Dowiedziałam się od Adama, że Aleks za plecami Marka chce przejąć firmę i co się z tym wiąże pozwalniać ludzi. A przynajmniej tak myślę. Dla Eli i Ali nie chcę takiego losu. Tylko Iza byłaby bezpieczna, bo stoi za nią Pshemko i jest w ciąży. Dlatego jeszcze nie podpisałam ugody.

- Ula niepotrzebnie się tym zajmujesz. Lepiej jedz, bo za dwie godziny ma przyjechać Piotr.

-Nie mogę przestać, bo  została tam część mojego życia. I serce -pomyślała. — Tak sobie myślę, że może dałoby się uratować firmę, gdyby napisać plan naprawczy i stworzyć kolekcję. Muszę do Maćka zadzwonić i spytać, czy miałby czas dzisiaj wieczorem -dodała z ożywieniem.

-Po co ci Maciek. Umówiona jesteś z Piotrem do kina.

-Żeby mi pomógł mi w pracy. Mam plan tato. Nie pozwolę wyrzucić na bruk dziewczyn.

-A Marek? On tam jest?

-Marek nie ma nic wspólnego, z tym że chcę uratować firmę. On ma znajomości, pieniądze i poradzi sobie bez pensji prezesa.

 

Kolejne dni były pasmem zmian dla Uli. Zaczęło się od napisania z pomocą Maćka planu naprawczego finansów firmy. Później, choć z małymi problemami został zaakceptowany przez Krzysztofa, bo Marek od razu był przychylny Uli. Następstwem tego było to, że Ula została prezesem, a Marek, aby mogła ze spokojem pracować postanowił odjeść. Pomagał jej jednak z ukrycia. To zaowocowało tym, że Ula postanowiła przyjąć Marka do pracy z powrotem. To, co dla jednego było spełnieniem marzeń dla innej osoby przekleństwem. 


 

-Wiedziałem, że się tak to skończy -żalił się Józefowi Piotr, gdy ten przyszedł do niego na badania. —Wrócił do firmy i będą się codziennie spotykać.

-On jest współwłaścicielem. Trudno byłoby się nie spotykać.

-Właśnie i to mi się nie podoba mi się to panie Józefie. Ula dalej mu pomaga.

-Robi to dla całej firmy i znajomych. Nie dla niego.

-Tego też nie rozumiem.  Przecież spotkały ją tam same przykrości.

-Ula ma już taki charakter Piotrze. Nie może przejść obojętnie, kiedy dzieje się coś złego. Ale i uczy się na błędach i wie, że Marek nie jest dla niej.

-Oby panie Józefie.   Boję się, że znowu zamiesza jej w głowie. Znam takich jak on i ten jego kolega. Ula nie powinna wracać do F&D. Powinien pan porozmawiać z córką i przekonać, że to zły pomysł. Ze swoimi kwalifikacjami wszędzie znajdzie pracę.

-Jest dorosła. Nie mogłem jej zakazać.  A Marek podobno się zmienił.

-Tacy jak on się nie zmieniają.  Słyszałem, że w klubach pojawia się z jakąś modelką. Ta krawcowa mi mówiła.

-Kiedy był u nas, krótko po odejściu Uli z firmy wyglądał na szczerego.

-Pozory panie Józefie. Pozory. Proszę teraz nie mówić dłuższą chwilę, bo badanie wyjdzie niedokładnie -dodał, próbując uciąć rozmowę.  

-Ula mówiła Maćkowi, że Marek dwoi się i troi, aby wszystko grało we firmie.

-Winy zachciało się mu odpokutowywać? I tyle. Proszę już nic nie mówić.

Po tej rozmowie Cieplak zaczął analizować znajomość córki z Markiem i Piotrem. Kiedy była mowa o Marku, córka zmieniała zachowanie i robiła się nerwowa, jakby chciała coś ukryć. Gdy zaś była mowa o Piotrze, nie było w niej czytelnych odczuć. O swoich spostrzeżeniach postanowił porozmawiać z Maćkiem. Zrobił to jeszcze tego samego dnia wieczorem.

-Znasz Ulę od dziecka i powiedz mi tak szczerze Maciek. Ula traktuje poważnie Piotra?  Ja mam wrażenie, że jest z nim w dziwnych relacjach.

-Nie myli się pan. Próbuje zastąpić nim Marka i jestem niemal pewny, że Ula dalej kocha Marka. Choć próbuje wyrzucić go z myśli. Wystarczy popatrzeć na nią, gdy pojawi się w pobliżu.

-A on ją?  On ma burzliwą przeszłość i uczuć nie traktuje poważnie?.

-Marek bardzo się zmienił w ostatnim czasie i wiem, że napisał jej w liście, że ją kocha. Było to w dniu, kiedy Ula wyjechała do samotni. Tylko że ona, zamiast przeczytać list,  zapisała na nim adres samotni i mi dała. Wiem, że nie powinienem czytać, ale przeczytałem. Marek pisał, że kocha Ulę i że nie ożeni się z Pauliną. Od razu zadzwoniłem do Uli i chciałem powiedzieć jej o liście, ale nie chciała słuchać i kazała wyrzucić. Jednak nie wyrzuciłem go, tylko schowałem. 

-Może przyszedł w końcu czas, aby Ula go przeczyta. Powinna wiedzieć, na czym stoi i jak jest z uczuciami Marka.

-To mnie pan zaskoczył.

-Serce nie sługa Maciek. Myślałem, że Ula odwzajemnia uczucia do Piotra, ale chyba tak nie jest. Ona ciągle kocha Marka. Rozmawiałem dzisiaj z Piotrem i cały czas mówił, jaki to Marek jest zły. Zniechęcał mnie do niego. Idź po ten list Maciek. Ula powinna niedługo wrócić ze spaceru.

 

Ula do przeczytania listu chętna nie była, ale ojciec nalegał, więc się zgodziła. To, co wyczytała, mocno ją wzruszyło. 


 

-I, co córciu -zapytał, gdy wróciła do kuchni.

-Marek pięknie pisał. Tylko że o wszystkim za późno się dowiedziałam. I to z mojej winy. Przepadło.

-Może nie wszystko stracone córciu.

-Dzisiaj widziałam Marka z Paulina na lunchu -wtrąciła. — Chyba chcą jeszcze gdzieś razem wyjechać, bo wzięli po tygodniu urlopu w tym samym czasie tuż po pokazie. Zresztą pokaz teraz jest najważniejszy.

 

 Na temat listu z Markiem Ula nie zamierzała rozmawiać. Tak jak powiedziała ojcu,  postanowiła się skupić na pokazie.  Kiedy wydawało się, że wszystko było już dopięte na ostatni guzik, pojawiły się kłopty.  To Marek coś tam przypadkiem usłyszał od byłej narzeczonej i postanowił wszystko wyjaśnić właśnie na lunchu z byłą narzeczoną. Okazało się, że część projektów jest plagiatem i trzeba było wszystko zacząć od nowa. Kilkugodzinna praca skończyła się sukcesem i powstała nowa kolekcja, ale spowodowała i zmęczenie Uli i Marka.

Radość z udanej pracy zamąciła Uli wiadomość o wypadku Marka. Do szpitala pojechała z miejsca, ale napotkała Paulinę Febo i wyraźnie dała jej do zrozumienia, że to ona zajmuje się Markiem, że ten nie życzy sobie odwiedzin i że za trzy dni lecą razem do Włoch. Wszystko to było kłamstwem, ale Ula uwierzyła we wszystko. W dodatku Piotr ciągle wspominał i proponował jej wspólny wyjazd do Bostonu.

 

Dwa dni przed pokazem Józek umówił się z Alą na jedną z pierwszych randek. W humorze jednak nie był. 

 

-A ty, o czym tak myślisz Józek -zapytała w końcu Ala?

-O Uli i Marku. Widzę, jak Ula cierpi. Sam już nie wiem, czy on ją kiedykolwiek kochał.

-Kiedy miałam jechać do Uli do samotni, to Marek prosił mnie, żebym jej powiedziała, że ją kocha i odwołuje ślub z Pauliną -wyznała kadrowa. — Ula nie chciała jednak słuchać. I żałuję, że na siłę jej tego nie powiedziałam. Wszystko byłoby inaczej. Sprowadzenie Piotra było drugim błędem.

- Znasz adres Marka?

-Wiem, tylko że mieszka na Siennej. Sebastian zna. Mogę zadzwonić do niego i spytać. Tylko, po co ci.

-Muszę porozmawiać z nim i spytać o jego uczucia do Uli.  Może jeszcze nie jest za późno.

Sebastian, kiedy dowiedział się o powodach wizyty Cieplaka u przyjaciela, sam również postanowił się tam pojawić.

-Również próbował przetłumaczyć mu do rozumu, aby dał sobie spokój z Pauliną i zawalczył o Ulę, ale ciągle powtarzał, że przepadło -mówił Józefowi i Ali.

-To Marek dalej kocha Ulę -pytał Józef.

-Tylko z nią może być szczęśliwy panie Józefie. Tak jak ja z Wiolettą. Obu nas wzięło na serio.

Wizyta Ali, Józka i Sebastiana mocno zdziwiła Marka. Całą trójkę zaprosił też do salonu. Na tapczanie leżała już na wpół spakowana walizka.

-Jutro popołudniu wylatuję -wytłumaczył, chociaż nikt o to nie pytał.

-Bez rozmowy z Ulą -zapytał Cieplak. — Wypadałby, chociaż powiedzieć osobiście żegnaj Ula. Jeśli jest pan pewny, że chce pan pożegnać się z Ulą.  Jest teraz w Rysiowie i zastanawia się, co ma zrobić ze swoim życiem. Czy lecieć do Bostonu czy nie. Tylko pan może zmienić jej decyzję. Za trzy dni może być za późno.

 

Kiedy dojechał do Rysiowa, przed domem zauważył auto Piotra. Po rozmowie z Józefem nie zniechęciło go to. Nawet nie pukał, tylko od razu wszedł do domu.

-Ile czasu będziesz jeszcze podejmowała decyzje. Lecisz albo nie do Bostonu -słyszał głos Piotra.

-Ula nie kocha cię. Zrozum to wreszcie -usłyszeli od drzwi.

-Co tu robisz -zapytał niezbyt grzecznie Sosnowski.

-Przyjechałem porozmawiać z Ulą o nas. Pan Józef mnie poprosił. Szczęście córki jest dla niego najważniejsze i uważa, że to ze mną będzie szczęśliwa.

- Przecież wiesz, że Marek prędzej czy później skrzywdzi cię, a ja mogę zapewnić ci szczęście. Obojętnie czy tu w Polsce, czy w stanach -rzekł Sosnowski do Uli.

-Piotr nieważne czy będę z Markiem czy nie nigdzie z tobą nie lecę. To już postanowione. Między nami się nie uda.  I zostaw mnie samą. To znaczy z Markiem. 

-Ula on jest z Pauliną. 

-Mam siłą wyprowadził -wtrącił Marek, kiedy ociągał się z wyjściem.  — Miej honor i wyjdź. Dostałeś kosza, mówiąc prosto.

-Masz podobno lecieć z Pauliną na wakacje -rzekła Ula, gdy Piotr zniknął za drzwiami.

-Nigdzie nie lecę.  Tu mam wszystko, co jest mi potrzebne do szczęścia. To ciebie kocham Ula -mówił, wpatrując się w nią z miłością.

-Przecież nie chciałeś mnie widzieć, kiedy byłam w szpitalu u ciebie.

-Jak nie chciałem?

-Paulina mi powiedziała.

-I ty jej uwierzyłaś? Ula ja czekałem na ciebie. Z każdym otwarciem drzwi liczyłem, że to ty. Daj mi jeszcze jedną szansę, a nie zmarnuję jej.

-Kocham cię i nigdy nie przestałam Marek. Próbowałam zapomnieć i się odkochać, ale nic z tego nie wyszło. Kochałabym cię nawet, jakbyś był znowu z Pauliną.

-A ja, gdybyś była z Piotrem -odparł tuż przy jej ustach.

 

Następny dzień był dniem pokazu.  Ula wystąpiła w nim w sukni ślubnej, a Marek poprowadził po wybiegu.

-Kochani to już prawie koniec pokazu, ale nie koniec ważnych rzeczy -mówił na końcu. — Otóż chciałem powiedzieć tym, którzy jeszcze nie wiedzą, że ja i Ula kochamy się i już niedługo z niektórymi was będziemy się widzieć na naszym ślubie.  Tak za trzy cztery miesiące. 


 

-Dlaczego ja nic o tym nie wiem -odezwała się Ula. — Nie rozmawialiśmy o ślubie.

-Bo teraz zamierzam ci się oświadczyć Ula -rzekł, klękając. — Ula wyjdziesz za mnie -zapytał zwyczajnie. Chwilę później Ula patrzyła i na pudełko z pierścionkiem.

-O kurza blaszka. To znaczy tak Marek.  

Po jej zgodzie i przy aplauzie Markowi  nie pozostało nic innego jak wsunąć na palec Uli pierścionek i pocałować świeżo upieczoną narzeczoną.