Kamila Smutek nie dała na długo o sobie zapomnieć. Już dzień po internetowych publikacjach na temat Uli i Marka zadzwoniła do Marka.
-Cześć Marek. Dzwoniłeś wczoraj i przepraszam, że dopiero teraz oddzwaniam. Odsłuchałam twoją wiadomość.
-To może wyjaśnisz mi, co miała znaczyć ta publikacja? -wtrącił. —Zachowujesz się jak dobra przyjaciółka moja i Uli, a nią nie jesteś.
- Chciałam pomóc. Ty i Ula wyszliście na ostatnich łotrów, a Paulina na biedną, oszukaną i porzuconą
-Tylko teraz inni podłapią temat i będziemy na celowniku.
-Pogadają i przestaną, a zaszkodzić Paulinie jest dla mnie przyjemnością. Mam z nią i Aleksem na pieńku.
-Ze mną również powinnaś mieć. Oszukałem cię przed laty.
-Z nim mam bardziej. Mniejsza z tym Marek. Obiecuje, że już nic nie napiszę bez twojej wiedzy.
-Tak będzie najlepiej Kamila.
Kiedy skończyła rozmawiać z Dobrzańskim, wykonała telefon do Pauliny.
-Właśnie rozmawiałam z Marka i nie był zadowolony z tego co napisałam. To samo wczoraj nagrał mi na pocztę. Może w ogóle nie uda mi się wkupić w ich łaski.
-Masz do skutku krążyć wokół nich -żądała. — Jutro idą na event do hotelu Novotel i zakręcisz się wokół nich.
-Spróbuję. Na dużo bym jednak nie liczyła -mówiła pesymistycznie.
-Jutro wieczorem spotkamy się i opowiesz, co udało ci się zdziałać.
-Lepiej nie -stanowczo zaprotestowała. — Jeszcze ktoś nas zobaczy. Oni i ty jesteście teraz w centrum zainteresowania. Tak jak chciałaś. Sama zadzwonię, jak coś uda mi się zdziałać.
Event pod hasłem Przestaw się na zdrowe jedzenie zgromadził sporo osób. Ula i Marek byli tam nie jako goście, ale sami serwowali zdrową kuchnię. Kamila tym samym miała ułatwione zadanie, bo mogła porozmawiać z nimi i innymi na ten temat. Ula i Marek prędzej ją zauważyli jak i to, że podąża w ich kierunku. Nieuprzejmi nie chcieli być i udzielili jej kilka odpowiedzi na to co gotuj, co lubią jeść na co dzień i czy sami gotują w domu.
Jakiś czas później, kiedy skończyli swoje dania i raczyli się kawą, Smutek ponownie pojawiła się obok nich.
-Można się dosiąść? Chciałam porozmawiać chwilę z wami o moim kanale Moda i uroda na YouTube.
-Spławić się i tak nie dasz. Siadaj -odparł Marek.
-Potrzebuję trochę świeżości -mówiła, siadając obok Uli i naprzeciwko Marka. — Skupiam się głównie na modzie damskiej, a chciałabym również nagrać coś o męskiej. Do kogo miałam się zgłosić jak nie do kogoś, kto na co dzień obcuje z modą. A ciebie Ula chciałam poprosić, abyś opowiedziała innym dziewczyną, że można stać się z brzydkiego kaczątka pięknym łabędziem. Tak na piętnastominutowy odcinek.
-Do Pshemka raczej powinnaś się zgłosić -odparła Ula. — To jego sukcesy.
-Z nim trudno się pracuje.
-Fakt. Trudno -odparł Marek,
-Nie za darmo oczywiście. Mogę załatwić wam darmową reklamę w Tutaj i najlepsze lokalizacje billboardów na reklamę nowej kolekcji.
Rozmowę przerwał dzwonek telefonu Marka. Na wyświetlaczu pokazał się napis detektyw.
-Przepraszam, ale muszę odebrać -odparł, wstając z krzesełka. Na sali był spory szum, dlatego wyszedł na korytarz.
-Dzień dobry. Nie przeszkadzam -pytał detektyw.
-Nie. Jak rozumiem ma pan nowe informacje.
-Tak. Na temat pani Febo. Spotkała się z jednym z dziennikarzy z portalu Papużki. Widziałem logo na jego torbie. Mam zdjęcia i nagranie. Z tego co mówiła Febo, to dała mu drugie dwa tysięcy i dziękuję mu za artykuł. Umawiali się na ewentualną dalszą współpracę.
-Dobra robota panie Wencl -odparł z ożywieniem. — Proszę dalej mieć ją i jej brata na oku.
-U pana Febo dzisiaj spokój. Z domu nawet nie wychodził. Mamy pomysł jak wejść i zainstalować kamerkę w salonie i innych miejscach. Dowiedzieliśmy się, że pan Febo chce sprzedać jakąś komodę i witrynę. Jak tylko ogłoszenie się już ukaże, to moja pracownica i pracownik pojadą obejrzeć meble. A że Basia jest w widocznej ciąży, poprosi o skorzystanie z toalety i wodę. Pawłowi może uda się w tym czasie zainstalować kamerkę w salonie.
-Doskonale. Proszę działać.
Marek najchętniej poszedłby od razu do Febo i wszystko jej powiedział, ale musiałby również wyjaśnić, skąd wie, że spiskowała z portalem Papużki pl. Tego chciał natomiast uniknąć, bo detektywowi na razie nie udało się rozwiązać do końca sprawy kredytów Uli i Wioli.
Kiedy wrócił na salę Ula z Kamilą piły wino i z czegoś się śmiały.
-Mogę wiedzieć, co wam tak wesoło? -zapytał, siadając na swoim miejscu.
-Kamila wino nam postawiła i opowiada o gwiazdach i ich wpadkach -wyjaśniła Ula z rozbawioną, ale i z konspiracyjną miną. — Zaprosiła nas jeszcze na Bieg dla Lenki. To córka jednego z kolegów z portalu Tutaj. Choruje i potrzebuje wsparcia finansowego.
-Biegać lubię i chętnie się dołączę. Poproszę jeszcze mamę, aby poprzez fundację pomogła.
-Dzięki Marek -odparła uradowana na propozycję. — Na tobie można polegać.
Bieg miał miejsce już dwa dni później. Marek zamierzał przebiec całą trasę a Ula, chociaż mały kawałek. Kiedy skończyła swoją trasę, w pobliżu nikogo znajomego oprócz Kamili nie zauważyła i do niej podeszła.
-Fajnie, że jesteście Ula -zagadnęła Smutek. —I że przebiegłaś trochę trasy. Znając Paulinę, byłaby tylko ozdobą dla Marka. Spoconą nie dałaby się przyłapać. Zawsze musi być elegancka i pachnąca.
-Szczytny cel, więc warto się trochę spocić.
Rozmowę toczyły dobrych kilkadziesiąt minut i Ula stwierdziła, że Kamila jest całkiem miłą osobą. Zaczęła również wątpić w złe intencje Smutek.
Obserwacja Aleksa tymczasem ponownie zaprowadziła detektywa na pocztę, gdzie ponownie wysłał list do niejakiego Gustawa Kratkowskiego. Sam adresat również dość często odwiedzał pocztę i wysyłał listy do różnych osób. Tym razem udało się również przechwycić list. Kratkowski mieszkał w bloku i gdy listonosz wychodził, detektyw wszedł i korzystając, że nie ma nikogo na klatce schodowej, otworzył odpowiednią skrzynkę i wyciągnął szarą kopertę. W środku była umowa o pracę na nazwisko Jan Cieplak. Detektyw, mając taki dowód od razu skontaktował się z Ulą i Markiem i umówił na obiad.
-Jan Cieplak to zbieżność nazwisk? -zapytał Ulę.
-Nie. To mój brat. Dlaczego pan pyta? Ma kredyt? -pytała z obawami.
-Miejmy nadzieję, że nie -odparł ostrożnie, bo pewności nie miał. — Aleks wysłał do Kratkowskiego dane pani brata.
-Czyli mamy dowód -rzekł Marek.
-Tak i od teraz sprawę kredytów przejmuje policja. Umówiłem nas na dziś na piętnastą z Karolem Szwarcem. To mój kolega z czasów jak pracowałem jeszcze w policji. Zajmuje się przestępczością zorganizowaną w sektorze bankowej. A z taką mamy tu do czynienia. Powiedziałem mu z grubsza o sprawie i obiecałem, że również przyjdę. Udało się również zainstalować podsłuch w salonie u pana Febo. Podstęp z ciążą się sprawdził. Będzie służył również w sprawie pani Pauliny. Kamerka w kwiatach niedługo przestanie działać.
-A, co teraz my mamy zrobić? -zapytała Ula.
-Nic. Udawać, że dalej nie podejrzewacie Febo o wzięcie kredytów.
O piętnastej Ula, Marek i detektyw siedzieli w dużym gabinecie komisarza Szwarca.
-Dostaliśmy sporo innych podobnych zgłoszeń -mówił policjant. — Z tą różnicą, że były to pojedyncze kredyty na jedną osobę. Nawet w jednej firmie nie było więcej niż dwa, trzy przypadki. Teraz musimy dojść do tych osób, do których listy wysyła Gustaw Kratkowski. Przypuszczamy, że on to tylko płotka. List z danymi pani brata odeślemy mu i sprawdzimy, komu on odeśle. Swoją drogą nieźle sobie wszystko wymyślili. Jeszcze niedawno można było używać telefonów bez zarejestrowania. Kupował taki przestępca kartę sim, raz używał i wyrzucał. Tylko logowanie pozostawało policji do uzyskania jakichś informacji. A teraz po telefonach można każdego namierzyć.
-Dokładnie -odparł detektyw. —List na terenie Warszawy idzie jeden dwa dni i to wystarczy, żeby być w kontakcie na bieżąco, a policji utrudnić śledztwo.
Dzień po charytatywnym biegi Marek pojawił się w domu rodziców, aby opowiedzieć matce dokładnie o Lenie. Paulina również była. Byłą narzeczoną i matkę zastał w ogrodzie.
-Co tu robisz? -zapytała z niezadowoleniem Febo.
-Mogę chyba odwiedzić rodziców. A ty przyszłaś po pieniądze czy wyżalić się, jaka to jesteś biedna? -zaskoczył ją pytaniem.
-A ty jesteś bezczelny –odfuknęła w swoim stylu. — Przez ciebie non stop piszą o nas w Internecie i gazetach.
-Kiedyś mamo obiecałem ci powiedzieć prawdę o Paulinie i teraz jest ten czas -podjął momentalnie decyzję, że czas, aby rodzicielka dowiedziała się, jaka jest naprawdę Paulina.
-Jaką znowu prawdę? -zapytała z niepewnością Febo
-Mam niezbite dowody na to, że ty stoisz za publikacją w Papużki pl. Przepłaciłaś Krasickiego i osoby, które wypisywały te ohydne komentarze.
-Nie wymyślaj -nie dawała wiary słowom syna.
-Nie wymyślam -odparł zdecydowanie. — Co więcej. Nie dostała ode mnie pieniędzy, to zastawiła w lombardzie pierścionek, który jej dałaś, aby opłacić Krasickiego. Nie chodziło jej o zadośćuczynienie za porzucenie, ale chciała się zemścić.
-Bzdury jakieś -zaprzeczyła momentalnie Febo, ale była wyraźnie zdenerwowana.
-Mam dowody Paula. Wynająłem detektywa. Czułem, że będziesz coś knuła i się nie myliłem.
-Kazałeś mnie śledzić -oburzyła się.
-Skoro ty kiedyś mogłaś, dlaczego nie ja? Nagrał twoje spotkanie z Krasickim z Papużki pl. Dałaś mu drugi dwa tysiące. A w sumie cztery.
-Czy to prawda Paulinko? -odezwała się jeszcze przezornie Helena. — Na to potrzebne były ci pieniądze?
-Mało ja się przy nim przecierpiałam -rzuciła agresywnie. —Przez siedem lat mnie zdradzał. Mogłam przez ten cały czas siedzieć w Mediolanie i znaleźć sobie kogoś odpowiedniego, ale syn współwłaścicieli był idealnym kandydatem dla mnie na męża. Prawda jest taka, że sam pomysł był już idiotyczny. Twój Heleno i moich rodziców o połączeniu rodzin dla dobra przyszłości firmy. Od dziecka wpajaliście we mnie małżeństwo z Markiem i w końcu uwierzyłam w życie jak z bajki przy Marku.
-Czyli to ja jestem winna twojemu nieszczęściu? -pytała z niedowierzaniem Helena.
-W pewnym sensie tak -odparła bezdusznie.
-Miałaś się nie dowiedzieć mamo, ale skoro Paulina jest taka, to nie ma sensu milczeć. Cztery lata temu, kiedy poleciałaś z ojcem do Ameryki, Paula nastraszyła małego Dawidka, że zostawi go w ciemnym lesie pełnego wilków. Zrobiła to tylko, dlatego że chodził za nią i chciał się pobawić. A Idze dała tabletkę nasenną, aby ona mogła ze spokojem przygotować się na wyjście na bankiet. Nie wspominając o tym, że ktoś z jej znajomych ukradł pieniądze z twojego biura.
-Wojny chcesz -wysyczała Paulina. —Kto w podły sposób chciał wykorzystać brzydulę, zadrwić z niej. Albo latał do Mediolanu do tej ladacznicy Klaudii. Była jeszcze Domi, Aśka, Lidka, Mirabela i panienki z klubu.
-A ty mało razy z Wiolettą dokuczałaś Uli -Marek odpłacał się tym samym. —Chciałaś się jej pozbyć, aby to Wioletta była moją jedyną sekretarką i mogła śledzić każdy mój krok. Aleks lepszy nie był. I to on był zawsze ważniejszy ode mnie. Oddałaś mu nawet swoje akcje, bo mi zazdrościł, że rodzice oddali mi swoje.
-Które ty oddałeś Cieplak.
-Możecie przestać się kłócić -przerwała ich ostrą wymianę zdań Helena. — Kiedy was słucham, faktycznie wasze małżeństwo byłoby wielką pomyłką.
-Cieszę się mamo, że w końcu zrozumiałaś -odparł Marek z zadowoleniem.


