niedziela, 20 grudnia 2020

Zamiana cz. 14

Kwadrans po zakończeniu pokazu, kiedy Marek szedł korytarzem, to nieoczekiwanie doskoczyła do niego Laura Baran i zasłoniła od tyłu oczy. Chwilę później uwiesiła się na jego szyi i zaczęła całować w usta. Marek zaskoczony sytuacją dał się przez moment ponieść emocją, ale w końcu wyswobodził się z jej ramion. Laury nie widział od dwóch lat i liczył, że więcej się nie spotkają. Dwa lata temu tuż po rozstaniu z Julią była przez pewien czas jego kochanką, ale szybko pożałował, że cokolwiek go z nią łączyło. Laura była cwańsza niż inne jego panny.

-Zwariowałaś rzekł jej z oburzeniem.

-Witam się Marek. Dwa lata się nie widzieliśmy.

-I o dwa za mało. Miałaś na oczy mi się nie pokazywać -mówił zawzięcie.

-Kiedyś byłeś dla mnie milszy - mówiła głaszcząc po twarzy. —Nawet jak czasami byłeś brutalny w łóżku, lubiłam, jak byłeś taki rozjuczony.  Nie brakuje ci ostrego seksu, bo mi tak? Możemy umówić się na jakiś szybki numerek.

-Chyba zwariowałaś. Mnie szybkie numerki z przypadkowymi dziewczynami już nie interesują.

- Tak słyszałam, że rzuciłeś Paulinę i związałeś się z tą nową modelką.

- Nie twoja sprawa -odparł, próbując odejść, ale modelka skutecznie zatrzymała go.

-Pojutrze wracam do Niemiec i powinniśmy porozmawiać o Ewelinie i Tobiaszku.

-Dałem dwa lata temu pieniądze na załatwienie sprawy i więcej nie miałem o niczym słyszeć -wysyczał.

-Myślisz, że to, co dałeś, to wystarczy? Proponuję, abyśmy poszli gdzieś w ustronne miejsce i porozmawiali. Nie chcesz chyba wywołać skandalu. Twoi rodzice dalej nic nie wiedzą. Tam jest jakiś kantorek. W sam raz na rozmowę sam na sam.

 


Ula tymczasem była już na bankiecie i ciągle wypatrywała Marka. Ten jednak przepadł na półgodziny. Na dużym ekranie wyświetlane były migawki z pokazu oraz pierwsze wywiady i na tym skupiła wzrok. Pokazywali właśnie wywiad z kimś z Niemiec, ale uwagę Ulę przykuł drugi plan. Był tam Marek z jakąś kobietą i się całowali. Chwilę później z kadru zniknęli, odchodząc gdzieś. Długo nie myśląc, poszła w to miejsce, bo liczyła, że wywiad jest przeprowadzany na żywo i znajdzie Marka. Tymczasem Marek wyszedł z jakiegoś pomieszczenia, a chwilę po nim dziewczyna, z którą się całował. Poprawiała sobie w dodatku sukienkę. Dyskretnie wycofała się w głąb korytarza, ale oni skręcili w inną stronę.

Chwilę później Marek spotkał Julię i Mateo. Obiecał Uli, że porozmawia z byłą dziewczyną i teraz skoro nadarzyła się okazja zamierzał, to uczynić.

-To ja pójdę do baru i przyniosę ci sok Julia -rzekł taktownie Mateo. 


 

-Dzięki, że zgodziłeś się Marek -stwierdziła po odejściu byłegi ukochanego. —Już i tak zbytnio dużo czasu minęło. Wiem, że czas goi rany, ale w twoim wypadku tak nie było i dopiero Ula je zagoiła.

-To prawda. Jestem szczęśliwy. Tak jak ty.

-Przepraszam cię Marek. Nie wiem, jak się to stało, że dałam się omotać temu Darkowi. Znaliśmy się tylko dwa tygodnie. Mateo ma chyba rację mówiąc, że Aleks za tym stał.  Nie byłam sobą w tym czasie. 

-Nie zdziwiłbym się, że ma rację. Od lat był chory.

-Nigdy człowieka do końca nie poznasz. Żyjesz obok, a nie znasz.

-To prawda – przytaknął cicho. —Julia co było, to było i żałuję, że prędzej nie chciałem porozmawiać. Może uniknęlibyśmy tych wszystkich złych rzeczy.

-Wtedy nie byłoby Uli i Mateo.

 

Ula po tym co zobaczyła, na salę już nie wróciła, tylko wzięła z szatni płaszcz i wyszła na dwór. Była zbyt przygaszona i zszokowana, aby bawić się i uśmiechać. Marek tymczasem po rozmowie z Julią, szukał jej, ale spotkał Sebastiana.

-Co ty wyrabiasz Marek -warknął na niego. —Myślałem, że kochasz Ulę, a ty całujesz się z Laurą Baran. Sam fakt, że całowałeś ją, jest ohydny, ale mogłeś, chociaż wybrać mniej publiczne miejsce, a nie pchać się przed kamery.

-Jak przed kamery?

-Wszyscy widzieli i o tym mówią.

-To ona mnie dopadła i zanim się zorientowałem, zaczęła całować. Ula musiała widzieć i dlatego przepadła. Muszę znaleźć ją i wytłumaczyć.

-A co robiłeś z nią w tym składziku? Gdy wyszliście, Laura poprawiała sukienkę.

-To wiedźma. Wszystko zaplanowała. Laura chciała porozmawiać o Ewelinie i Tobiaszu i dlatego zaproponowała, żebyśmy gdzieś poszli.

-A ci, co znowu chcą?

-Drugą ratę, jak określiła Laura. Później pogadamy. Muszę Ulę poszukać i wszystko wytłumaczyć.

-Wiola widziała ją w szatni. Chyba wychodziła.

 

Marek znalazł Ulę na jednej z ławek. Jak tylko usiadł obok, to wyczuła, że pachniał damskimi perfumami. 


 

-Ula w końcu znalazłem cię.

-To ty przepadłeś na półgodziny.

-Wiem, co teraz myślisz Ula. To samo co reszta. Ale nie jest tak, jak myślisz. Nie całowałem jej. Laura zaskoczyła mnie. I jestem przekonany, że wszystko uknuła. Tak jak dwa lata temu. Po rozstaniu z Julią przez miesiąc łączyło mnie z nią łóżko, a później wysłałem do Niemiec. Tylko kłopotów mi dostarczyła.

-To, skoro on cię zaskoczyła, dlaczego schowałeś się z nią w tym kantorku?

-Przecież nie dla seksu. W każdej chwili mógł ktoś wejść.

-To sama wiem, ale nie wyklucza, że nie chciałeś bardziej namiętnych pocałunków -odparła wymownie.

-Musiałem porozmawiać z nią o pewnej sprawie sprzed dwóch lat. Pojutrze wraca do Niemiec.

-I założę się, że ta sprawa, to tajemnica.

-Nie. Już nie będzie. Po rozstaniu z Julią byłem w dołku, piłem i po pijanemu dałem się sprowokować i wyrolować rodzeństwu Baran. Brat Laury Tobiasz wraz z dziewczyną i kolegą wszystko zaplanował, a później zaszantażował i musiałem im zapłacić. Teraz chcą drugiej raty. Ojciec był wtedy w Szwajcarii na operacji, a Aleks wywyższany i nie chciałem jeszcze bardziej stracić w oczach ojca ani go denerwować. Pojechałem z Laurą do jej rodzinnej Bydgoszczy i wieczorem, gdy poszliśmy do jednego z klubów, zadarłem z kimś i wdałem się w bójkę. Pobiliśmy się niegroźnie, a gdy ktoś chciał zadzwonić po policję, to Tobiasz z Laurą i Eweliną wsadzili do auta i wszyscy razem odjechaliśmy. Tobiasz prowadził, a ja spałem jak zabity na tylnym siedzeniu.  Kiedy dojechaliśmy do Warszawy, dalej spałem, a oni korzystając z okazji wzięli klucze od domu rodziców i okradli ich ze sprzętu elektrycznego i samochodu, który jeszcze tej samej nocy rozbili. Później zaszantażowali, że jak zgłoszę ich na policję, oni zgłoszą się jako świadkowie pobicia. Wolałem im zapłacić niż mieć kłopoty z rodzicami i policją. Rodzicom i policji powiedziałem, że mnie ktoś napadł i wziął klucze. Policja znalazła mnie w parku śpiącego i miałem ranę na łuku brwiowym i uwierzyła w moją wersję. Parę dni później na jednym z portali społecznościowych odnalazłem zdjęcie Tobiasza z dziewczyną i tym facetem, z którym się pobiłem. To był brat Eweliny. 

-Plan idealny. I co teraz zrobisz?

-Pójdę i spotkam się z nią, ale nic im nie dam oczywiście. Nagram całe spotkanie na kamerce i jeśli się uda, to będę miał wszystko czarno na białym. Jak mnie uśpili i okradli. Później przyznam się rodzicom.  

-Bardzo mądrze Marek. Kłamstwa mogą ciągnąc się przez całe życie.

-Spotkałem Julię z Mateo i chwilę porozmawialiśmy -oznajmił. —Teraz już całkiem zamknąłem tamten czas życia.

-To druga mądra decyzja, jaką zrobiłeś. 

 

Laura tymczasem za wywiązanie się z zadania odebrała drugą połowę należności od Pauliny. Całowała się z Markiem, a to czy Ula uwierzy, czy nie, nie obchodziło jej. Po spotkaniu z Febo razem ze swoim chłopakiem kamerzystą oblewała pierwszy sukces i zarobione pieniądze. Na drugi przypływ gotówki liczyła również od Marka. Sam plan podsunęła jej Paulina. Chciała spotkać się z nim sam na sam, później upoić jak przed dwoma latami i zrobić kilka kompromitujących zdjęć, aby później mogła go zaszantażować opublikowaniem w mediach albo pokazaniu Uli.

 

Następnego dnia po jedenastej Marek poszedł na spotkanie z Laurą. Umówili się w jej pokoju, bo i on wolał czyste nagranie, bez odgłosów restauracji czy ulicy. Ta zaś do realizacji planu przeszła szybko i zaproponowała coś do picia z pokojowego barku. Niezależnie też co by Marek zechciał, przygotowana była na wszystko i w każdej butelce rozpuszczony był odpowiedni środek.

-Możesz dać mi numer telefonu do brata? -zapytał, kiedy nalewała mu wodę z dopiero co odkręconej butelkę wody mineralnej. —Zadzwonię i sam sprawę załatwię -dodał, wyciągając swój telefon z wmontowaną kamerą z boku.

-Spokojnie Marek -odparła. My najpierw porozmawiamy.  Pójdę do tylko do łazienki przebrać się i umalować.

Wróciła po ponad kwadransie, licząc, że Marek będzie miał zaburzoną świadomość.

- Czyli twój brat chce kolejnej raty? -zapytał, całkiem przytomnie. —Dziwne, że dopiero po tylu miesiącach.

-Potrzebna mu teraz kasa Marek -odparła, siadając obok.

- To niech sobie dobrze płatną pracę znajdzie? Ja mu nie będę więcej płacił -mówił, popijając ciągle wodę. —Za parę miesięcy znowu będzie potrzebował pieniędzy i znowu się odezwie?

-Spokój twoich rodziców nie jest ważny?

-Jest tak samo ważny, jak mój spokój. Nie dam się więcej szantażować.

-Czyli wolisz skandal. Ten chłopak, z którym się pobiłeś, trafił na drugi dzień do szpitala z krwiakiem. Przeszedł operację i nie była to zwykła bójka, tylko zagrażająca życiu. Za to idzie się do więzienia.

-Jak za szantaż. Ten chłopak, z którym prawie się pobiłem, jest bratem Eweliny. Wszystko uknuliście. Znalazłem wasze wspólne zdjęcie w Internecie.  Teraz ja mogę oskarżyć was o intrygi, kradzież, bo pobicia nie było.

-Nie masz żadnych dowodów.

- Ale jest sens i dla dobrego adwokata wystarczy -mówił, ale czuł, że dzieje się z nim coś dziwnego. —Co był w tej wodzie.

-Plan B. Twoja narzeczona miała świetny plan w pogrążeniu cię w oczach narzeczonej i innych.

-Ona? -zapytał jeszcze zanim stracił świadomość.

Chwilę później z drugiego pokoju wyszedł Lukas i pomógł jej rozbierać Marka.

Marek otrzeźwiał półgodziny później. Był sam w pokoju niekompletnie ubrany. Trochę czasu mu zajęło poukładanie faktów. Kiedy już przypomniał sobie, co tu robi, to szybko przejrzał swoje nagranie, a później zadzwonił na policję. Dowody na Laurę, Lukasa i Paulinę były mocne, chociaż Paulina z tą sprawą nie miała nic wspólnego.

Cała trójka jeszcze tego samego dnia trafiła do aresztu. Przy aresztowaniu Laura i Lukas zarzekali się, że był to pomysł Pauliny i że ona dała im jakieś środki odurzające. Później na komisariacie tego się trzymali. Febo próbowała się bronić, że nic takiego im nie zlecała, ale śledczym trudno było jej wierzyć. Zwłaszcza że jej brat miał dostęp do takich substancji.

 

Marek tymczasem postanowił opowiedzieć rodzicom całą historię znajomości z Laurą i jej bratem. Byli zszokowani, ale woleli usłyszeć coś takiego, za co Markowi nic nie groziło niż to, co zrobiło rodzeństwo Febo. Aleksowi postawiono zarzuty posiadania środków odurzających i stręczycielstwo, a Paulinie o zniesławienie trzech osób, współpracę z Laurą i Lukasem oraz dosypanie do alkoholu Aleksa narkotyków.

Pół roku później cała czwórka stanęła przed sądem. Rodzeństwa Febo czekało kilkuletnie więzienie, a Laura i Lukas dostali wyroki w zawieszeniu. Febo w czasie procesu nieustannie nawzajem się oskarżało.

-Jak Paulina z Aleksem mogą się tak nawzajem pogrążać -mówiła z ciągłym niedowierzaniem Helena po jednej z rozpraw.

-Po prostu chore ambicje i chora miłość ich doprowadziła do takiego stanu mamo.

-Helenko lepiej będzie, jak przestaniemy chodzić na rozprawy -wtrącił Krzysztof. —Później tylko noce mamy nieprzespane i wysokie ciśnienie.

-Masz rację. Po co mamy zdrowie szargać. To co Marek dalej planujesz oświadczyć się Uli w czasie letniego pokazu? -pytała mama.

-Tak mamo. Parę miesięcy mieszkamy razem i wiem, że Ula jest tą jedyną. Dokładnie dziesiątego lipca chcę się oświadczyć. Równo w rok po poznaniu się. Jednak na jakieś przedstawienie nie liczcie. Chcę oświadczyć się w jakimś miejscu, gdzie będziemy sami.

-Nie będziemy nalegać. Ale pierścionek po mnie przyjmiesz. Córki nie mam, więc rodzinna pamiątka należy się synowej.

-Uli na pewno się spodoba. Lubi takie sentymentalne rzeczy.

-I pomyśleć, że gdyby nie ten program i zamiana pewnie nie poznałbyś Uli i był z niezrównoważoną psychicznie kobietą.

-Pewnie tak mamo. 

-Nie mówiłem ci jeszcze Marek, ale to będzie mój ostatni pokaz jako prezes. Na bankiecie po pokazowym podziękuję wszystkim za współpracę i tobie oddam stołek.

-Tato pewny jesteś?

-Tak Marek. Mam prawie sześćdziesiąt lat i chce pobyć choć trochę emerytem i pozwiedzać z mamą świat.

 

Letni pokaz był trzecim pokazem przygotowanym przez Pshemko i Violettę. Kubasińska od czasu jak swoimi projektami pomogła uratować firmę po kradzieży projektów, stała się etatową projektantką i razem z mistrzem tworzyła kreacje wysławiane na cały świat.

Po pokazie Marek zabrał Ulę spacer po Łazienkach, a w jednym z bardziej uroczych miejsc nieoczekiwanie uklęknął. 


 

-Ula -rzekł, wyciągając pierścionek. —Wyjdziesz za mnie -dodał najprościej.

-Tak Marek. Kocham cię i chcę z tobą dzielić radości i smutki życia.

Po tym wyznaniu Marek wsunął pierścionek na palec Uli i pocałował dłoń Uli. Gdy zaś wstał z kolan, to pocałował w usta.

Na bankiet wrócili szczęśliwi i trzymając się za ręce.

-Już po Marek? -zapytał Sebastian.

-Tak. Jestem zaręczony z najwspanialszą kobietą świata.

-To gratuluję -odparł, ściskając przyjaciela i Ulę.

Po gratulacjach od Sebastiana ustawiła się kolejka znajomych ze swoimi życzeniami.

Z zorganizowaniem ślubu poszli na żywioł i pobrali się na początku września w Solniczkach. Później wyjechali na dwa tygodnie do Hiszpani. Tam skorzystali z uprzejmości Mateo i zamieszkali u niego w Madrycie i u jego znajomych nad Adriatykiem, którzy stali się po półrocznej znajomości i ich znajomymi. Kolejną poważną decyzją, choć Ula miała dopiero rozpocząć trzeci rok studiów, było dziecko. Zaplanowali sobie to tak, że Ula miała rodzić pod koniec czerwca, aby być z dzieckiem przez trzy miesiące.  Pierwszego lipca na świat przyszła mała Zuzia Dobrzańska i stała się oczkiem w głowie tatusia i dziadków. Dziadkowie obiecali również, że od października będą pomagać w opiece nad wnuczką. Po studiach Uli zdecydowali się drugie dziecko. Tym razem urodził się syn Piotr. Od tej pory wiedli szczęśliwe życie czteroosobowej rodziny. Kiedy dzieci byli nastolatkami, to okazało się, że Ula znowu jest przy nadziei. Tym razem miały urodzić się bliźniaki. Dziewczynka i chłopiec i dlatego imiona dostały po dziadkach. Magdalena i Krzysztof, który zmarł rok wcześniej. Po jego śmierci Marek z Ulą zdecydowali się wynająć swój dom i przenieść się do Heleny, aby było jej raźniej. 

 

KONIEC.

Przepraszam, że tak długo, ale laptop w serwisie utknął na tydzień, zamiast na dwa dni.

 

niedziela, 6 grudnia 2020

Zamiana cz. 13

Plan Mateo w zdemaskowaniu Aleksa powiódł się, bo w czasie, kiedy on z Julią jechali na przedłużony weekend w Kielcach, Febo zadzwonił na policję i powiadomił ich, że prawdopodobnie Mateo Dominquez przebywający w SPA Potok przewodzi w aucie narkotyki. Prędzej w pobliżu mieszkania Julii i podrzucił woreczek z narkotykami zapakowanymi w większy woreczek, wzięty wraz z chusteczką higieniczną, od Mateo z jego odciskami palców i DNA. Wkrótce w SPA pojawiła się policja i szukała Dominqueza. Okazało się wtedy, że nie tylko nie ma go tam, ale nawet nie robił rezerwacji. Menażer Potoku a prywatnie kolega Mateo powiadomił go o wizycie mundurowych i że szukali właśnie jego. Więcej dowodów na winę Febo nie potrzebował.

-Nie rozumiem Mateo, czy to, że jedziemy do Kielc, a nie do SPA ma związek, z tym że szuka cię policja? -pytała Julia. —W ostatniej chwili zmieniłeś plany.

-Ja od początku zarezerwowałem hotel w Kielcach, a SPA było pułapką na Aleksa, bo uważam, że to on jest twoim prześladowcą -wyjaśnił. —Postarałem się, aby zobaczył folder SPA Potok i rezerwację. Pracuje tam Kamil mój kolega i postarał się o fałszywkę i tylko Aleks wiedział, gdzie można nas szukać oraz zawiadomić policję.

-Po co miałby to robić? Aleks nigdy nawet nie wspomniał, że jest mną zainteresowany. Znamy się tyle lat.

-Może to być jakieś schorzenie. Nie znam się na tym, ale są takie przypadki.  Pamiętam, jak opowiadałaś mi o tym incydencje ze zdradą. Sama nie wiedziałaś, dlaczego dałaś namówić się na seks temu przystojniakowi i co się działo. Może już wtedy Aleks miał coś z tym wspólnego. Chciał Marka wyeliminować z twojego życia, a teraz mnie. Chociaż nie wiem jak. Skończyłem prawo karne, przejrzałem polskie i wiem, co teraz zrobię. Jeszcze w Kielcach sam pójdę na komendę i opowiem o wszystkim. 

Policja w Warszawie tymczasem zaczęła szukać mężczyzny, który zadzwonił do nich, bo przedstawił się jako Adam Głowacki, a telefon był zarejestrowany na Ryszarda Wróbla, znanego policji pijaczka. Od niego dowiedzieli się, że jakiś dziwny mężczyzna za jego stary telefon dał mu pięćset złotych.

 

Paulina podobnie jak brat czasu nie zamierzała marnować i zajęła się zemstą na Uli i Marku. W tym liczyła na pomoc Wioletty, bo po sukcesie kolekcji miała dobre relacje z Markiem, Pshemko i Krzysztofem. Teraz pozostało jej wydobycie od Kubasińskiej informacji na temat pokazu Retro z firmą Kerima.

-Pytała mnie o przygotowania do pokazu -opowiadała Markowi dzień później. —O prowadzących, modelki, zaproszonych mediach.

-I co jej powiedziałaś?

-Że wiele nie wiem, bo tylko pomagam Pshemkowi i zajmuję się wyborem dodatków. Wyczułam jednak, że w tym co robi jest, jakaś wrona. Niby z sentymentu chce wiedzieć.

-Kruczek Wiola, a nie wrona. I dzięki, że mi mówisz. Będę miał ją na uwadze.

Jednocześnie w papierach brata Paulina znalazła dokumenty świadczące o tym, że dom, w którym mieszka nie jest jego tylko wynajmowany i że za dwa miesiące kończy się umowa wynajmu. O tyle było to dla niej dziwie, bo na kupno niego Aleks musiał sprzedać dwa mieszkania. Swoje i jej, na które dała mu darowiznę. Kiedy jeszcze bardziej zagłębiła się w papierach, to okazało się, że to Aleks nie jest zainteresowany przedłużeniem umowy na wynajem. Z kolejnego dokumentu natomiast wynikało, że szuka jakiegoś domu do kupna w Londynie. Na koniec postanowiła wziąć z tajemnej skrytki pięć woreczki białego proszku.

 

Aleks tymczasem postanowił zadzwonić do Julii i spytać, jak się bawią w SPA. Dowiedział się wtedy, że są w Kielcach i wracają dopiero w poniedziałek wieczorem. Tym samym zdał sobie wtedy sprawę, że jego plan spalił na panewce, a swoją złość wyładował na siostrze. 


 

-Mogłabyś sprzątać wannę, jak się golisz -rzucił do siedzącej w salonie Pauliny.

-Przyjdzie Natasza, to posprząta – odparła, popijając wino. —Płacimy jej w końcu za coś.

-Jak już ja płacę pani Nataszy i nie za sprzątanie twoich kłaków i układanie twoich porozrzucanych rzeczy. Ja umiem spłukać umywalkę, jak czyszczę golarkę i nie musi zbierać moich skarpetek. Skarżyła się, że robisz z niej służącą i musi ci nawet kawę parzyć i do łóżka przynosić. To mój dom i ja mówię, jakie ma obowiązki.

-Chyba nie do końca twój Aleks. Okłamałeś mnie. Wynająłeś go, a ja dałam ci darowiznę mieszkania, bo chciałeś kupić dom.  

-Grzebiesz w moich rzeczach? -pytał z oburzeniem. 

-Leżały niemal na wierzchu.

-Masz się stąd wynieść -odparł stanowczo. —Masz czas do poniedziałku wieczora. I nie interesuje mnie, gdzie pójdziesz. Miałaś trzymać się Marka, ale byłaś zbyt głupia. Idę wykąpać się, a jak wrócę, to mają być sprzątnięte twoje rzeczy z salonu.

-Pożałujesz jeszcze tego jak mnie traktujesz -wysyczała.  

Kiedy Aleks znalazł się w łazience, wykonał jeden telefon do znajomej dziennikarki, która miała rozpowszechnić w mediach materiał o zniesławienie przez Paulinę trzech znanych i wpływowych osób. Paulina od zawsze miała niewyparzony język i oskarżenie jej o to, było dla Aleksa proste. Zwłaszcza że miał niezbite dowody w postaci nagrań.

 

Paulina nie zamierzała być tak traktowana i postanowiła wprowadzić swój plan w życie jak najszybciej. Ukradzione woreczki powycierała, włożyła do małej papierowej torby na zakupy i napisała drukowanymi literami krótką wiadomość.

TO TRZYMA ALEXANDER FEBO W DOMU.

Na koniec jeden woreczek rozpuściła w koniaku Aleksa. Brat wieczorami lubił sobie wypić i liczyła, że dzisiaj będzie podobnie i przy odrobinie szczęścia, gdy przyjdzie do niego policja, on będzie naćpany i agresywny. Po dziewiętnastej skradła się na jeden z bardziej ustronnych komisariatów policji i zawiesiła na drzwiach papierową torebkę i odeszła. Do domu postanowiła nie wracać prędzej jak po północy. Pół godziny później spotkała się z Laurą Baran byłą modelką F&D a teraz pracującą w Kerima. W swoim czasie była również jedną z kochanek Marka, ale szybko przestała być.

-Wszystkiego mogłabym się spodziewać, ale nie spotkania z tobą -rzekła Laura. —Tym bardziej wspólnych interesów.

-A jednak. Możesz zarobić dziesięć tysięcy. Pięć teraz i pięć po. Dostaniesz te pieniądze za uwiedzenie Marka na pokazie. Publicznie macie się pocałować.

-Dziesięć tysięcy nie jest aż tak dużo.  

-Satysfakcją, zemstą sobie dopłacisz. Zapomniałaś już jak godzinę po zdradzie Julii wykorzystał cię w ohydny sposób na biurku w pracowni Pshemka. Jak ci powiedział po tym jak pieprzyłaś się z nim. Sprawdziłaś się i masz pracę. Później rozkładałaś nogi na każdej jego zawołanie. Nawet, jak do mnie wrócił. Myślisz, że o tym nie wiem.  Do czasu aż nie pojawiła się Klaudia.

 -Słyszałam, że rzucił cię, związał z tą nową początkującą modelką i jest to coś poważnego -odparła ciętą ripostą. —Tak jak z Julią. I stąd ten wulgarny język.  A tak nawiasem mówiąc, to może nie potrafiłaś zaspokoić go w łóżku, skoro szukał innych kobiet. Oglądanie z ukrycia jak uprawia seks z inną, to normalnym zachowaniem też nie było. Może chciałaś być na moim miejscu?

-Nie o tym rozmawiamy -wysyczała. —Chcesz zarobić, czy mam szukać kogoś innego? Cieplak ma myśleć, że się Marek nie zmienił.

-Zgoda. Postaram się, żeby wszystko się udało.

 

Wieczorem tak jak przewidziała Paulina, Aleks dla odprężenia zażył porcję tabletek psychoaktywnych i popił koniakiem, a nie jak zazwyczaj wodą. Chwilę później ku zdziwieniu w jego domu pojawiła się policja z konkretnymi zarzutami. Aleks w przeszłości był notowany za posiadanie narkotyków i teraz sprawa wróciła.

-Wiemy, że to pan zadzwonił na policję z informacją, że niejaki Mateo Dominquez przewozi narkotyki i że przebywa w SPA Potok. Pan Dominquez wraz z Julią Sławińską zgłosił się na komendę policji w Kielcach i opowiedział o podstępie, jaki na pana przygotował. Pani Sławińska powiedziała jeszcze, że w ostatnich dniach czuła się prześladowana i przychyla się do podejrzeń pana Dominqueza. W jego samochodzie faktycznie znaleziono narkotyki. Parę dni temu pan był zainteresowany kupnem jego auta i miał pan okazję ukryć pod siedzeniem.

-Mam się czuć oskarżony o coś? Jeśli tak zadzwonię po adwokata.

-Ma pan wyrok w zawieszeniu za posiadanie narkotyków, a teraz dochodzą do tego uzasadnione podejrzenia, że ma pan z tą sprawą wiele wspólnego.

-Jakieś bzdury -odburknął.

-Wyjaśnimy wszystko na komisariacie panie Febo. Musi pan pójść z nami.

-Nigdzie nie idę -mówił ze wzrastającą agresją.

-Mamy jeszcze nakaz przeszukania domu panie Febo.

-Pod jakim powodem?

-Posiadania narkotyków- odparł policjant. Chwilę później Aleks upadł na ziemię i stracił przytomność.

 

W czasie, kiedy Febo próbowało nawzajem sobie zaszkodzić, to Ula z Markiem byli na wsi w Solniczkach. Marek Solniczki odwiedził po raz drugi od czasu nagrywania programu. Poprzednim razem był na krótko, bo na jedno popołudnie i służbowo, aby przekonać ją, aby została twarzą kolekcji dla młodzieży. Teraz przyjechał na dłużej i prywatnie. Wyjechali z Warszawy wcześnie rano w sobotę, a powrót planowali wieczorem w niedzielę.

-I jak podobają się panu Solniczki listopadową jesienią? -pytał Józef w czasie sobotniego obiadu i po spacerze z Ulą i małą Beatką. —Zimno i buro?

-Fakt. Latem jest tu pięknie, ale przynajmniej powietrze czyste, a nie smog jak we Warszawie.

-Z bajki smok -zapytała prawie trzyletnia Betti która, pomimo że Marka nie znała, to siedziała mu na kolanach i jadła swoją zupę.

-Trochę inny -odparła Ula, oparta o meble i czekająca aż skończy gotować. Smażąc polędwiczki cały czas spoglądała na cztery kochane osoby przy stole. 

-Ciągle trudno mi uwierzyć, że Ula robi karierę -rzekł Józef. —Sławna jest już na całą gminę, a nie tylko wieś.   

-Chłopaki i koleżanki w szkole również są pod wrażeniem.

-To tylko tymczasowo -odparł im Marek. —Dla Uli najważniejsze są studia i osobiście dopilnuję, żeby je skończyła. Ma talent do cyferek. Mój tato od razu to wykrył.

-Pudelka czytaliście? -zapytał Jasiek. —Wizytą w Bonn wywołaliście burze.

-Jasiek -upomniała go Ula. —Wiemy i nie ma sensu wracać.

-Spokojnie Ula, niech mówi. Po to przyjechaliśmy tutaj, aby wszystkie plotki zażegnać. Jutro pokażemy się razem w kościele, udowodnimy, że się kochamy i przestaną gadać. 



 

Wieczorem zbyt wiele atrakcji w Solniczkach nie było, ale Marek nie narzekał. Ula nadrobiła czas z Betti i wykąpał ją oraz poczytała bajkę, Jasiek uczył się, a Cieplak poszedł naprawić nagłą awarię kranu do Dąbrowskiej. Marek natomiast położył się na kanapie z książką i czekał, aż Ula przyjdzie.

-Nudzisz się -zagadnęła Ula, przysiadając na brzegu kanapy.

-Nie skąd. Jest u ciebie bardzo rodzinnie, przyjemnie i przytulnie. Przypominają mi się moje czasy dzieciństwa, gdy rodzice nie byli jeszcze zabiegani. Musimy pomyśleć o zmianie wystroju naszego domu. Jest zimny, a chcę, żeby był ciepły.

-My musimy? -zapytała z rozkoszą.

-Tak Ula. Razem mieszkamy, razem robimy zakupy i chcę, żebyś czuła się jak u siebie. Twój tato nic nie powiedział, gdy powiedzieliśmy, że mieszkamy razem. Bałem się, że będzie przeciwny.

-Spokojnie. Jeśli do tej pory nic nie powiedział, to nie powie. A tak szczerze prędzej mu powiedziałam.

-Ale na wspólną dzisiejszą noc liczyć raczej nie mogę?

-Marek nie wymagaj zbyt wiele od ojca. Od tygodnia codziennie śpimy razem.  Poza tym jak jestem w domu śpię z Betti, a ty w salonie.

-Ja tylko pytałem.

Rozmowę przerwał dzwonek telefonu Marka. Dzwonił Sebastian, aby spytać czy już wiedzą co nawijała Paulina i aby włączyli na portal internetowy On, Ona, Oni, czyli z życia gwiazd. Kiedy znaleźli to o czym mówił Sebastian, okazało się, że Paulina w ciągu ostatnich dni zdążyła obrazić trzy osoby.

 

W niedzielę rano czekała na Paulinę niemiła niespodzianka, bo od rana czatowali na nią dziennikarze z pytaniami o biznesmena Witkowskiego, piosenkarkę Vivien oraz o dziennikarza i zarazem prezesa fundacji Starość. Reszta dnia lepsza nie była, bo od kancelarii adwokackich dostała zawiadomienia o popełnieniu trzech zniesławień. Policja również miała do niej sporo pytań związanych z podrzuceniem na komisariat narkotyków i dosypanie ich do koniaku. To zaś było wzięte za próbę morderstwa. Na adwokata nie było ją stać, musiała więc zadzwonić do Dobrzańskich. Seniorzy nie odbierali telefonu domowego, a Marek nie zamierzał jej pomóc. Dlatego trafiła do aresztu, bo Aleks oskarżył ją o dosypanie do koniaku narkotyku. Pomogła jej dopiero Laura Baran, ale miała i swoje żądania, bo podwoiła stawkę za pomoc. Febo z braku innej możliwości zgodziła się na jej warunki. Kazała Laurze skontaktować się z Dobrzańskimi i powiedzieć im, że sprzeda im swoje udziały, aby miała na adwokata i kaucję. Tym samym mogłaby wyjść z aresztu i czekać na proces na wolności.

Aleks również po wyjściu ze szpitala tam trafił za prześladowanie Julii i posiadanie narkotyków i tabletek psychoaktywnych. Przeszedł jeszcze badania psychologiczne i lekarz stwierdził chorobę zespół Adele, czyli patologicznej miłości. Tym samym za to drugie przewinienia nie odpowiadał.

Dwa tygodnie później odbył się pokaz F&D i Kerimi. Jednak po raz ostatni F&D było kreowane pod tą nazwą, bo Paulina musiała sprzedać swoje udziały, aby wyjść z aresztu i mieć na adwokata.  Musiała również słono zapłacić za zniesławienia. Aleksa zaś pozbawiono prawa głosu w zarządzie i sam oddał swoje udziały Dobrzańskim.

Pokaz od początku był udany i nic nie wskazywało na to, żeby coś się stało nieoczekiwanego.