czwartek, 3 czerwca 2021

Bogaty dom - Biedny dom 2/3

Tydzień później Marek zaopatrzony w różne słodycze pojawił się w Rysiowie. Była sobota i całą rodzinę zastał na podwórku. Cieplak czytał gazetę, Jasiek zajęty był telefonem, Betti spała, a Ulę dojrzał w ogródku.

-Dzień dobry -przywitał się cicho.

-Pan Marek -odparł Cieplak. —Coś zostało z państwa rzeczy u nas, że pan przyjechał?

-Nie nic nie zostało i nie pan, tylko Marek. Tak sobie przyjechałem z wizytą. Przeszkadzam?

-Nie. Proszę siadać. Napije się pan czegoś?

-Coś zimnego. Woda, kompot, sok. Obojętnie.

-Wszystko jest, to wszystko przyniosę.

Ula przyjazd nieoczekiwanego gościa zauważyła z ogródka, otrzepała się z ziemi i przyszła się przywitać chwilę po wyjściu ojca. Ubrana była w krótkie spodenki i obcisłą koszulkę, więc Marek tym samym mógł podziwiać jej zgrabną figurę.

-Cześć Ula -rzekł, podkręcając uśmiech, na który Ula poczuła szybkie bicie serca.

-Cześć. Stęskniłeś się za naszym życiem.

-Potrzebowałem spokoju od zgiełku Warszawy.

-Tu na pewno go znajdziesz -odparła, siadając naprzeciwko niego, aby móc sobie na niego popatrzeć. —To z czym miałeś największy problem Marek w nowym życiu? Zdradzisz nam, zanim nie pokażą w telewizji.

-Z brakiem zasięgu.

-O tak. Czasami zanika nagle.

-A tobie, co ci się najbardziej spodobało w moim życiu?

-Fryzjer i zakupy -odparła, jak prawdziwa kobieta.

W Rysiowie Marek został dwie godziny i czuł się tam, jakby znali się całe życie, a nie praktycznie od paru minut. Zarówno jak rozmawiał z Ulą czy Jaśkiem albo Józefem rozmawiało się mu swobodnie. Po półgodzinnym spotkaniu mógł też stwierdzić, że nigdy nie spotkał tak rozsądnej dziewczyny jak Ula i to w wieku osiemnastu lat. Paulina była mniej więcej w tym samym wieku, ale daleka była do takiej dojrzałości jak ona. Jeszcze większe wrażenie zrobiły na nim plany Uli i chęć studiowania na dwóch kierunkach SGH. Na koniec wizyty Ula powiedziała, że jak znowu zatęskni za spokojem, to u nich go znajdzie.

Pięć dni później ponownie pojawił się w Rysiowie. Tym razem z mamą, bo udało się jej już zorganizować wakacje dla całej rodziny. Tego dnia Marek miał okazję ponownie zobaczyć Bartka sąsiada Uli. Myślał, że to jej chłopak, ale Ula wyprowadziła go z błędu i powiedziała, że chłopaka nie ma.  Marek dostał również numer telefonu Uli, aby łatwiej się z nimi kontaktować. Zadzwonił do niej już następnego dnia, a później dzwonił w kolejne dni.  Miał dziwną potrzebę pomagania rodzinie Cieplak, a rozmowy z Ulą były tak wciągające, że stawały się codziennością.

W miesiąc po programie Ula miała już chłopaka. Marek bowiem w czasie jednej z rozmowy przez telefon zaprosił do kina. Po kinie odwiózł do domu i wtedy zaprosił na randkę.

-Nie zanudziłem cię?

-Nie. A pytasz, bo?

-Bo chciałbym jeszcze, gdzieś z tobą wyjść?

-Ty tak serio mówisz?

-Tak Ula. Proponuję ci randkę.

Na pierwszą randkę zabrał Ulę na bulwary wiślane i lody. Kolejne miejsca, choć Uli były również znane, to chętnie szła, bo była to randka. Był więc spacer po Starym Mieście, Ogrodzie Botanicznym czy Łazienkach Królewskich. Zaprosił również Ulę do swojego ulubionego klubu. 



 

Radość Uli ze spotkań mącił Józef, który ciągle pytał, co taki bogaty i przystojny mężczyzna z Warszawy widzi w skromnej dziewczynie ze wsi. Ona w końcu również zaczęła się zastanawiać nad tym. Spytać jednak nikt nie spytał o to Marka. Ula nawet obawiała się, że czyha na jej dziewictwo, ale nigdy nie był natrętny w tych sprawach, a w czasie wizyty w klubie pilnował, aby nie wypiła za dużo. Witał się i żegnał natomiast pocałunkiem w policzek. Chociaż z czasem marzyła, aby w końcu pocałował ją tak, jak się całuje dziewczynę.

 

Popołudniowe wyjścia Marka i jego dziwne zachowanie szybko zauważyła Paulina, a to mogło oznaczać, że pojawiła się jakaś dziewczyna w jego pobliżu.  Pytanie brzmiało tylko kto to i skąd ją zna. Najpierw zamierzała postarać, aby dowiedzieć się choćby imienia, a później znaleźć sposób na pozbycie się jej z pobliża Marka. Dlatego pożyczyła od niego telefon, chcą niby zadzwonić i mówiąc, że jej się właśnie wyładował. Kiedy miała już go w ręku, szybko przeglądnęła historię połączeń oraz smsy i sprawdziła, czy jakieś imię kobiece nie pojawia się częściej. Było to strzałem w dziesiątkę, bo imię Ula pojawiło się parę razy.  Marek oczywiście miał dziewczyny, ale nie było to nic poważnego i spotykał się z nimi tylko dla seksu i zazwyczaj za obustronnym porozumieniu. Teraz pojawiły się małe prezenciki, wyjścia do kina czy na lody. Kiedyś umawiał się z dziewczynami na seks, a teraz ewidentnie na randki. 

Ula tylko jedna przychodziła jej na myśl. Nawet czas telefonów się zgadzał, bo Marek zaczął z nią rozmawiać i pisać trzy miesiące temu a wtedy się poznali. Wystarczyło jej, że Helena była pod jej wielkim wrażeniem a teraz jeszcze i Marek. Obawiał się jeszcze, że Dobrzańska ze związku Marka z tą dziewczyną byłaby zadowolona i chciałaby mieć w przyszłości taką synową. W tym się nie myliła, bo Dobrzańska, choć głośno nie mówiła, o tym Paulinę uważała za wyniosłą, samolubną, próżną i nie chciała, aby syn związał się, z kimś takim.  Pomimo nawet tego, że przed laty były takie plany, aby Paulina i Marek się pobrali.

Na szybkie pozbycie się Uli z życia przybranego brata znalazła sposób. Wystarczyło pożyczyć telefon od przyjaciółki i wysłać do Cieplak smsa i odpowiednie zdjęcia. Albo ewentualnie spotkać się z nią osobiście, jakby to pierwsze nie zadziałało. Marek do tej pory w celibacie nie żył, więc mocno z kłamstwem się to nie mijało.

Plan opracowała razem ze swoją przyjaciółką Karoliną, która zadzwoniła z życzliwości do Uli. Rozmowa z niejaką Natalią długa nie była i głównie ta nieznana Uli dziewczyna mówiła.

-Uważaj na niego. On nie liczy się z uczuciami dziewczyn. Ja sama jestem jego ofiarą. Dostał, co chciał i się ulotnił. Podobno założył się z kumplami, że mnie zdobędzie i zaciągnie do łóżka. Oglądałam was w telewizji i nie zasługujesz na taki los wykorzystanej.

-Skąd masz mój numer telefonu? -zapytała sensownie i z podejrzeniem.

-Od znajomego Marka. Udało się mu go zdobyć i mi dał. Pamiętam, jak przynosił mi czekoladki, małe bukieciki kwiatów, misie. Wszystko po to, abym uwierzyła, że jestem ważna dla niego. On potrafi pięknie mówić, jeśli potrzeba. Omotać dziewczynę pięknymi słówkami. Lepiej daj spokój sobie z nim Ula.

-Wystarczy. Dość słyszałam.

Po rozmowie z tą nieznaną dziewczyną znowu zaczęła się zastanawiać nad powodami spotkań z nią. Oczywiście w to, że Marek ma już doświadczenie w tych sprawach, była pewna, ale nie myślała, że może wykorzystywać dziewczyny. Obiecała sobie, że spróbuje czegoś dowiedzieć się z rozmowy z nim.

Dla Marka Paulina miała oddzielny plan. Wiedziała, gdzie Marek wraz z przyjacielem miał spędzić wieczór i podesłała tam Bartka Dąbrowskiego. Znała go z nagrania programu i wyczuła, że może jej pomóc. Dlatego pojechała do Rysiowa z koleżanką i namówiła go na swój plan. Dąbrowski zgodził się, bo chciał zarobić, a przy okazji mógł odegrać się na Uli, bo od dawna próbował ją poderwać, ale ona dawała mu kosza.

-Jaki ten świat mały -zagadnął Dąbrowski, przysiadając się do niego. —Tyle razy u Uli jesteś, a tylko raz się spotkaliśmy, a tu raz przyszedłem i jesteś. A swoją drogą nigdy nie myślałem, że nasza Ulka tak dobrą partię złapie. Ile to razy chciałem się z nią umówić i nic. Ona w ogóle nie szukała chłopaka aż do teraz.

-Coś mi sugerujesz?

-Nie skąd. Mówię, jak jest Marek. Zawsze na boku a teraz taka zmiana. Kluby, makijaż, ekstra ciuchy. Nie ta sama dziewczyna.

 

Kolejne spotkanie dla Uli i Marka było ciężkie, bo oboje mieli wątpliwości co do uczciwych zamiarów. Ula była od rana w Warszawie i spotkali się w jednym z parków.  Marek chciał wybadać Ulę czy jest z nim dla pozycji i jego pieniędzy, czy dla niego. Ula chciała wiedzieć, jakie ma prawdziwe zamiary Marek.

-Postanowiłem w końcu odciąć się od pieniędzy rodziców Ula i sam dojść do czegoś -oznajmił nieoczekiwanie.

-Brawo Marek. Jesteś w tym wieku, kiedy kieszonkowego nie powinno się już brać.

-Ale nie na wszystkie atrakcje będzie mnie stać. Obiecałem ci wejściówki na zamknięty koncert Karly, ale nie udało się.

-Trudno Marek.

-To dobrze, że tak myślisz. Bałem się, że będzie to dla ciebie problemem.  W zamian proponuję ci wieczór przy szampanie i starym jego koncercie -rzekł, podbudowany odpowiedzią Uli. —Kumpel jedzie do rodziców i będzie pusta chata.

-To nie jest dobry pomysł Marek -odparła, przypominając sobie słowa Karoliny. — Marek, dlaczego zainteresowałeś się mną?

-Skąd takie pytanie? -odparł pytaniem.

-Szczerze Marek. Zadzwoniła do mnie jakaś Natalia i powiedziała mi, jak ją uwiodłeś, wykorzystałeś, a później rzuciłeś.

-Co?! -pytał ze zdziwieniem i oburzeniem.

-Święty przecież nie byłeś. Zaraz Marek. Powiedziałeś, że się bałeś, że będzie to problemem dla mnie. Mam przez to rozumieć, że myślisz, że jestem z tobą dla pieniędzy i pozycji.

-Szczerze Ula. Spotkałem w klubie Bartka i coś takiego zasugerował.

-I ty mu uwierzyłeś?! Nie ufasz mi!

-A ty mi ufasz? Uwierzyłaś jakiejś Natalii i myślisz, że chcę cię wykorzystać i po to zaprosiłem do mieszkania kumpla. Aż tak źle o mnie myślisz Ula?

-A ty myślisz, że jestem z tobą dla pieniędzy. Nie mogę być z kimś bez zaufania Marek.

-Ani ja Ula.

 

środa, 2 czerwca 2021

Bogaty dom - Biedny dom 1/3


Siedemnastoletnia Ula Cieplak nie miała czasu na oglądanie telewizji. Nie miała również czasu na te zajęcia, na które miały czas jej rówieśniczki. Nie chodziła na dyskoteki, nie malowała się ani nie zajmowała się modą. Jej czas zajmowała rodzina i nauka, bo już w tym roku za dwa miesiące miała zdawać maturę. Stało się tak, bo pierwszą i drugą klasę podstawówki zrobiła w jeden rok i była o rok młodsza od reszty w klasie. Oprócz mądrości miała również delikatną urodę, którą nie doceniała i uważała się za szarą myszkę.


 

W jedno z sobotnich popołudni, kiedy jej dwunastoletni brat Jasiek był z kolegami na dworze na sankach, a ojciec poszedł do sąsiadów naprawić pralkę automatyczną i była w domu sama z półroczną siostrą, włączyła odbiornik telewizyjny. Zrobiła to nie z ciekawości, ale poniekąd z nudów, bo siostra spała, a ona zajęła się lepieniem pierogów. Telewizor, choć mały był w kuchni, więc nie musiała wychodzić z pomieszczenia. Jaki kanał ogląda, nawet nie miał dla niej znaczenia. Ważne, że coś mówiło i zabiło domową ciszę. Wkrótce po włączeniu i bloku reklamowym rozpoczął się program Bogaty dom -Biedny dom. Program zainteresował ją, bo niestety ona i jej rodzina należeli do tych drugich. Pół roku temu, kiedy zmarła jej mama to i status życia się zmienił. Żyli z renty ojca, która wynosiła niewiele więcej niż tysiąca złotych i rent na trójkę dzieci w kwocie tysiąca dwieście na trójkę dzieci. Po wszystkich opłatach i lekach ojca zostawało im na życie około pięciuset złotych, a małe dziecko sporo kosztowało.

Żeby móc, chociaż pożyć sobie tak jak ci bogaci przez parę dni -marzyła Ula. I dostać w gotówce trzy tysięcy. Mogłabym kupić trochę rzeczy potrzebnych nam. Może zgłosić się do programu? Odżylibyśmy trochę.

 

Trzydzieści kilometrów od Rysiowa, bo tam mieszkała rodzina Cieplaków, w jednym z pięknych domów zamieszkiwała rodzina Dobrzańskich i Febo. Mieli oni piękny dom w jednej z ładniejszych i willowych dzielnic Warszawy. Rodzina ich była nietypowa, bo Helena i Krzysztof wychowywali własnego syna Marka oraz dwoje dzieci przyjaciół. Aleksa i Paulinę Febo. Ich rodzice zginęli tragicznie w wypadku i oni ze względu na wspólną firmę i przyjaźń zajęli się rodzeństwem. Chłopcy mieli prawie po dwadzieścia dwa lat, a Paulina miała siedemnaście tak jak Ula. Całej trójce w przeciwieństwie Uli i Jaśka niczego nie brakowało, ale nie szanowali ani pieniędzy, ani tego co mieli.

-Ja zapracowałem na swoje pierwsze auto, a wy żądacie -mówił ostrym tonem do Marka i Aleksa ojciec Marka. —Dostaliście na dwudzieste urodziny po nowym samochodzie. Macie prawie po dwadzieścia dwa lata i czas zarabiać.

-Opel jest dobry dla kobiet tato -odezwał się Marek.

-Nie chcemy z matką zobaczyć was w trumnie. Będziecie rozpędzać się tymi szybkimi autami po 200 km/h albo i więcej.

Paulina o samochodzie nie marzyła, ale miała również swoje potrzeby i co parę miesięcy zmieniała niemal całą garderobę.

-Paulinko jesienią kupowałaś ubrania -mówiła jej Helena, kiedy chciała tysiąc złotych na zakupy w galerii. —Moda aż tak się nie zmieniła przez pół roku ani nie wyrosłaś, aby były za małe. Naprawdę możesz nosić to samo.

-Wszyscy zauważą -niemal wysyczała.

-To uwagi nie zwracaj na ich zaczepki. Ty Marek i Aleks za duży dobrobyt macie.  Ale znajdziemy sposób z ojcem, aby nauczyć ciebie i twoich braci pracy, szacunku do pieniędzy i do tego co macie.

Tak jak Aleks i Marek ona odeszła niepocieszona. Nauczona była dostawać prawie zawsze, co chciała. Już nawet jakiś czas temu postanowiła, że zakręci się przy Marku i tak go omota, że zwiążę się z nią i będzie spełniał jej zachcianki. Chciał tylko poczekać, aż Marek skończy studia i zacznie pracować i zarabiać. Do tej pory chciała tylko pilnować go, aby jakaś się do niego nie doczepiła. Obawiała się jeszcze reakcji Heleny, bo czuła, że nie chce dla syna próżnej żony.

 

Ula ojcu o programie opowiedziała jeszcze tego samego dnia. Cieplak, choć był starej daty i do takich programów podchodził sceptycznie, nie powiedział nie. Najpierw chciał sam zobaczyć, na czym taki program polega. Po przemyśleniu zgodził się na wzięcie udziału w programie. Nie mieli zbyt wiele atrakcji, a to mogło być miłą odmianą. Zwłaszcza dla Jasia, bo jego rówieśnicy mieli sporo rzeczy, na które nie było ich stać, a teraz mógł czymś ich zaskoczyć.

Helena tymczasem wpadła na taki sam pomysł. Dla niej i jej męża zamiana na pięć dni życiem, budżetem i statusem społecznym, z kimś biednym nie był problemem, bo nie zawsze byli bogaci. Gotować i sprzątać jeszcze umiała, a i oszczędzać na zakupach potrafiła. Ich dzieci natomiast mieli zasmakować choć na trochę innego życia. O programie opowiedziała jej pracownica fundacji, którą prowadziła i obejrzała jeden odcinek, aby dokładnie zobaczyć, na czym polega i zobaczyć zasady. Razem z Krzysztofem byli zdecydowani na zamianę i pozostało im przekonać dzieci. Marek zawsze był ciekawy świata i otwarty na nowe wyzwania i na propozycję rodziców odpowiedział super i zapytał o termin. Paulinę wystarczyło przekupić wyjazdem w czasie wakacji do Hiszpanii i również zgodziła się na program.  Najtrudniej było z Aleksem, ale zgodził się po przemyśleniu, bo musiałby gdzieś przez pięć dni przebalować.  Obie rodziny przeszły casting pomyślnie i zakwalifikowały się do programu. Ich odcinek był nagrywany tuż po maturze Uli w pełni wiosny.

 

Dom Cieplaków na Dobrzańskich i Febo zrobił bardzo dobre wrażenie. Młodzi obawiali się, że znajdą się w jakiejś wsi z wychodkiem, a trafili na dużą wioskę pod Warszawą. Po wejściu do domu Paulina od razu natrafiła na w pełni wyposażoną łazienkę, co przyjęła z ulgą. Helena bardziej zainteresowała się kuchnią. Meble były jeszcze z czasów PRL, ale bardzo ładnie odnowione, a do tego prawie współczesny sprzęt. Wysokie krzesełko przy stole oznaczało, że jest tu małe dziecko. Lodówka całkiem pusta nie była, bo znaleźli sery, ogórka i jakąś wędlinę. Był też salceson swojski i smalec, na które to wyroby już ucieszył się Krzysztof. W zamrażalniku głównie znaleźli pierogi z opisem. Ruskie, z serem, jagodami i mięsem.

-Nie jest źle -rzekła Helena. —Ładna i czysta kuchnia. Bałam się, że będą gorsze warunki.

-Widać, że dbają i o dom, i o otoczenie -dodał Krzysztof, spoglądając na podwórko.

Marek tymczasem oglądał salon i zdjęcia. Na jednym była cała rodzina Cieplak. Rodzice, jak się domyślił z dwójką dzieci, a trzecie było jeszcze w brzuszku mamy. Były jeszcze inne zdjęcia. Jedno było bardzo słodkie, bo przedstawiało mamę z małą córką. 

 


Drugi pokój, który obejrzał był pokojem nastolatki, ale nie wiadomo, dlaczego znajdowało się tam łóżeczko. Na regale stało kolejne zdjęcie i plakietka z imieniem Ula. Dziewczyna miałą piękne oczy i być może było asprzed paru miesięcy, bo ubrana była w szalik. Były i książki z ostatniej klasy liceum. Pokój był tak przytulny, że pomyślał, że tu chciałby nocować, ale przypuszczał, że Pauli przypadnie. Do góry były dwa pokoje. Chłopca z szóstej klasy podstawówki, bo takie książki leżały na biurku, a drugi pokój można było potraktować jako gościnny. Ten zażyczyła sobie Paulina, a drugi chłopca Aleks. Dlatego Markowi przypadł pokój Uli. Po obejrzeniu domu zajrzeli do koperty z zadaniami i budżetem, za który mieli wyżyć przez pięć dni. Kwota duża nie była, bo sto dwadzieścia cztery złote i pięćdziesiąt pięć groszy. Były dla nich i zadania. Wypielenie truskawek, dbanie o kury i dokończenie malowanie płotu. Poza tym dla Marka i Aleksa zadaniem było dorobić w pobliskim ogrodnictwie. Wieczorem w czasie kolacji, na którą składała się jajecznica ze szczypiorkiem i kanapki odwiedzili ich sąsiedzi. Maciek Szymczyk z matką. Od nich dowiedzieli się więcej o rodzinie i o tragedii jaka spotkała ich pod koniec ubiegłego roku.

-Jeśli będzie okazja, chciałabym jakoś pomóc tej rodzinie Krzysiu -rzekła Helena, kiedy kładli się spać. —Przynajmniej dzieciom. Tyle wycierpieli w ostatnich miesiącach. Śmierć matki, choroba ojca.

-To samo pomyślałem. Pomyślimy o tym w domu na spokojnie.

 

Ula, Jasiek, Józef z Beatką również dotarli do nowego domu i rozpoczęli zwiedzanie. Dom Dobrzańskich zrobił na nich wrażenie, ale ich własny nie był aż taki zły, aby zazdrościć. Dla nich ważniejszy był odpoczynek i nowe doznania. Zwiedzanie domu zaczęli od dołu. Był tam salon, gabinet i duża kuchnia. W lodówce było tyle jedzenia, że Ula mogła puścić wodze fantazji z kolacją.  W salonie natomiast, było sporo różnych zdjęć. Dwóch rodzin, brunetki, której wiek szacowała na mniej więcej na jej wiek i dwóch młodych chłopaków.   Uwagę Uli najbardziej przykuło zdjęcie jednego z nich.


 

Do góry w sumie było pięć sypialni. W jednej z nich Ula znalazła nawet przenośne łóżeczko. Ona miała również tam spać i po wystroju wywnioskowała, że był pokojem tej dziewczyny w jej wieku. Tuż przed kolacją znaleźli kopertę przeznaczoną dla nich. W środku było trzy tysiące i spis atrakcji. Dla Uli wizyta u wizażystki, kosmetyczki, fryzjerki i kupno ubiorów. Dla Jasia sklep ze sprzętem sportowym, dla Beatki z artykułami dla dzieci do wykorzystania przez Ulę bądź Józefa. Dla Cieplaka natomiast masaż, rozmowa z kardiologiem i kupno sprzętu wędkarskiego. Zanim Ula wzięła się za przygotowanie kolacji, w kuchni pojawiła się gosposia Dobrzańskich pani Zosia i pomogła Uli i w kolacji i w opiece nad Betti. Przy okazji opowiedziała im historię Dobrzańskich i Febo.

Czas na zamianie mijał szybko. Jednym lepiej a innym gorzej. Najgorzej zamianę znosiła Paulina, bo musiała pomagać Helenie w gotowaniu i sprzątaniu. Do niej należała również opieka nad kurami i wyczyszczenie kurnika. Dla Aleksa najtrudniej było przebrnąć przez ogrodnika, bo musiał parę razy obrócić z ciężkimi taczkami z ziemią. Marek miał podobne zadanie, ale nie przeszkadzało mu to. Najbardziej zadowolony był Krzysztof, bo miał dostęp do świeżych wiejskich wędlin, a i malowanie płotu sprawiło mu przyjemność.

Cieplakowie tymczasem korzystali z luksusów i odpoczywali.  Ula najprzyjemniejsze chwile spędziła w sklepie odzieżowym, bo mogła sobie coś kupić na wyjazdy na studia do Warszawy. Dla Jaśka było to kupno roweru, a dla Józefa nowa wędka. Siostrze Ula wybrała chodzik i kilka ubrań na lato. W ich atrakcje wpisana była natomiast wizyta na basenie i restauracji, a Jasiek mógł spotkać się ze znanym sportowcem. Ula, choć dobrze zajmowała się siostrą, miała okazję spotkać się z wykwalifikowaną nianią. W tym czasie przypadały również jej osiemnaste urodziny i z tej okazji producenci programu postarali się o tort i prezent w postaci nowego laptopa wartego trzy tysiące.

 

Po pięciu dniach czas było pakować walizki i wrócić do swoich domów. Najpierw obie rodziny miały się spotkać i poznać. Ulę oczywiście najbardziej interesował Marek, a jego Ula. Oboje, kiedy na siebie spojrzeli, w ogóle się nie rozczarowali. Ula faktycznie miała piękne błękitne oczy i parę piegów na nosie, co zauważył na zdjęciu, a Marek miał ten zabójczy uśmiech.

-Ja na długo będę pamiętał smak wiejskich wyrobów masarskich, pierogów i nalewki -zaczął tymczasem Krzysztof. —Nie ma to jak z własnej roboty zjeść coś dobrego.

-A my odżyliśmy, nabraliśmy sił -rzekł Józef. —Moje dzieci mogły kupić sobie to o czym marzyły. My nie głodujemy, ale nie na wszystko na stać i taki przypływ gotówki był dla nas zbawieniem. Mówią, że pieniądze do szczęścia nie są potrzebne, ale do życia już tak.

-Dlatego wzięliśmy udział w programie, aby nasze dzieci zaczęły szanować to co mają -odparła Helena. — Chociaż dziećmi już dawno przestali być.

Helena tak jak obiecała postanowiła pomóc rodzinie. Dla Jaśka miały znaleźć się kolonie, dla Józefa sanatorium, a dla Uli z Betti turnus wczasowy. Jej fundacja miała wesprzeć również finansowo Cieplaków i pokrywać koszty leków na serce dla ojca rodziny i na rzeczy dla Beatki. Jadąc tu obawiała się, że rodzina będzie z rodzaju patologicznej, a ich spotkało nieszczęście i warto było pomóc.