środa, 17 maja 2023

Dziewczyna z klubu cz. 16

 

Pshemko nie zamierzał nikogo osądzać bez wyjaśnień.  Znał Ulę i trudno było mu uwierzy w to, co powiedziała mu Wioletta. Czekał na Ulę w swojej pracowni, ale ta jednak długo nie przychodziła. Dlatego postanowił pójść do gabinetu Marka i wypytać ich oboje o ich dawne i obecne relacje.

-Słyszałem, że skłócony jesteś z Paulinką -rzekł od drzwi.

-Rozmawiałeś z Wiolettą czy z Pauliną -zapytał Marek.

-A czy to jest różnica?

-Jest, bo prawda Wioletty różni się od tej prawdziwej prawdy -wyjaśniła Ula.  — Wioletta jest przekonana, że kiedyś tańczyłam w klubie z GO-GO i że tam poznałam Marka i że się przespaliśmy.

-Z osobą sekretarką. Powiedziała, że się prędzej znaliście i że Urszula skłóciła cię z Paulinką.

-Ula na pewno nie skłóciła mnie z Pauliną -wtrącił Marek. — Sam powinieneś wiedzieć, że Ula zdolna nie byłaby do takich czynów. Jednak faktycznie poznaliśmy się dawno temu w klubie. Ja byłem wtedy Kubą chętny na poznanie jakiejś panny a Ula rudowłosą Mileną. Razem z koleżanką uknuły intrygę. Ula zwabiła mnie do pokoju, później jej koleżanka dała mi drinka ze środkiem nasennym, a na koniec obie rozebrały i zrobiły kilka zdjęć z dmuchaną lalką. Zdjęcia wysłały do Pauliny. Miała to być zemsta za uwiedzenie koleżanki Donaty. Donata to koleżanka Uli.  Kiedy zatrudniłeś Ulę, od razu ją poznałem.  Chociaż nie miała nic z tamtej Uli. Była wtedy ruda, szczupła i ubrana uwodzicielsko.  Udawałem, że jej nie znam i chciałem nawet wymyślić słodką zemstę, ale z czasem mi przeszło.  Wiem, że może wydawać ci się ta cała historia nieprawdziwa, ale zapewniam cię, że jest. Możesz spytać Sebę. Przyjechał do hotelu z ubraniami dla mnie. Ubranie mi wzięły i zostałem nagi, jak natura mnie stworzyła.

- Urszula naprawdę coś takiego zrobiła -mówił z uśmiechem.

-Naprawdę Pshemko. To jest cała prawda. Byłam już wtedy z Łukaszem i nie mogłabym go zdradzić. Nic więcej nie było.

-Nic tego gagatka jednak to nie nauczyło. 

-Coś nauczyło Psemko. Tylko po latach.  

-Musimy poważnie porozmawiać z Wiolą -rzekła Ula do Marka, gdy mistrz wyszedł.

-Wiola to taki typ ludzi, że nic to nie da. Zresztą wszyscy wiedzą, że to mitomanka i że miała wiele głupich pomysłów.

Dalej tematu nie ciągnęli, tylko zajęli się sprawami uzbieranymi przez ostatni miesiąc, kiedy to Marek był w szpitalu.

 

Łukasz tymczasem próbował skontaktować się z Ula. Ta jednak po wczorajszej rozmowie na temat wzięcia kredytu na otworzenie studia tatuażu i piercingu nie odbierała telefonów od niego ani nie odpisywała na SMS-y. Dlatego zadzwonił do niej do pracy. Telefon odebrała Wioletta i nie omieszkała uciąć sobie z nim dłuższej pogawędki. 


 

-Dzień dobry. Łukasz Bielski chłopak Uli. Mogę poprosić ją do telefonu.

-Łukasz miło cię słyszeć -mówiła z uradowaniem. — Co u ciebie słychać?

-Dziękuję całkiem dobrze. To jest Ula w pracy. Nie odbiera telefonów ode mnie.

-A, co? Pokłóciliście się?

-Dlaczego tak myślisz?

-Bo wiesz po tym, co się tu dzieje, bym się nie zdziwiła. Paulinka i Marek też się pokłócili. Nie dziwne?

-A, co ma z tym wspólnego Ula?

-Skoro teraz Ula wyładniała i została asystentką Marka, to ma. Nie wiesz, że Marek interesuje się swoimi pięknymi pracownicami.

-Ula jest asystentką Marka? Nie wiedziałem. Od kiedy?

-Od przedwczoraj. Teraz to Ula już się nie wyrwie stąd do ciebie. Praca po godzinach, wspólne wyjazdy, obiady i coraz mniej będzie myślała o tobie i mniej czasu miała dla ciebie.  Jak nic popłynie i to nie w rejs.

-Coś mi sugerujesz?

-Ja tylko dedykuję.(dedukuję). Wiesz, co mówią w firmie? Że oni się prędzej znali -dodała, zanim odpowiedział. — Podobno z klubu z Go-Go.

-Ula kiedyś dla zabawy przy rurze tańczyła, ale nie po klubach.

-Nie wiem. To ty jesteś jej chłopakiem i znasz osiem lat.

-Tylko że Ula tu mieszkała i studiowała, a ja w Gdańsku. Spotykaliśmy się, co parę tygodni. Nie licząc przerw wakacyjnych.

-To dużo jeszcze nie wiesz Łukaszku. Jak to mówią zjesz , z kimś beczkę ogórków kiszonych, a nie poznasz do końca człowieka. Ale, od czego mnie masz. Ja będę cię o wszystkim informowała. Zostaw mi tylko swój numer telefonu.

 

Ula w końcu postanowiła oddzwonić do Łukasza. Złość już jej również przeszła. Tym razem Łukasz nie zamierzał odbierać telefonu ani odpisywać na SMS-y. Ta postawa jej chłopaka jeszcze bardziej ją rozdrażniła.  


 

-Do kogo tak wydzwaniasz -zapytała Marek, kiedy widział, że Ula po raz kolejny odkłada gwałtownie telefon, a z nikim nie rozmawiała.

- Do Łukasza. Cały dzień wydzwaniał do mnie, a teraz telefonu nie odbiera.  

-To on ciągle dzwonił? Bo wiesz Ula skoro ty jemu to on tobie. Tak będziecie cały dzień uparcie dzwonić do siebie.

-Ostatnio się nie dogadujemy.

-Ja z Paulą chyba cały nasz związek się nie dogadywaliśmy. A byliśmy z podobnym stażem. Nasz błąd polegał, że w ogóle zostaliśmy parą.

-A nasz na tym, że Łukasz po roku rzucił AWS w Warszawie i przeniósł się do Szkoły Morskiej w Gdyni. Wolałam, żeby nie wyjeżdżał. Ale i nie chciałam przeszkadzać mu w realizacji jego marzeń. Ja nie chciałam zmieniać uczelni i pozostałam w Warszawie. Do Łukasza miałam dołączyć, jak skończę studia i jak się dorobimy mieszkania. Kiedy przed laty ustalaliśmy naszą przyszłość, przeprowadzka była tak odległa w czasie, że nie zastanawiałam się jak to będzie. Teraz jak o tym myślę, jestem przerażona. Nie mam tam znajomych, musiałabym zostawić chorego ojca, a i Betti potrzebuje mnie. Jasiek nie ogarnie całego domu.

- To masz dylemat. Musisz wybrać między miłością do chłopaka a do rodziny.   

-Właśnie. Nawet trudno iść nam na kompromis i ustępstwa.  Ja albo on bardziej musi się poświęcić sprawie.

-Ja z Pauliną też nigdy nie mogliśmy dojść do kompromisu. Dla świętego spokoju ulegałem jej. Coś w końcu we mnie pękło. Dłużej nie mogłem ciągnąć farsy naszego idealnego związku. Jak to mówią długie narzeczeństwo krótkie małżeństwo. Z nami pewnie by tak było Ula. Tylko nie zrozum mnie źle. Nie chcę zniechęcić cię do związku z Łukaszem. Wam się może uda stworzyć szczęśliwy związek. Mi z Pauliną najlepiej było, gdy byliśmy jeszcze dziećmi i nastolatkami. Gadaliśmy, wygłupialiśmy się i było miło.

-Ja z Łukaszem podobnie zaczynaliśmy.  Od relacji koleżeńsko przyjacielskich w liceum.

-Nie brak ci Łukasza?  Nie tęsknisz za nim? Ja bym raczej tęsknił za kimś, kogo kocham i chciałbym spędzać jak najwięcej czasu z taką osobą.

-Są telefony. Prawie codziennie gadaliśmy.

-Ale telefony nie zastąpią bliskości, pocałunków.

-Łukasz nie jest seksoholikiem. Oboje nie jesteśmy.

-Nie to, co ja Ula.

-Nie to miałam na myśli. My po prostu możemy cały wieczór spędzić na rozmowie w kinie czy na spacerze, a nie w łóżku albo w klubie.

-Ja bym chyba tak nie potrafił. Zresztą z dziewczynami z klubu na wiele tematów nie da się rozmawiać.

-Może powinieneś lokal zmienić Marek na bibliotekę. Ale dość gadania. Praca czeka, bo nie wyrobimy się przed twoją imprezą.

Choć skończyli temat tęsknoty, Ula zastanawiała się, dlaczego nie usycha z tęsknoty za Łukaszem i czy on tęskni za nią.  

Przecież kocham go i mogłabym zrobić dla niego wiele. Nie nudzimy się w swoim towarzystwie, lubię jak robi mi niespodzianki i w ogóle jest miło. Wiemy o sobie wszystko, nadajemy na tych samych falach i tyle razy wyobrażałam sobie nasz ślub. Gdy jesteśmy razem, jest cudownie, ale nie brakuje mi go, gdy go nie ma. Może przyzwyczaiłam się, że nie ma go, na co dzień i kiedy będziemy już razem, będziemy działać sobie na nerwy. A może tak naprawdę nie kocham Łukasza. Jest jedynym moim chłopakiem i nie mam porównania do innych. I to jest temat na to forum dla kobiet.  

 

Wieczorem w Klubie 69 Marek miał swoją imprezę z okazji wygrania konkursu na prezesa. Prawie wszyscy pracownicy bawili się doskonale, bo wszyscy oprócz Febo i Turka byli za Markiem. Ula na imprezę oczywiście również przyszła, bo stała za częścią sukcesu Marka. Marek oczywiście nie zapomniał o tym i oficjalnie przedstawił swoją asystentkę i podarował kwiaty. Dalej było jeszcze lepiej, bo świetnie się razem bawili. Marek musiał się jeszcze oczywiście oszczędzać po szpitalu, ale mieli za to czas, aby posiedzieć z Ulą przy stoliku i pogadać. W czasie rozmowy Marek zrozumiał, że z dziewczyną można czas miło spędzić na rozmowie, Ula, że na Łukaszu świat się nie kończy i z Markiem równie  miło się jej rozmawia. Wioletta natomiast patrząc na nich, że skoro są tak w siebie zapatrzeni i tyle czasu spędzają ze sobą, musi ich coś łączyć. Postanowiła również o wszystkim powiedzieć zarówno Paulinie jak i Łukaszowi.

-Szkoda, że cię tu nie ma Paulinko -mówiła chwilę później przez telefon. — Marek i Ula ćwierkają jak wróbelki na wiosnę, a Ula właśnie pokłóciła się z chłopakiem. Nie wydaje ci się to dziwne? Marek to nie byle kto. A ten Łukasz już jest zazdrosny o Marka.

-Jeśli to prawda i przez nią zostawił mnie Marek, poczuje jak to jest być porzuconym -odparła mściwie.  — Masz z nim kontakt.

-Mam i możesz na mnie liczyć jak na liczydle Paulinko. 


 

Do Łukasza wysłała SMS-a i zdjęcie, jak Ula przypadkowo dotyka Marka.

Robi się coraz ciekawiej Łukaszku. Ale wszystko mam pod kontrolą.

sobota, 6 maja 2023

Dziewczyna z klubu cz. 15

W czasie, kiedy Marek rozstawał się z Pauliną, Ula rozmawiała przez telefon ze swoim chłopakiem. Dwa dni prędzej ich rozmowa nie należała do spokojnych, bo Łukasz miał żal do Uli, że zbyt mocno angażuje się w pracę z Markiem, że odrzuciła propozycję pracy w Gdańsku i że nie jest zainteresowana popłynąć z nim w dwutygodniowy rejs transatlantykiem.  Teraz, choć lepiej byłoby zachować w tajemnicy, że została asystentką Marka, postanowiła nie  ukrywać przed nim tego faktu. Zanim jednak temat podjęła, okazało się, że  Łukasz zadzwonił do niej nie bez powodu.  Chciał, aby Ula wzięła kredyt na rozkręcenie interesu z koleżanką. Tym miało być otwarcie studia tatuażu i piercingu. Właścicielem miała być ona, a jego koleżanka Jowita z koleżanką zajęłaby się prowadzeniem lokalu i dzielili się zyskami.

-Masz znajomości w banku i zdolność kredytową -argumentował.

-Chyba żartujesz? Mam zadłużyć się dla głupich pomysłów.

- Teraz moda jest na tatuaże i przekuwanie ciała. Szybko się wróci.

-Nie Łukasz. I kim jest ta Jowita? Pierwszy raz słyszę te imię w twoim otoczeniu.

-Jest stewardesą na statku. Pływamy razem. Bardzo miła dziewczyna. Chyba nie jesteś zazdrosna? Nie ma o co.

-No nie wiem. To ta sama sytuacja co z Markiem. Zrobiłeś mi hałas. On też jest tylko kolegą z pracy.

-Marek a ona to co innego. Marek to znany podrywacz na całą Warszawę.

-Dla mnie jest to samo. I jeśli dalej będziesz taki zazdrosny i tak myślał w ogóle nie dzwoń.

 

Rozstanie i rozmowa z Pauliną tak jak Marek przypuszczał, nie przebiegło spokojnie. 


 

-Ciągle tylko mnie ośmieszasz -mówiła po pierwszym szoku. — Mało razy ośmieszałeś mnie swoimi zdradami? Nie jestem twoją kochanką, żeby tak po prostu rzucać mnie, jak się znudzisz.

-Paula, o jakim znudzeniu mówisz? My nie pasujemy do siebie. Żyjemy w dwóch różnych światach. Nasze małżeństwo nie byłoby ani szczęśliwe, ani trwałe, ani zgodne. Bez miłości, uczciwości małżeńskiej i pewnie i tak skończylibyśmy na sali rozwodowej.

-Bo ty tak twierdzisz? Albo może masz już kogoś? Mało pielęgniarek poznałeś w szpitalu?

-Znowu to samo. Widzisz tego, co nie ma. Jesteś zazdrosna o wszystkie kobiety w moim otoczeniu. Może tylko z wyjątkiem tej kretynki Wioletty, która nie zna się na niczym oprócz mody i urody.   Gdyby tylko mogła, całe dnie spędzałaby z tobą u kosmetyczki, fryzjerki czy zakupach. W tym jesteś dobra.

-Dla ciebie chcę pięknie wyglądać. To źle.

-Uroda to nie wszystko. Trzeba mieć jeszcze piękne wnętrze.

-To  coś nowego. Nigdy uwagi na charakter nie zwracałeś. Może ta przybłęda Cieplak ci się podoba. Teraz kiedy zeszczuplała i zaczęła dbać o siebie, jest w twoim typie. Powiedz to.

-Ulę zostaw w spokoju -odparł gwałtownie. — Nas nie będzie. Zrozum to w końcu. To koniec.

-Zobaczymy jeszcze, kto wyjdzie na swoje. 

Febo w końcu spakowała swoje walizki, zamówiła taksówkę i pojechała do brata. Końcówka rozmowy przekonała ją, że trafiła z Ulą i że coś ich łączy.

 

Następnego dni rano Marek postanowił pojechać do rodziców, aby powiedzieć o zerwaniu z Pauliną. Ci od czasu jak Krzysztof przeszedł na emeryturę, mieli w nawyku jeść śniadanie o ósmej i o tej porze pojawił się u nich. Liczył również, że uprzedzi Paulinę, bo to, że przyjdzie wyżalić się, był pewien. Pogoda była bardzo ładna i zastał rodziców jedzących śniadanie na tarasie. Na taras poprowadzone były schody do ogrodu, to nie musiał nawet iść przez dom.

-Witajcie -rzekł, na przywitanie. —Nie przeszkadzam? -zapytał, bo wypadało.

-Synku jak możesz myśleć, że przeszkadzasz -odparła matka. — Zjesz z nami prawda. Po szpitalu marnie wyglądasz, a Paulina raczej nie zadba o ciebie.

-Dobrze powiedziane mamo.

-Marek chcieliśmy i tak dzisiaj skontaktować się z tobą i porozmawiać na osobności -oznajmił Krzysztof.  — Trochę dała nam do myślenia ostatnia wizyta i rozmowa z tobą i Pauliną. Zauważyłem, że jej bardziej zależało na tych wszystkich formalnościach spadkowych i pełnomocnictwach niż tobie.

-Jednak.  Z Pauliną jak mniemam, nie rozmawialiście od wczoraj? Pytam, bo wczoraj powiedziałem jej, że dłużej nie możemy być razem.  Nie kocham jej i dlatego między innymi rozstałem się z nią. I nie jest to nagła decyzja.  Od czasu tej historii w Monachium dojrzewała we mnie, a wczoraj całkowicie utwierdziła, że chcę tego.  To właśnie po waszej wizycie. Od dawna jest między nami źle. Jeśli w ogóle kiedyś pasowaliśmy do siebie, to było bardzo dawno temu. I na pewno nie kocham jej, bo gdybym kochał, już dawno chciałbym, aby była moją żoną i matką moich dzieci. A ja nawet nie wyobrażam sobie jej, jako matkę.  Skoro nie potrafiła zająć się domem, tym bardziej nie potrafiłaby zająć się dzieckiem. Nie chciałbym, aby nianie je wychowywały. Doskonale jej powiedziałaś mamo, że ty sama się wszystkim zajmowałaś. Chciałbym mieć właśnie taki dom. Gdzie żona coś potrafi zrobić. To znaczy, chciałbym żebyśmy razem chodzili na zakupy, razem gotowali, sprzątali, a nie żeby była kurą domową nieznającą się na niczym innym niż prowadzenie domu. Wiele kobiet potrafi połączyć pracę zawodową z domem. Paula nie szanuje nawet czyjejś pracy i pieniądza. Umie tylko je wydawać i te ze wspólnego konta.

- To nas zaskoczyłeś -odparła Helena. — Nic nie zapowiadało, że jest źle.  — Tylko czy na pewno chodzi tylko o to? Nie ma innej kobiety? Paulina mówiła o jakiś pielęgniarkach. 

-Nie ma innej mamo -odparł stanowczo. —To kolejne wymysły Pauliny. Ona widzi zdradę w każdym spotkaniu z inną kobietą. Po każdym takim spotkaniu Paulina robi mi też awantury, że niby ją zdradzam. Nawet Wiolettę kazała zatrudnić, aby mogła mnie szpiegować.

- Pytam, bo wiemy, jaki jesteś. Co innego twoje argumenty, a co innego inna kobieta. Podobasz się kobietą i mogłeś dać ponieść się uczuciom.

- Nic mnie nie poniosło. Paula widzi tylko siebie i Aleksa. On jest dla niej najważniejszy nie ja. Założę się, że gdybyśmy byli małżeństwem, Aleks dalej byłby ważniejszy. Lepiej teraz się rozstać niż później mielibyśmy chodzić po sądach. Prawda?

-Sens w tym jest -odparł Krzysztof.

 

Wioletta tymczasem znalazła stare zdjęcie Uli opublikowane na Instagramie z jej dwudziestych urodzin. To już całkowicie przekonało ją, że to, co wyczytała na forum, jest prawdą.   


 

Dlatego też następnego dnia od rana zaczęła wydzwaniać do Pauliny. Ta jednak nie odbierała od niej telefonu.  Marek do pracy również sam przyjechał. Od niego dowiedziała się, że ma Aleksa spytać o Paulę, bo oni  się rozstali i Paulina przeniosła się do brata.  Z nim rozmawiać natomiast nie chciała. Od Ani z recepcji dowiedziała się, że powinna być w sali konferencyjnej.

-Jesteś w końcu Paulinko -rzekła z rozgorączkowaniem.

-Wiola, czego chcesz -wysyczała. 

-To prawda, że rozstaliście się z Markiem. Tak mi powiedział.

- Nie twój interes Wiola. Nie masz nic innego do roboty?

-Ja do ciebie z sercem na talerzu a ty taka. Wiem już, co łączy Ulę vel Milenę z Markiem Paulinko.   

-To gratuluję.

-A swoją drogą, kto by pomyślał, że Ula tańczyła w klubie z GO-GO i teraz ciągnie się za nią jak rzep za psim ogonem.

-Wiola, jaki klub z GO-GO -pytała opryskliwie.

-Ten, z którego się znają.  

-Oni się znają z portalu randkowego. Marek założył sobie konto, a Cieplak pisała w imieniu jakiejś koleżanki Mileny.

-Bo oni ci tak powiedzieli?

-To ty sobie znowu coś ubzdurałaś.

- Nic nie ubzdurałam, tylko wyczytałam na takim jednym forum. Sama sobie poczytaj -mówiła Wioletta, szukając odpowiednie forum na swoim telefonie. — To podpisane Milena. Milena opisała swoją historię. Przed laty poznała faceta w klubie z Go-Go przespała się z nim, a później okazało się, że razem pracowali i wykorzystał ją w pracy. A na jednym zdjęciu na Instagramie Ula pręży się przy rurze do tańczenia.

- Wiola to jest nierealne.

-Ula wyglądała, kiedyś całkiem atrakcyjnie. Po studiach siedziała dłuższy czas w domu i dlatego przytyła i się zaniedbała -mówiła, gdy Paulina czytała wpis. —Pamiętasz trzydzieste urodziny Marka. Podobno coś było. Cebulek załatwiał jakąś pannę na wieczór.

Dalej nie słuchała Wiolki tylko z furią wypadła z sali konferencyjnej i wpadła do biura Marka. Ten przekonany był, że ma to związek z wczorajszym dniem albo, że rozmawiała z jego rodzicami i się rozczarowała ich postawą. Pech chciał, że i Ula była u niego.

-No proszę, jest i twoja kochanisia.  

-Paula zwariowałaś?

-Kiedy to prawda. Wioletta powiedziała mi prawdę, skąd się tak naprawdę znacie. Wyczytała na forum. Sama ona opisała, jak się poznaliście w klubie z GO-GO i że się przespaliście. Ladacznica jedna.

- Paula licz się ze słowami -odparł groźnie Marek.

-A, co może to nie prawda?

-To prawda nie było żadnego portalu randkowego -odezwała się Ula, bo czytała ten sam wpis, co Wioletta i skojarzyła fakty. — To ja z koleżanką stoimy za rozebraniem Marka i wysłaniem do pani zdjęć. Byłam tylko wtedy Mileną a koleżanka Anitą, aby trudniej było Markowi nas odnaleźć. Żadna z nas nie przespała się z Markiem. Ja już wtedy miałam chłopaka i nie zamierzałam zdradzać go. Miała to być tylko zemsta na Marku.

-Nie jestem taka głupia, żeby po raz drugi się nabrać.

-Ula nie musisz się tłumaczyć przed Paulą -odezwał się Marek. — Zwłaszcza że od wczoraj nic mnie z nią nie łączy.

-Ale chcę. I tak zbyt długo się to ciągnie -odparła Markowi. —  A co? Myśli pani, że opowiadamy sobie o intymnych sprawach -zwróciła się do Febo. —Na zdjęciu Marek był z lalką. Było to ponad dwa lata temu w małym hotelu w pobliżu klubu Nocny Marek. Moja koleżanka postanowiła zemścić się na Marku, bo uwiódł jej koleżankę. To cała prawda. Może sobie pani nie wierzyć.

-Oboje jesteście siebie warci -odparła z pogardą i wyszła.

-Jak Wiola coś takiego rozpowiada, zaraz cała firma będzie wiedziała o czymś, czego nie było -mówiła z obawami Ula po jej wyjściu.

-To wszystkim powiemy prawdę. Że faktycznie jesteś dziewczyną z klubu, ale nie z klubu z GO-GO tylko takiego zwykłego i że nasza znajomość inaczej wyglądała.

 

Wioletcie tymczasem oderwał się guzik od spódniczki i poszła poratować się do pracowni mistrza. Kiedy go przyszywała, przysłuchiwała się rozmowie mistrza i Izy. Rozmawiali o Uli i że pracownia bez Uli nie będzie już taka sama. Mistrz ciągle też wychwalał Ulę za jej pracowitość, uczciwości i życzliwość. Zanim Wioletta skończyła szyć, Iza wyszła. 


 

-I, co tak stoi -pytał mistrz. — Jak osoba skończyła szyć, to sobie pójdzie. Albo, jeśli myśli, że zatrudnię na miejsce Urszuli osobę brata, to się myli. (Wioletta i Aleks chcieli, aby Pshemko zatrudnił Kevina Kubasińskiego cz. 1 i 2. Dlatego też Wiola od początku była przeciwko Uli) — Urszula będzie dalej mi pomagać.

-Nie taki piękny anioł jak go malują -odparła w swoim stylu.

-Nie rozumiem.

-Anioł Urszula nie taki święty. Ma sporo za skrzydełkami.

-Urszula miałaby mieć coś na sumieniu? Niemożliwe.

- Trochę wiem na ten temat.

-Osoba chce tylko nas skłócić.

-To się spyta Urszuli i Marka skąd się znają. Bo na pewno nie z pracy.I kto skłócił Paulinę i Marka. 

-Jak skłócił?

-Nie wiesz. Marek rzucił Paulinkę przez Ulę.