niedziela, 20 sierpnia 2017

Rewizja 1/3

Mała nagroda za wejścia na blog. Patrząc na statystyki to w ostatnich trzech dniach sporo ich było. Z lekkim wyprzedzeniem chciałam też podziękować za 300 000.



Posiedzenie zarządu podsumowujące koniec kwartału przebiegało do pewnego momentu po myśli Marka. Po przerwie jednak wszystko zaczęło się sypać. I to, zarówno w sprawach służbowych, jak i prywatnych. Najpierw Ula usłyszała część rozmowy Marka i Sebastiana, z której dowiedziała się, że chcą wysłać ją na Malediwy a później Marek po przyjściu do jej biura udawał, że nic się nie stało, dziękował jej za pomoc w zafałszowaniu raportu i zapewniał o swoich uczuciach. Ona jednak nie wierzyła mu i po jego wyjściu zajęła się pisaniem rezygnacji z pracy i listem do Marka, który trafił do rąk Wioletty i Pauliny. Z podtekstów Kubasińska wywnioskowała, że Ulę i Marka coś łączyło, ale Paulinie Febo trudno było w to uwierzyć. Aleks tymczasem po przerwie w zarządzie wyciągnął na światło dzienne nielegalne interesy Uli i Marka i Ula musiała tłumaczyć się przed panem Krzysztofem. W dodatku Febo zarzucili jej, że okrada firmę. Przed wyjściem natomiast spotkała ją kolejna przykrość. To Paulina pojawiła się w holu i kazała ochroniarzowi, panu Władkowi sprawdzić, czy czegoś nie wynosi z firmy. Przypadkiem pojawił się tam Olszański z Wiolettą i stawili się za nią, choć jeszcze parę minut temu planowali  jak doprowadzić do ślubu Marka i Pauliny i jak wyeliminować Ulę z życia Marka.


-Paula nie przesadzaj- ujął się za nią Olszański, bo uważał to za świństwo ze strony Febo.
-Nie wtrącaj się- odparła mu ostro. — Ja tu jestem współwłaścicielką, a ty tylko pracownikiem, jakbyś nie zauważył- mówiła z uwydatnieniem.
-Paulinko kochana Ula nie jest złodziejką- wtrąciła i Wiola.
-Ale nie musicie stawiać się za mną-odezwała się sama zainteresowana. —Nie mam nic do ukrycia.
-Nie Ula. Upokarza cię- rzekł kadrowy wyciągając telefon z kieszeni. —I ciekawy jestem, co powie Marek, gdy dowie się co tu wyprawiasz.
-Zamknij się, bo ciebie też każę zwolnić- odburknęła mu.
-Jeśli mnie pani ma na myśli to sama odchodzę. Pani mnie nie zwalnia- spokojnie odparła jej Ula.
- Wynosisz workami pieniądze z firmy i  masz jeszcze czelność pyskować mi -zwyzywała ją.
-I jak wyobrażasz sobie zwolnienie mnie? Myślisz, że sam sobie wypiszę zwolnienie, a Marek je podpisze łaskawie -pytał ironicznie Sebastian. —To mogę zapewnić cię, że nie podpisze.
-Marek po tym, co zrobił z Cieplak długo prezesem już nie pobędzie, a Aleks nie będzie miał żadnych skrupułów pozbyć się kogo trzeba-odparła z wyniosłością i patrząc głównie na Wiolettę.
-To ja i Sebastian próbujemy ratować twój związek z Markiem a ty tak odwdzięczasz się nam- wypaliła Kubasińska.
-To znaczy co? - zainteresowała się. —W jakim sensie ratować.
-Zgadnij co powiedział mi Marek w czasie przerwy w zarządzie- temat kontynuował Olszański. —Że żadnego ślubu nie będzie-dodał nie dając jej zgadywać. —Nawet nie będzie się zastanawiać nad porzuceniem cię. A ja i Wiola chcieliśmy właśnie ratować wasz związek. Ale teraz ja nawet nie dziwię się mu, że nie chce ciebie. Miałby z tobą przesrane życie- wyraził się nieco wulgarnie.
-Możesz przestać-wysyczała.
-Skoro ty lubisz upokarzać ludzi to ja mogę tak samo Paulinko- odparł z satysfakcją kadrowy. —Nie będziesz panią Febo- Dobrzańską. Nie ty.
 Nieprawda Seba. Chcecie wysłać mnie na Malediwy, abym w ślubie nie przeszkodziła- myślała tymczasem Ula. Sama słyszałam.
Paulina po tych słowach wyniośle obróciła się i poszła w stronę windy, mijając się po drodze z Pshemko. Choć świadkami rozmowy był tylko ochroniarz i Ania to i tak czuła się upokorzona. Przypomniała sobie też słowa Wioli, która sugerowała, że Marka i Ulę coś łączy.
-Urszula tu jesteś- zaczął z daleka mistrz i zanim ktokolwiek inny zdążył się odezwać. —Mam dla Urszuli sukienkę w kolorze oczu, ale najpierw niespodzianka- dodał ciągnąć w stronę drzwi wyjściowych.
-Ale teraz? -  pytała z niezadowoleniem, bo miała ochotę na rozmowę z Wiolą i Sebastianem i wyjaśnić sprawę rozmowy usłyszanej na korytarzu.
-Nie ma na co czekać Urszulo- nalegał projektant. —Cały sztab czeka na nas. Urszula pomogła mi z Wojtkiem, a ja obiecałem odwdzięczyć się i słowa zamierzam dotrzymać. Daleko nie idziemy.  Tylko do salonu piękności tu obok.

Marek o wydarzeniach w holu dowiedział się z opóźnieniem, bo najpierw miał rozmowę z ojcem, a później z Pauliną. Wpadła do jego biura i od drzwi zrobiła mu awanturę.
-Jak mogłeś - mówiła z wyrzutami.  —To brzydula jest kobietą, z którą mnie zdradzałeś, prawda- ni to stwierdziła ni zapytała. —I co ma znaczyć, że nie zamierzasz żenić się? Sebastian coś mówił. Jeśli był to żart to w złym guście.
-Nie wiem dokładnie co mówił Seba, ale o ślubie nie żartował- odparł spokojnie.
-Chyba żartujesz! -uniosła się.
-Mówiłem ci, że nie żartuje. Ślubu nie będzie-mówił stanowczo.  
- Jak to wszystko sobie wyobrażasz? -pytla zdruzgotana. —Wszystko gotowe, goście zaproszeni, mają bilety kupione do Mediolanu, prezenty- mówiła, gestykulując rękoma. —Będzie skandal.
-Prezenty są dla ciebie najważniejsze i to co powiedzą inni- mówił z oburzeniem i niedowierzaniem. — Chociaż to ostatnie nie powinno mnie dziwić. Paula najważniejsze powinno być uczucie, a między nami uczucia nie ma-dodał po chwili. A przynajmniej nie takiego, jakie powinno być między dwojgiem ludzi myślących poważnie o wspólnej przyszłości.
-Możemy wrócić do tego po ślubie- stwierdziła, biorąc go za rękę.
- Do czego? Do uczuć? Pomyśl, co mówisz Paulino? Obrączka miłości nie załatwi. Mówiłem ci już ślubu nie będzie. Nie z tobą.  To Ula jest moją miłością.
-Ta pokraka już pierwszego dnia… - zaczęła z pogardą.
-Licz się ze słowami Paulino- ostro zareagował i przerwał jej.
-Ciekawa jestem co powie na to Helena i Krzysztof.
-A tak na marginesie Paulino, dlaczego mówicie z Aleksem do moich rodziców po imieniu. Jeszcze za czasów, gdy żyli wasi rodzice to byli ciocią i wujkiem a tu nagle, gdy wróciliście na stałe do Polski to zachciało się wam nowoczesności. Oni zgodzili się tylko, dlatego że byliśmy już parą.
-Wiesz co, pożałujesz jeszcze tego- wysyczała tylko na koniec rozmowy i nie odpowiadając na jego pytanie wyszła.

Po wyjściu Pauliny poszedł na poszukiwania Uli, a gdy nie znalazł jej w jej gabinecie ani nie dodzwonił się, to udał się do biura Sebastiana. Widział na telefonie, że dzwonił do niego trzy razy i chciał wyjaśnić też sprawę tego co powiedział Paulinie. Dowiedział się też od przyjaciela i Wioli o zajściu w holu.
-Dosłownie Marek, stała tam jak, jakiś hitlerowiec i kazała panu Władkowi zrewidować jej torebkę i karton- rzekł Olszański. Nie mogłem stać bezczynnie i patrzeć jak poniża Ulkę.
- Dzięki, jesteś prawdziwym przyjacielem.
-Ale muszę przyznać ci się, że gdy powiedziałeś mi, że chcesz odwołać ślub, to zacząłem działać z Wiolką, żeby doszło do niego. Dopiero tam w holu zrozumiałem, jakie miałbyś życie z Pauliną. Gdybym oddał jej nerkę to zapomniałaby o tym szybko.
- Na pewno -przytaknął. —I mimo tego, że chciałeś zaszkodzić mi dzięki za Ule. A Paulina to już przeszłość.
 -To już nie będę musiała płaszczyć się przed nią- odezwała się i Wioletta.
-Nie Wiola- odparł Olszański.
-To dobrze, bo ona ciągle wyśmiewała mnie, a Ulka to nawet pomagała mi. Czasami głupio czułam się wobec niej-mówił ze skruchą. —Szkoda, że nie widziałeś miny Pauliny, gdy Cebulek powiedział jej, że odwołujesz ślub- zmieniła nieco temat.     —A była już w ogrodzie i witała się kaczuszką-mówiła, uśmiechając się złośliwie.
-A co z tobą i firmą? -zapytał Olszański. —Ustaliłeś coś z ojcem? Zostajesz na stanowisku czy zwalili cię-zarzucił Marka pytaniami. —Paulina odgrażała się, że jak Aleks zostanie prezesem to zrobi tu czystki. A po tej akcji z holu jestem pierwszy na wylocie.
-Chyba ja-odezwała się Wioletta. —Zapomniałeś, kto podłożył świnie Aleksowi?
-Spokojnie -próbował wpłynąć kojąco na nich. —Nic wam nie grozi. Wszyscy będziemy zarządzać firmą i szukać najlepszego rozwiązania. Ula również. Jeszcze jest Uli PRO-es, jakby co.  A właśnie nie wiecie, gdzie jest Ula?
-Pshemko gdzieś ją porwał- wyjaśnił kadrowy.

Tymczasem Ula dwa budynki dalej pod czujnym okiem Pshemka i jego wskazówek przechodziła zmiany. Nie wiedziała jeszcze, że to nie jedyne zmiany tego dnia. Zastanawiała się też ciągle nad wydarzeniami z holu. Widziała również, że Marek dzwonił do niej, ale mistrz kategorycznie zakazał odbierać jej telefonów. Sama zresztą nie była pewna czy jest gotowa na rozmowę z Markiem. Godzinę temu idąc do domu i zanim Paulina nie zażądała rewizji jej rzeczy osobistych chciała być jak najszybciej w domu, popłakać sobie i wymazać go z pamięci i serc. Teraz jednak chciała wyjaśnić sprawę ślubu Marka i tego, co na koniec powiedział Sebastian, że to nie Paulina będzie panią Dobrzańską. Jak nie ona to, kto-zastanawiała się, gdy nakładali jej farbę na włosy.





czwartek, 17 sierpnia 2017

Rozmowa kwalifikacyjna 8



Uli, po tym, co usłyszała od Wojtka trudno było zebrać myśli i uwierzyć, że Wojtek specjalnie nie dzwonił do niej, wymigując się pracą, aby mieć argument na to, aby dla dobra związku zamieszkała z nim w Glasgow. Chciała już nakrzyczeć na niego i powiedzieć ostro co myśli, ale ciągle stali przed firmą i nie chciała robić przedstawienia. W dodatku pan Władek ochroniarz przeszkodził im i kazał Wojtkowi przestawić samochód.
-Idź i przestaw auto a ja poczekam na ciebie w tej kawiarence tu obok- rzekła w zamian odpowiedzi na jego prośbę o wyjazd do Glasgow.
Wojtek dotarł do lokalu chwilę po niej.  Ula w tym czasie zdążyła zamówić dla nich kawę i ciasto i usiadła w ogródku kawiarenki.


-Ty naprawdę celowo nie dzwoniłeś do mnie, żeby coś wymusić na mnie? -wyrzuciła mu, gdy usiadł obok.
-Kochanie mówisz takim tonem, jakby nie wiem co to było- mówił marginalnie. A to tylko był niewinny plan. Chrisa zresztą. Powiedział, że jak jego dziewczyny zatęsknią to same przychodzą. Nic innego do głowy mi nie przychodziło- tłumaczył.
-To się pomyliłeś, bo brakowało mi tych rozmów-odparła z pretensją na jego błahe traktowanie sprawy.
-Myślisz, że mi nie-wtrącił biorąc za rękę.
-I zepsułeś wszystko-kontynuowała. —Nawet nie wiesz jak bardzo. Do tego zmieniłeś się. Inaczej ubierasz, masz tatuaż, inne zainteresowania, nowych znajomych z głupimi pomysłami.
-Ula z nudów to robiłem. Mówiłem już ci. A tyle razy chciałem przytulić cię, żebyś była tam.
-Ja się też zmieniłam- wyznała. —Wojtek przestałam w końcu tęsknić, a jak przestałam to znaczy, że nie kochałam cię jak należy.
-Ula, o czym ty mówisz? Czy ja w ogóle jeszcze jestem w twoich planach? -zapytał wprost.
-Lubię cię, ale nie kocham- postanowiła, że powie  mu całą prawdę.
-To, kim byłem dla ciebie przez ostatnie dwa lata-uniósł się lekko, bo byli w publicznym miejscu.
-Sama nie wiem. Myślałam, że kocham cię, ale teraz wiem, że nie. Są rzeczy, których nie da się wyjaśnić. Byłeś kolegą, chyba.
-To przez niego, prawda-rzucił z wyrzutem, gdy cisza przedłużała się. —Przez twojego szefa.
-Marek nie ma z tym nic wspólnego- zarzekała się. — Sama do tego doszłam. On nawet nie nadaje się na poważny związek, a ty tak. Ale dla innej kobiety. Wojtek przykro mi i przepraszam. Przepraszam, że cię skrzywdziłam … i zdradziłam cię z Markiem-dodała.
-Jednak- mówił z bólem w głosie.
- Musiałam ci to powiedzieć- mówiła, unikając jego wzroku.  —Ale to było tylko pożądanie Wojtek i nie miało nic wspólnego z uczuciami- tłumaczyła, jakby miało coś znaczyć albo zmienić. — I stało się, gdy zrozumiałam, że nie kocham cię i chcę się rozstać.
-Oszczędź mi szczegółów-przerwał jej. — I nie mów, że puściłaś się z nim, bo czułaś się samotna.
-Nie, dlatego.  Podobał mi się. Tak jak ty kiedyś.
-Myślałem, że jesteś inna. Zresztą ze mną do łóżka poszłaś na trzeciej randce, to nie powinno mnie to dziwić.
-Facet również może powiedzieć nie- odparła zezłoszczona.  I co ja miałam myśleć, widząc te zdjęcia? 
-Więc to moja wina?- pytał z wyrzutami.
- Nie. Nikogo nie jest. Nie udało się między nami i tyle. I jeszcze raz przepraszam - rzekł ponownie, bo na tyle było ją stać, wstała i pobiegła w stronę przystanku autobusowego, zostawiając go samego.

Po rozstaniu z Wojtkiem, zarówno tym uczuciowym, jak i fizycznym, Ula wskoczyła w pierwszy lepszy autobus i przejechała dwa przystanki. Chciała być przez chwilę sama i pomyśleć o ostatnich wydarzeniach i o niedawnej rozmowie z byłym już chłopakiem. Gdy znalazła się w pobliżu swojego ulubionego miejsca nad Wisłą, wyszła z autobusu. Zadzwoniła również do pracy i oznajmiła Markowi, że nie wróci dzisiejszego dnia, a Marek przekonany, że godzą się przyjął to z bólem. Zwłaszcza że powitanie, którego był świadkiem i co było do przewidzenia było bardzo wylewne.
Wojtek tymczasem pojawił się we F&D, a dotarcie na piętro, gdzie mieścił się gabinetu prezesa kłopotu mu nie sprawiło.  Ula o wizycie dowiedziała się szybko, bo niezawodna Wioletta zadzwoniła do niej i opowiedziała o wszczętej awanturze i że Marek ma podbite oko i zakrwawioną wargę. Bez pretensji o trzymaniu w tajemnicy, że coś łączy ją z Markiem nie obyło się i Wiola wymusiła na Uli obietnicę, że jutro muszą koniecznie porozmawiać. Uświadomiła sobie też, że skoro Kubasińska wie to pewnie i inni we firmie a tego chciała uniknąć. Pojawić we firmie jednak nie zamierzała, a w jej głowie budował się plan.
Po powrocie do domu zastała rodziców przy obiedzie, to postanowiła, że powie im o rozstaniu z Wojtkiem. Zwłaszcza że nie było rodzeństwa i mogli porozmawiać spokojnie.
-Rozstałam się z Wojtkiem- rzekła od drzwi. — I wplątałam się w związek z Markiem. Ale nie dlatego rozstałam się z Wojtkiem-mówiła jak nakręcona, aby nie dać tak szybko powiedzieć coś rodzicom. —Nie kocham Wojtka. Od jakiegoś czasu nie tęskniłam za nim a dzisiaj, gdy zrobił mi niespodziankę i pojawił się przed firmą to nie poczułam radości. To nie miało przyszłości. Mieliśmy inne poglądy na niektóre sprawy. Teraz to uświadomiłam sobie. Lepiej teraz niż po zaręczynach albo po ślubie, prawda-rzuciła argumentem. —Marka też nie kocham.  Z nim to już w ogóle nic uczuciowo mnie nie łączy-kłamała lekko, bo łączyło ją zauroczenie i pożądanie. —Muszę przespać się trochę-dodała idąc w stronę swojego pokoju, aby uniknąć rozmowy z rodzicami.
-Co ta współczesna młodzież ma w głowie Madziu? -pytał Cieplak, gdy Ula zniknęła im z pola widzenia i minął im pierwszy szok. — Z Bartkiem i Szymkiem jej nie wyszło a teraz z Wojtkiem. My w jej wieku byliśmy po ślubie a ona była na świecie.  
-Bartka nie ma co żałować- stwierdziła dobitnie Cieplakowa. —Od tej rodziny jak najdalej.  Oby tylko nie ulokowała uczuć w Marku. Helena powiedziała mi, że boleje nad tym, że rani dziewczyny. Zaprosiła mnie do siebie, to może pojadę w sobotę do niej to wypytam delikatnie- planowała głośno.  —A Ulę na razie lepiej zostawić w spokoju.
 Dwie godziny później Ula pojawiła się w kuchni z walizką.
 -Wyjeżdżam do koleżanki do Gdańska na parę dni. Muszę odpocząć trochę-oświadczyła im. —Za półtorej godziny mam pociąg.
- A z Wojtkiem to już pewna sprawa-zagadnął ojciec.
-Tak tato-odparła krótko, ale pewnie. —Nie udało się nam i tyle.
-Pytam, bo w małżeństwie zdarzają się nieporozumienia to tym bardziej w parach.
-Córeczko nie uciekniesz od problemów, jeśli z tego powodu wyjeżdżasz-wtrąciła mama.
-Nie uciekam od niczego. Potrzebuję wypocząć, a Lidkę już dawno obiecałam odwiedzić. Dostałam wolne to jadę- skłamała, bo napisała wypowiedzenie i wysłała pocztą elektroniczną do kadr i Marka. Nie mogła i nie chciała wracać do firmy po dzisiejszych wydarzeniach. Na razie nie zamierzała też myśleć o kolejnej pracy, bo pieniędzy z reklamy APART i oszczędności wystarczało jej. —Zjem talerz zupy i pójdę na przystanek- dodała.
Gdy kończyła jeść, a Cieplak wyszedł z kuchni, to matka postanowiła wypytać córkę o sprawy związane z Dobrzańskim.
-Robisz to ze względu na Marka? -  zapytała bezpośrednio. —Było coś między wami, wydało się i teraz zostawił cię.
 Prędzej ja go zostawiam-pomyślała. Chociaż raz ktoś go zostawia.
-Mamo, Marek mnie nie zostawił. To jest bardziej skomplikowane.
-To może lepiej porozmawiać z Wojtkiem szczerze, a nie… -zaczęła, ale Ula przerwała matce.
-Już rozmawiałam.  I dobrze się to nie skończyło. Pójdę już- dodała, nie wyjaśniając nic więcej. —Ucałuje ode mnie Betti i Jaśka. Jak dojadę to zadzwonię.

Tymczasem Marek w swoim mieszkaniu i w towarzystwie Sebastiana leczył rany. Próbował również dzwonić do Uli, ale telefonów nie odbierała. Postanowił w końcu nie dzwonić i poczekać na kolejny dzień i wtedy porozmawiać. 


-Najgorzej nie wyglądasz-pocieszał go przyjaciel. —Do wesela się zagoi. Ale, że dałeś się pobić, to się dziwie. W dodatku na korytarzu przed windą.
-A co miałem zaprosić go do biura, postawić kawę i na spokojnie pogadać? - pytał z ironią. — Albo zabawić się w samo południe.
-Nie, ale wszyscy widzieli, jak rzucił się na ciebie z pięściami i wyzywał od drani i zasranych playboyów. Dobrze, że pan Władek wracał z bufetu i rozdzielił was.
-Ale było warto oberwać i poniekąd należało mi się-uśmiechał się mimo bólu. —On i Ula rozstali się definitywnie-dodał z zadowoleniem.  Sam powiedział, że skoro chcę Ulę brać to mam sobie ją brać, bo jesteśmy sobie warci.
-To znaczy co? - zainteresował się Sebastian.
-A kto go tam wie- odparł mu błaho Marek. —Najważniejsze, że nic już nie łączy go z Ulą. Szkoda, że nie widziałeś jego miny, gdy powiedziałem mu, że Ula nie jest dla mnie kolejną panienką tylko, że ją kocham.
-Musisz tylko jeszcze Uli powiedzieć, że ją kochasz-zasugerował rozsądnie.
-Wiem i zajmę się tym jutro- oznajmił  mu, nie przewidując żadnych niespodzianek. —Nie chcę, żeby była spostrzegana jako moja kochanka.
-Tylko, że już rozeszło się co łączy cię z Ulką i wszyscy wiedzą kim był facet od którego dostałeś po mordzie. Tak jak to, że jesteś gnojkiem.  
-I dlatego muszę jak najszybciej wyprowadzić ich z błędu- odparł, wyciągając dzwoniący telefon. —Mama- stwierdził z niezadowoleniem i przeczuwając kłopoty.  … Nic mi nie jest. Mam tylko siniaka pod okiem i wargę lekko skaleczoną. …. Mamo Pshemko przesadza i ma za długi język. …Tak wiem, że to córka twojej koleżanki. …. Mamo jutro wpadnę do was to porozmawiamy. —Mama z  pretensjami- rzekł do Sebastiana, gdy rozłączył się z rodzicielką. —Mama Uli dzwoniła dzisiaj do niej i umówiły się na sobotę, a chwilę później Pshemko doniósł jej o zajściu i teraz nie wie jak ma zachować się wobec mamy Uli.
- To wpakowałeś matkę w niezłe kłopoty- odparł mu z obawą.
-Do soboty jakoś to wyprostuję- mówił nie podzielając obaw przyjaciela. Ja porozmawiam z Ulą, a ona ze swoją mamą. Będzie dobrze Seba.   Zobaczysz.

Marek o decyzji Uli o odejściu z firmy dowiedział się nazajutrz rano, ale nic nie zdążył zrobić, bo gdy tylko odebrał wiadomość, to usłyszał huk dobiegający z sekretariatu. Gdy zajrzał tam to zastał Wiolettę zemdloną leżącą tuż przy regale. Chwilę później dotarł i Sebastian w sprawie Uli i oboje zajęli się Wiolettą.  Próbowali ocucić ją i zadzwonili na pogotowie. Kadrowy pojechał również z nią do szpitala. Długo, jednak tam nie zabawił, bo Wioletta wysłała go po swoje rzeczy do firmy i coś do picia. Do szpitala wrócił po godzinie i zastał Wiolę zapłakaną, ale jak wydawało mu się również szczęśliwą.
-Seba jestem w ciąży-rzekła zanim on zdążył zapytać o powód jej łez. — W siódmym tygodniu. Zawsze miałam problem z okresem a do tego śmierć Darka spowodowały, że nie przypuszczałam nawet.
-To gratuluję Wiola-  rzekł szczerze, choć obawiał się, czy całej miłości nie przeleje na dziecko, a nie na jego osobę. —Darek byłby pewnie szczęśliwy wiedząc, że zostanie ojcem.
-Zawsze chciał mieć trójkę dzieci-  odparła ocierając łzy szczęścia. —Dzwoniłam już do jego rodziców i jego mama popłakała się ze szczęścia. Chociaż tyle pozostanie po nim.  Tylko moje marzenia o ślubie i pełnej rodzinie do końca się nie spełnią.
-Na pewno  jeszcze je spełnisz - pocieszał.
-Tylko, kto zechce pannę z dzieckiem? – pytała z powątpiewaniem.
-Ja zechcę- wtrącił wpatrując się w nią i chcąc uniknąć błędu przyjaciela w niewyznawaniu uczuć.
-To miłe co mówisz, ale ja tak na poważnie mówię.
-Ale ja mówię bardzo poważnie Wiola- zapewniał z równą powagą.
-Serio? -  wyraźnie mu nie wierzyła.
-Serio. Już pierwszego dnia spodobałaś mi się. Później, gdy dowiedziałem się, że zaręczyłaś się to dałem sobie spokój.  Teraz może mam szansę? - pytał z nadzieją.
Zamiast odpowiedzi dojrzał uśmiech Wioli i było to lepsze niż usłyszeć, nie.

Marek tymczasem z braku Wioli i Uli ulokował w sekretariacie Anię z recepcji i pojechał do Rysiowa. CDN W WRZEŚNIU

***********************************
W niedzielę powrót z wakacji do domu i zacznie się codzienność, czyli pranie, sprzątanie, gotowanie, dziecko, mąż i co się z tym łączy brak czasu. Teraz u rodziny jako takich obowiązków nie mam to jest czas na częstsze wpisy, a co będzie później to zobaczymy i nic nie obiecuje. ):