-Dobrze słyszę Seba? -zapytał Marek, gdy byli na lunchu. —Twoja siostra chce sprzedać samochód.
-Chce. Toyotę Aygo. A co jesteś zainteresowany?
-Nie ja. Ula chce kupić sobie jakiś samochód? Wczoraj mówiła.
-Jakby co to dam ci numer telefonu siory. A tak na marginesie Marek nie wydaje ci się podejrzane, że ta twoja Ula chce wejść w spółkę z F&D i zainwestować wszystkie oszczędności.
-Ula nie jest moja Seba -wtrącił automatycznie.
-Twoja czy nie twoja, ale dla mnie jest dziwne. Mocno ryzykuje. Tu chce robić z tobą interesy, a tu chce kupić auto. I wszystko niby z tego spadku.
-Pracuje w banku i potrafi znaleźć dobry kredyt dla siebie.
-Albo robi jakieś przekręty w banku Marek i coś knuje za waszymi plecami. Powinniście być ostrożni i sprawdzić Ulę. Wpakuje nas w większe kłopoty niż bankructwo tej szwalni.
-To ja zaproponowałem spółkę, a nie ona mi. Poza tym oddała mi portfel. Uczciwa jest.
-Może oddała, bo wiedziała, że z kart i dokumentów nie będzie miała pożytku, a gotówki aż tak wiele nie było. Sprawdź ją lepiej.
-Niby jak? Mam posunąć się do metod Pauli i detektywa zatrudnić?
-Na dobry początek można zobaczyć, czy istnieje w Internecie. Zaraz zobaczymy -dodał, wklepując w wyszukiwarkę w telefonie Urszula Cieplak.
-Urszula Cieplak lekarz pediatra Wałbrzych. Fotoreporter Dziennik Łódzki, Hurtownia kosmetyków i akcesoriów do salonów fryzjersko -kosmetycznych Rysiów 23.
-Rysiów powiedziałeś? Ula mieszka w Rysiowie.
-A widzisz Marek. Coś jest nie tak. Ja na twoim miejscu zadzwonił do niej i dokładnie wypytał o wszystko. Zanim nie spotkacie się z nią i nie zaczniecie rozmawiać o szczegółach.
Rozmowa z przyjacielem dała mu do myślenia i zadzwonił do Uli. Na spotkanie umówili się jeszcze tego samego dnia w jednej z galerii. Święta Bożego Narodzenia zbliżały się coraz bardziej i Ula chciała wybrać się na zakupy.
-Będę w Rossmanie tak kwadrans po szesnastej i tam możemy się spotkać -zaproponowała.
-Nie ma sprawy Ula. Przyjdę. Jakby co to się zdzwonimy.
Kiedy Ula dochodziła do sklepu, to Marek już był. Siedział w holu pośród innych mężczyzn. Marka oprócz urody od reszty panów odróżniało jednak to, że oni siedzieli znudzeni zakupami, czekając zapewne na swoje drugie połówki i pilnujących różne torby, a Marek jako jedyny był rozluźniony. Jak tylko zauważył ją, wstał i podszedł do niej.
-Wyróżniasz się spośród tych panów -rzekła cicho do niego. —Oni znudzeni i przygnębieni, a ty taki rozluźniony -rzekła dokładnie to, co zaobserwowała.
-Ula nie ładnie jest kpić z tych biedaczków. Ten w jasnoniebieskiej kurtce dzwonił do jakiejś Ilony z pretensjami, że miała być za półgodziny, a minęła godzina.
-Nie kpię z nich, tylko stwierdzam, co widzę. To o czym chciałeś ze mną rozmawiać -zapytała, kiedy weszli do Rossmana.
-Ula nie obraź się, że pytam -mówił z wahaniem. — Czy hurtownia w Rysiowie należy do ciebie? Prowadzi ją jakaś Urszula Cieplak.
-Skąd o niej wiesz? Sprawdzasz mnie?
-Muszę wiedzieć coś o tobie, skoro mamy robić interesy. Zaczęło mnie zastanawiać to, że ryzykujesz tyle pieniędzy i w dodatku chcesz do brakującej kwoty wziąć kredyt. W planach masz jeszcze kupno samochodu. Dziwne chyba nie jest, że się interesuję. Zaczynam wątpić w spadek.
-Spokojnie Marek – odparła bez najmniejszych wyrzutów. —Ja na twoim miejscu byłabym również zaniepokojona i sprawdziła, z kim mam robić interesy. Hurtownia jest moja i na razie prowadzę ją internetowo. I masz rację. Spadek to było kłamstwo.
-To skąd masz pieniądze? Kolejny teleturniej -zapytał, kiedy wąchała próbnik wody po goleniu. —Chociaż tajemnicy byś z tego nie zrobiła.
-Możemy porozmawiać, jak zrobię już zakupy. Dłużej niż godzina do półtorej mi to nie zajmie. Najlepiej gdzieś, gdzie będziemy sami. Co myślisz o tym zapachu? Dobry będzie dla ojca? -zapytała, podając mu próbnik.
-Mój tato używa tej marki, a jest mniej więcej w tym samym wieku, co twój ojciec. Kosztuje siedemdziesiąt złotych Ula. Trochę drogo.
-Raz się żyje Marek -odparła.
Przez kolejną godzinę Marek chodził z Ulą po sklepach i pomagał w zakupach. Najpierw w Rossmanie pomógł w wyborze wody po goleniu i perfumach dla ojca, a później w sklepie z odzieżą pomagał wybrać ubiory dla Jaśka i Betti. Siostrze kupiła tunikę i dżinsy, a bratu bluzę i sweter. Dla siebie kupiła kurtkę. Na koniec poszli na małe zakupy spożywcze, a Marek miał kolejną torbę do noszenia. Przed wyjściem z galerii kupili sobie jeszcze po kubełku KFC i poszli do auta Marka. Ula przez cały ten czas zastanawiała się, jak ma mu powiedzieć o wygranej i czy powiedzieć, ile wygrała.
-Przepraszam, że wykorzystuję cię jako tragarza Marek i że poniekąd zmusiłam do robienia ze mną zakupów - mówiła, gdy szli do samochodu i niósł jej zakupy, a ona tylko jedzenie.
-Nie szkodzi. Tak źle nie było. Godzina i piętnaście minut. Myślę, że to dobry czas. Z Pauliną nigdy tak sprawnie nie szło.
-Tajemnica tkwi w tym, że zawsze mam upatrzone sklepy i listę zakupów i tego się trzymam.
-A co jest tak tajemnicze Ula, że tam nie chciałaś rozmawiać? -zapytał ponownie o cel spotkania.
-Jak już będziemy w aucie Marek.
Do samochodu daleko nie było, więc pięć minut później zakupy załadowane były w bagażniku, a oni siedzieli z przodu i jedli kawałki kurczaka i frytki.
-No więc Ula. Jaką tajemnicę skrywasz? -nalegał uparcie.
-Jak powiem, że wygrałam w lotto, to mi uwierzysz?
-Prędzej w to niż w spadek, który chciałaś zainwestować -odparł bez większego zaskoczenia. — Czułem, że chodzi o wygraną. Myślałem, tylko że wygrałaś kolejny teleturniej.
-Nie Marek. Dwa lata temu udało mi się wygrać trzy miliony i wpłaciłam prawie całość na lokatę - zaczęła opowiadać wymyśloną historię w czasie zakupów. —Teraz lokata się kończy i chcę zainwestować w coś sensownego.
-Mogłaś od razu powiedzieć prawdę, a nie mówić o spadku.
-Wiem i mój błąd. Nikt nie wiem, że wygrałam. Staram się trzymać pozory zwykłego śmiertelnika, bo nic tak sąsiadów nie razi jak szczęście innych. Zwłaszcza jak chodzi o pieniądze. W Rysiowie nie mielibyśmy życia, gdyby ktoś wiedział, że trafiłam w lotto. Lepiej zaczęło się nam powodzić, jak zaczęłam pracować i jak wygrałam teleturniej. Tym samym nikt niczego nie podejrzewa. Dalej będę powoli wzbogacać się pracą i nie będzie to podejrzane dla sąsiadów ani nie będą zazdrościć.
-Nie zdradzę się przed nikim Ula. I dziękuję za zaufanie. Czuję, że współpraca się nam uda.
-I ja na to liczę Marek.
-To, co kończymy nasze kubki i trasa na Rysiów Ula.
-Skoro chce ci się jechać taki kawał, to nie będę protestowała.
-Podziwiam cię, że chce ci się codziennie do pracy jeździć taki kawał, mając pieniądze -rzekł, ruszając z parkingu. —Ja zliczając dom, samochód, oszczędności, akcje firmy mam mniej więcej tyle samo i czasami chciałbym wszystko rzucić i w domu siedzieć.
-Bo w twoim przypadku niepracowanie i bogactwo nie byłoby podejrzane, a w moim tak. Zresztą ja zanudziłabym się w domu. Muszę mieć jakąś pracę.
-Pamiętasz Sebastiana mojego kolegę? -zapytał nieoczekiwanie. — Poznałaś go, gdy przyniosłaś mój portfel?
-Trochę. A co z nim?
-Jego siostra chce sprzedać samochód. Toyotę Aygo. Może byłabyś zainteresowana.
-Najpierw musiałabym zobaczyć, jak wygląda Marek, bo ja na samochodach kompletnie się nie znam.
Dwa dni później Ula pojawiła się w firmie, aby omówić pierwsze wytyczne dotyczące współpracy. Rozmowa przebiegła na tyle pomyślnie, że plany szybko nabrały tempa i w ciągu dwóch tygodni powstała spółka pomiędzy Urszulą Cieplak a firmą F&D. Ula włożyła w nią milion złotych, a resztę dała firma. Dlatego też większość udziałów i zysków przypadała Dobrzańskim i Febo. Swoją działalność miała natomiast rozpocząć od nowego roku. Do prowadzenia szwalni nie szukali nikogo, bo jako konsorcjum Marek również zarządzał szwalnią. Rotacje etatów nastąpiły natomiast w firmie, bo Adam Turek od Nowego Roku miał być vice prezesem i miał zajmować się głównie szwalnią. Jego miejsce natomiast miała zająć Aldona Turek obecna asystentka Marka. Marek, zanim przetasował stanowiska, zaproponował również Uli pracę w firmie.
-Wice prezes, dyrektor finansowy czy może moja asystentka Ula. W której roli czułabyś się najlepiej?
-Nie rozumiem Marek? – pytała, spoglądając z ukosa na niego. —Pracę mi proponujesz?
-Dokładnie tak -oznajmił z zadowoleniem i z założonymi rękami. —Jesteśmy wspólnikami.
-Dziękuję Marek, ale jest mi dobrze w banku na państwowej posadzie -oznajmiła dość przekonująco.
-Nawet nie wysłuchasz, co ci proponuję? -pytał z rozczarowaniem na jej odmowę.
-To, co mi proponujesz?
-Własny gabinet, szanse na awans, miłe towarzystwo, wysoką pensję, premie, świetnie zaopatrzony socjalny pokój, wyjazdy integracyjne, wielki świat, poznanie sławnych ludzi, benefity dla rodziny -wymieniał, ale na twarzy Uli nie widział żadnej reakcji.
-Dla wszystkich masz takie propozycje, czy mam się czuć wyróżniona? -zapytała, patrząc z uwagą na niego.
-Tylko dla osób upartych jak kozioł, jakby powiedziała Wioletta -odparł zadowolony ze swojej odpowiedzi.
-Marek, a co będzie, jak się okaże, że ktoś z Rysiowa będzie miał w szwalni krewnych i dojdzie do mnie.
-Ula wpadniesz w paranoję z tą konspiracją. Całe życie będziesz udawała, że żyjesz z pensji i kredytów?
-Nie. Moja hurtownia przynosi coraz większe zyski i ludzie myślą, że stąd mam zyski. Wzbogacenie się pracą jest inaczej odbierane niż przez los szczęścia. Lepiej niech ludzie myślą, że współpracujesz z inną Ulą Cieplak.
-Ok. Nie będę nalegał. Ale jak kiedyś zdanie zmienisz, to miejsce się znajdzie w firmie dla ciebie.
Paulina tymczasem z Sabiną nie zamierzały porzucić myśli o kupnie upatrzonego domu. Wzięcie legalnego kredytu nie wchodziło w rachubę, bo Marek nie zamierzał jej dać poręczenia, tylko zaświadczenie o zarobkach, a to nie wystarczyło na większy kredyt. Dlatego też szukali innych możliwości i nie do końca legalnych. Jeden pomył chodził nawet Febo po głowie.
Jednocześnie Aleks zajął się siostrą i tym, co zrobiła w Mediolanie. Nie zamierzał puścić jej płazem wzięcia kredytu i podrobienia jego podpisu. Dlatego Paulina miała dwa wyjścia w zaistniałej sytuacji. Albo on zgłosi sprawę na policję, albo odda część swoich udziałów.
-Dziesięć procent przepisujesz na Iwa Paula, a pięć oddajesz mi do czasu, aż nie spłacisz kredytu w Mediolanie -oznajmił jej brat w czasie spotkania z nią i Markiem. —Wszystkie twoje zyski i część wypłaty będą szły na spłatę kredytu.
-Poważnie nie mówisz -mówiła z oburzeniem i niedowierzaniem.
-Trzeba było prędzej myśleć Paula -odezwał się Marek. —Za błędy się płaci. Może twoja koleżanka ci pomoże.
-Chyba że mi oddasz pięć procent udziałów, a ja postaram się w zamian spłacić część długu -zaproponował Aleks.
-Zostanie mi tylko dziesięć procent -wysyczała.
-Jak dla ciebie to aż dziesięć -odparł brat. —Może nauczysz się oszczędzać. Przemyśl wszystko.
Na domiar złego, gdy wychodziła z firmy, to natknęła się na seniorów. Od czasu wyniknięcia sprawy z Iwo i tym, kto jest jego matką, to nie miała okazji z nimi się widzieć ani porozmawiać.
-Możesz poświęcić nam chwilę -zagadnęła Helena.
-Znowu będę musiała wysłuchiwać wymówek. Aleks z Markiem wystarczająco dużo powiedzieli.
-Chcemy wiedzieć, co się z tobą dzieje -odparł jej Krzysztof podniesionym głodem. —Ta twoja znajoma ma na ciebie zły wpływ.
-Martwimy się o ciebie -dodała spokojniej Helena. —Pomimo tego co się stało, dalej jesteś dla nas ważna.
-Niepotrzebnie się martwicie. Przy Sabinie odżyłam. Marek i Iwo tylko mnie ograniczali.
- Jesteś niewdzięczna i egoistyczna Paulinko - rzekła jej z wymalowanym smutkiem na twarzy niedoszła teściowa.
-Całe życie jest takie Heleno -odparła, odchodząc szybko.
Spotkanie z niedoszłymi teściami miłe nie było, ale przypomniało jej o jednej sprawie i mogło ułatwić jej to wzięcie kredytu.
Iwo tymczasem postanowił znaleźć ojcu jakąś dziewczynę. Kandydatki miał dwie. Ulę i Aldonę Turek. Obie je lubił i chciał, aby ojciec zainteresował się, którąś z nich na poważnie. Zrobił sobie nawet listę za i przeciw i zaczął notować ich zalety i wady.
Marek również, niezależnie od syna i za namową Sebastiana postanowił znaleźć sobie jakąś dziewczynę. W odróżnieniu od syna problemu z wyborem nie miał i postanowił umówić się z Ulą na randkę. Wiedział, że z nikim nie jest związana i że chyba się jej podoba. Do tego czuł się świetnie w jej towarzystwie i podobała się mu zarówno z urody jak i charakteru.
CDN po czteroczęściowej mini okolicznościowej z okazji 1 000 000 odsłonięć bloga. Teraz już na pewno, bo jest coraz bliżej.



