czwartek, 9 września 2021

Związki i rozstania 3/4 +18

Obecność Marka w domu Uli okazała się pomocna, bo mechanik, który przyjechał do naprawy pralki musiał zabrać ją do warsztatu i pomógł ją wynieść. Resztka wody i szlam jednak spowodowały, że się ubrudził i zmoczył i Ula zmuszona była dać mu coś na przebranie z rzeczy Jaśka.  Z przebraniem się nie robił ceregieli, tylko nie uważając, że jest w salonie bez krępacji, zdjął swoją koszulę i założył podkoszulkę Jasia. Negliż Marka długo nie trwał, ale Ula zdążyła spojrzeć na jego umięśnioną klatkę piersiową.

Jest boski -przebiegło jej przez myśli. O czym ty myślisz dziewczyno. To tylko tors. Tylko jaki tors? Mało się takich widzi.

- To teraz zasłużyłeś na pierogi Marek -rzekła, kiedy był już ubrany.

-Myślałem, że na pocałunek. Tu się zadarłem -dodał, pokazując małą ranę na kciuku.

-To damy ci plasterek. Po Betti zostały jeszcze z kotkiem.

-Co byś powiedziała, gdybyśmy rzucili pierogi i pojechali do Emilianowa na kolację. Tam się poznaliśmy.

-Ale to ponad pięćdziesiąt kilometrów stąd? I idzie burza w dodatku.

-W ogóle nie jesteś spontaniczna -wymruczał.

-Jestem -odparła, a na dowód tego pocałowała Marka w usta. Gdy zaś oderwała się od niego, patrzyli na siebie z pożądaniem. Kolejny ruch należał do Marka, bo to on przylgnął do jej ust, zagłębiając się głęboko w nich. Pocałunek trwał na tyle długo, że pod Ulą zaczęły uginać się kolana. Wkrótce poczuła, jak Marek wsuwa dłonie pod jej podkoszulek i delikatnie gładził skórę. Ustami zaś smakował jej twarz, szyję i dekolt. Tym samym zapomniane uczucie kobiecości szybko zaczęło się w niej budzić. Oboje dokładnie wiedzieli też, do czego może zmierzyć taka zabawą. Zwłaszcza gdy Marek usiadł na kanapie, a ona na jego kolanach się znalazła.

-Lepiej będzie, jak pojedziemy do Emilianowa -rzekła, nagle przerywając pocałunek i wstając z kolan Marka.

- Masz rację. Nie wiadomo do czego by nas to doprowadziło. I przepraszam.

-Nie masz za co, bo niczego nie żałuję, niczego nie oczekuję i niczego więcej nie będzie Marek -mówiła, idąc do swojego pokoju po torebkę. To ja chciałam znowu poczuć się kobietą rozbudzoną i zmysłową -pomyślała. —Zresztą masz narzeczoną, chociaż mówisz, że uczucie was nie łączy.

-Już nie mam i będę walczył o nas -odparł, idąc za nią. —A to kto? -zapytał, biorąc do ręki ramkę ze zdjęciem, na którym była Ula w objęciach jakiegoś chłopaka.

-Mój chłopak.

-Ale jak chłopak Ula?

-Były chłopak -sprecyzowała, odbierając mu zdjęcie i kładąc z powrotem na półkę.

-Były i trzymasz jego zdjęcie? Trochę dziwne Ula -drążył temat.

-Tomek ponad dwa lata temu zginął w wypadku samochodowym. Nie chcę na razie mówić o tym.

W tym Marek posłuchał ją i nie wypytywał o przeszłość.

 

Helena po tym co widziała i usłyszała, postanowiła działać szybko i jeszcze tego samego dnia udało się jej spotkać z tym samym detektywem, który odkrył romans Marka z Moniką. Chciała, aby dowiedział się czegoś o Cieplakach, a zwłaszcza o Uli i żeby mogła jak najszybciej usunąć ją z życia syna. Detektyw już po trzech dniach mógł jej zdać raport. Nie był jednak taki, jak oczekiwała, bo Cieplakowie w oczach sąsiadów uważani byli za porządnych i lubianych ludzi.  Jedynie sprawa z Tomkiem i jego matką mogła być punktem zaczepienia i że Ula szuka bogatego męża. Postanowiła również sama pofatygować się do Rysiowa. 

BrzydUla" - poznajmy bohaterów serialu! - Film

Do Rysiowa przyjechała taksówką i pierwszego napotkanego przechodnia spytała o dom Cieplaków.  Szczęście dopisało jej, bo od razu dowiedziała się, że mieszkają na ulicy Kościuszki. Dokładnego adresu jednak nie uzyskała. Kiedy taksówkarz zawiózł ją na wskazaną ulicę, zauważyła natomiast, jakąś kobietę w ogródku pielęgnującą jesienne kwiaty. Chwilę później wysiadła z taksówki i podeszła bliżej płotu.

-Przepraszam panią, ale szukam pewną dziewczynę -zagadnęła nieznajomą w miarę cicho, bo dzielił ich tylko płot. —Podobno mieszka na tej ulicy.

-Helena Zimniak? -wtrąciła nieznajoma, nazywając ją po panieńskim nazwisku i patrząc w twarz z metra odległości.

-Słucham? -zapytała ze zdziwieniem i wzdrygając się na nazwisko panieńskie.  

-Magdalena Cieplak a za pannę Dobrowolska. Razem miałyśmy praktyki krawieckie. Byłaś w klasie A, a ja w B w technikum odzieżowym w Pułtusku. Ja uszyłam ci tę bluzkę na zaliczenie.

-To jakaś pomyłka. Nigdy nawet nie byłam w Pułtusku i nie jestem krawcową. Ja szukam pewnej dziewczyny -zmieniła gładko temat, bo w dyskusję nie zamierzała się wdawać. —Ma na imię Kasia i była kiedyś wolontariuszką u mnie we fundacji -wymyśliła na doczekaniu historię powodu wizyty w Rysiowie. —Podobno mieszka gdzieś tutaj.

-Niestety, ale nie wiem, gdzie mogłaby mieszkać.  Rysiów to duża gmina.

-Może w innym miejscu Rysiowa znają Kasię. Popytam -odparła i szybko odeszła, aby nie przedłużać spotkania.  

Chwilę później siedziała ponownie w taksówce i kazała się zawieźć ponownie do Warszawy. Do Rysiowa pojechała po to, aby zagrozić Uli, że jeśli dalej będzie kręcić się przy Marku, ona postara się, aby przeszła przez to samo, co w przypadku Tomka. Zmieniła jednak zdanie, gdy zobaczyła dawną koleżankę ze szkoły. Przed ponad trzydziestoma laty faktycznie razem z matką mieszkała w Pułtusku i była z takich samych nizin, za jakich uważała Cieplaków. Krótko po maturze jednak zmarła jej matka i wyrwała się z prowincji, aby rozpocząć nowe życie we Warszawie.  Zaczęła obracać się w lepszych kręgach i wtedy poznała też Agnieszkę Miłkowską. Stworzyła sobie również historię życia. Ojciec według jej opowiadań był wrogiem i więźniem politycznym państwa polskiego i został skazany na śmierć, gdy miała dwa lata. Mama zaś była pielęgniarką i straciła rodzinę w czasie wojny. Prawda była jednak całkiem inna. Ojciec był bowiem pijakiem i któregoś dnia wyszedł po papierosy i już nie wrócił. Jej matka nie szukała go nawet, bo było z nim więcej problemów niż pożytku. Pani Zimniak natomiast pracowała w szpitalu, ale jako salowa, a nie pielęgniarka. Miała również dalszą rodzinę, ale nie była warta, aby się nią chwalić. W stolicy przekwalifikowała się też na urzędniczkę i poznała Krzysztofa Dobrzańskiego. Przez te wszystkie lata udawało się jej tajemnicę pochodzenia ukrywać, ale teraz wszystko mogło ujrzeć światło dzienne. Zaczęła też analizować fakty czy nie jest lepiej zaakceptować ewentualny związek syna z Cieplak niż narażać się bardziej Markowi i mężowi, jakby prawda o jej przeszłości wyszła na jaw. Przez kolejne dni była nawet całkiem miła dla męża i Marka, choć na związek syna z Cieplak ciągle patrzyła sceptycznie. Póki co czekała na powrót Febo z Mediolanu, aby razem coś uzgodnić.

Podstawy, aby się martwić, Helena miała, bo związek syna z Ulą rozwijał się, chociaż Ula obiecywała sobie, że przestanie się widywać z Markiem. Magda opowiedziała również córce o kobiecie, która rozmawiała z nią i w której widziała koleżankę za szkoły, ale ta zaprzeczyła. To, że była, to sama Helena Dobrzańska jednak nie wiedziały, bo się nie przedstawiła Cieplakowej.

 

Nowe życie bez Pauliny, Marek zamierzał rozpocząć w nowym mieszkaniu. Mieszkanie na wynajem było urządzone, ale brakowało domowego klimatu i w tym miała pomóc mu Ula. W tym celu umówili się w jedno popołudnie.  Już na wstępie Ula mogła ponownie oglądać Marka bez górnej części ubrania, bo przy niej przebierał się z koszuli w wygodniejszy podkoszulek. Dopasowane dżinsy również robiły wrażenie. W godzinę później Marek wyczarował zapiekanki. Keczup, którego nie szczędził, przypadkiem trysnął w twarz Ula i czuł się w obowiązku, aby go usunąć z policzków Uli. Bliskość i dotyk ponownie między nimi wytworzyły gorącą atmosferę, a pocałunek był kwestią chwili.  Marek z mistrzowską wprawą, uczuciem i zaangażowanie podszedł do sprawy, przyprawiając Ulę o zawrót głowy.

-Tak bardzo cię pragnę -wyszeptał w jednym momencie. —Możemy Ula? Co prawda nie mam przy sobie…

-Możemy -wtrąciła cicho.

Dystans od salonu z kuchnią do sypialni pokonywali, ciągle się całując i pozbywając się butów i ubrań. Tylko zdjęcie bielizny pozostawili na później.  Chwilę później leżeli już na łóżka, a Marek zajął się całowaniem cudownego ciała Uli. Efekt swoich poczynań nie tylko widział, ale i słyszał, jak Ula wzdycha. Stanik w końcu znalazł się na podłodze, a Marek mógł w pełni podziwiać jej kształtne piersi. Jeszcze z większą ochotą zaczął je drażnić. Kiedy nabrzmiały do odpowiedniej wielkości zszedł do niższej partii kobiecości Uli i jednym ruchem zdjął z niej figi i dłonią drażnił jej kobiecość. Ula miała zdecydowanie mniej doświadczenia, bo kochała się tylko trzy razy z Tomkiem i to dawno temu, ale instynkt mówił, co ma robić. Jej pieszczoty zależały głównie od tego co robił akurat Marek. Dlatego głównie przyszło jej całować czubek jego głowy, ale gdy była okazja pieściła plecy, szyję i tors. W którymś momencie pozwoliła sobie na podrażnienie męskości Marka. Dłońmi nie odważyła się dotykać go w tych miejscach, ale kolano również dobrze się sprawdzało.  Efekt przyszedł szybko, bo dokładnie wyczuła, jak jego dowód pożądania staje się bardziej twardy a slipy za małe. Marek tylko na chwilę podniósł się z niej i jednym ruchem pozbył się ostatniej rzeczy, która dzieliła ich nagie ciała. Później opadł na nią ponownie i nie zwlekając, wchodził w jej ciało centymetr po centymetrze, aż zagłębił się cały. Po krótkiej chwili zaczął poruszać się spokojnie i rytmicznie. Dla urozmaicenia robił to raz wolniej, a raz przyspieszał. Nigdzie się też nie spieszyli, obojgu było nieziemsko cudownie i mogli sobie pozwolić na coś dłuższego niż szybki numerek na zaliczenie. Cały czas też spoglądali sobie w oczy, aby widzieć jakie uczucia nimi targały. Ruchy Marka w końcu zdecydowanie stały się szybsze, doprowadzając Ulę tym do kresu wytrzymałości. W odpowiedzi na to mocno oplotła nogami jego bioder i tym samym czuła męskość Marka jeszcze wyraziściej. Wskoczyła również w rytm jego pchnięć i wkrótce oboje szczytowali, a w jej wnętrze wlało się nasienie Marka. Kiedy pierwsze podniecenie mijało, zmienił pozycję i to on leżał na plecach, a Ula siedziała na nim okrakiem. Teraz inicjatywa należała do Uli, a Marek mógł tylko patrzeć z podziwem na jej wygięte w łuk ciało.

Kiedy ich ciała uspokajały się, leżeli wtuleni w siebie i zadowoleni, i zaspokojeni.

-I jak? -zapytał po dłuższej chwili.

-Cudownie Matek. Jesteś cudownym kochankiem

-Czyli nie żałujesz? To dobrze. Mnie z nikim nie było tak dobrze od czasu …

-Od czasu? -zapytała, gdy urwał w połowie zdania.

-Opowiem ci kiedyś Ula.  Nie jest teraz odpowiednia pora. 

 



Paulina w przeciwieństwie do Dobrzańskiej nie liczyła już na związek z Markiem, to postanowiła zniszczyć medialny wizerunek Marka. Założyła w tym celu coś w rodzaju bloga i systematycznie wpisywała szkalujące słowa pod adresem byłego narzeczonego. Nigdy jednak nie użyła jego imienia i nazwiska i tylko fakty z życia sugerowały, że to on jest bohaterem. Sama też pisała pod pseudonimem. Czarny internetowy PR szybko stał się popularny, a nad Markiem zaczęły zbierać się czarne chmury. Wkrótce jej wpisami zainteresowało się jedno z czasopism i również opublikowało spory artykuł o nim. Oni w przeciwieństwie do Febo nie ukrywali, o kim piszą, bo tytuł brzmiał „Mister Mazowsza -prawdziwe oblicze” Dalej opisane było jego rozwiązłe życie, liczne romanse, zabawy w nocnych klubach, w domach uciechy, alkohol i narkotyki. Było też o poniżaniu narzeczonej, domowych awanturach oraz jego problemach psychicznych. Wszystko opatrzone było zdjęciami, głównie z czasów, kiedy rozpadł się jego związek z Hanią albo jakieś przypadkowe i odpowiednio edytowane. Z zarzutów nie zamierzał się tłumaczyć przed prasą, bo wychodził z założenia, że tylko winny się tłumaczy. Ci zaś którzy go znali wiedzieli, że za wszystkim stoi Febo i że robi to z zemsty. Postanowił jednak zawiadomić policję o popełnieniu przestępstwa. Problem polegał jednak na tym, że Paula przebywała w Mediolanie, a wpisy publikowane były z Warszawy. Z samą Febo próbował się również skontaktować, ale wszelkie próby kontaktu z nią kończyły się fiaskiem. Telefonu nie odbierała ani od niego, ani od Dobrzańskiej, własnej matki, ojca i brata. Nawet miejsce jej pobytu było trudne do ustalenia, bo nie była zameldowana w żadnym z hoteli, a u ojca i brata również jej nie było. Policji udało się tylko usunąć jej bloga i ustalić, że wpisy publikowane były z różnych miejsc Warszawy i że ma tu wspólnika. W Polsce czekał na nią wymiar sprawiedliwości również z innego paragrafu. Sebastianowi udało się bowiem zebrać dowody na Paulinę i jej koleżankę Marikę. Okazało się, że część sprzedawanych strojów w ich ekskluzywnym butiku nie jest nowa tylko z odzysku i dobrze odświeżona. Inne zaś szyte były na miejscu według najmodniejszych wzorów i z doszytą odpowiednią markową metką.

Helenie, choć nie podobało się jej oczernianie syna i nie miała z tym nic wspólnego, to przez nagonkę wpadła na pomysł jak usunąć Ulę z życia syna. Tym samym miała siebie uchronić od wydobycia na światło dzienne faktów z jej życia.

                              ****************

Obiecałam jeszcze tylko jedną część, ale droga z Wielkopolski na Śląsk daleka więc był czas, aby wymyślić i rozbudować wątek Heleny. Będzie więc jeszcze jedna część.

 

piątek, 3 września 2021

Związki i rozstania 2/4

 

Wygrana Marka w konkursie dla Pauliny była porażką, bo wolała, aby wrócił z niczym i mogła wytknąć mu, że miała rację, że się ośmieszy. Przed znajomymi jednak chwaliła się narzeczonym. Zauważyła w nim jeszcze coś dziwnego.  Powinien kipieć szczęśliwy, a chodził zamyślony i rozdrażniony. Tym na razie nie zamierzała się zajmować, bo razem z koleżanką Mariką otwierała butik oferujący nie tylko eleganckie stroje, ale i dodatki, obuwie oraz pomoc stylistki. Marek tymczasem ciągle myślał o Uli, a zwłaszcza o ostatnim wieczorze, gdy się pocałowali. W Uli było coś, co nie pozwoliło mu zapomnieć o wspólnie spędzonych chwilach. Myślał, że w ramionach Moniki zapomni, ale seks z Moniką nie pomógł mu zapomnieć o Uli.

 



Ula podobnie jak Marek nie mogła zapomnieć o pocałunku. Pomimo nawet tego, że się nie spotkali ani razu, ani nie rozmawiali, to czuła ciągle tę atmosferę, jaka wtedy była między nimi.  Na okrągło powtarzała sobie w myślach, że zrobiła bardzo dobrze, odrzucając go, ale serce mówiło co innego. Zakochała się w bogaczu i to z narzeczoną. Tomek przynajmniej był wolny i były jakieś perspektywy na ich przyszłość. Obiecała jeszcze sobie, że już więcej nie spotka się z Markiem, ale niespełna tydzień po konkursie zadzwonił do niej z prośbą o pomoc w napisaniu biznesplanu na rozkręcenie własnego biznesu. Chciał bowiem otworzyć firmę, która zajmowałaby się organizowaniem różnego rodzaju imprez. Ula na początku miała obiekcję, ale wynagrodzenie, które oferował jej Marek było spore. Do tego obiecał, że jak skończy staż, a jego firma wypali zatrudni ją na menagera. Tak więc przez kolejne dwa tygodnie widywali się przynajmniej trzy razy w tygodniu w mieszkaniu Sebastiana.

Marek zjawił się w końcu również w Rysiowie. Zaprosił go Jasiu, aby napić się piwa i pogadać.  Przy okazji miał skosztować pierogów Uli na które kiedyś go zapraszała. Pomylił jednak dni i zamiast przyjechać we czwartek, przyjechał we wtorek. Ula tego dnia była sama w domu, bo Jasiek razem z mamą i Betti wyjechał na dwa dni do rodziny.  Na pierogi się jednak załapał.

-Z czym mają być te pierogi Marek? -zapytała, kiedy wyjaśnili sytuację z dniem wizyty. —Są ruskie, z serem i ser z jagodą.

-Te zwykła ruskie. Jeśli można to ze skwarkami i cebulką.

-Nasz pan nasz klient Marek. Paulina ci nie gotuje?

-Ona? Ona tylko wodę gotuje na herbatę, bo kawę z expresu mamy.

Kwadrans później przed Markiem stał talerz parujących i cudownie pachnących pierogów. Całe dziesięć zjadł migiem, a Ula zrobiła również kawę i pokroiła placek ze śliwkami. Z piciem kawy i jedzeniem ciasta się nie spieszył, bo chciał jak najdłużej przeciągnąć wizytę. W tym pomogła mu sama Ula, bo poprosiła o pomoc w rozpracowaniu oprogramowaniem do montażu filmów. Laptop leżał w jej pokoju na biurku, a z racji, że było tylko krzesło, ona usiadła na nim, a Marek stanął za nią i pochylił się tak, że czuła na swojej szyi jego oddech. Przez chwilę tłumaczyła mu, czego nie rozumie, nie spoglądając na niego, ale w pewnym momencie popełniła błąd, bo uniosła głowę i spojrzała wprost w oczy Marka. Wyczuła też, że Marek tylko na to czekał.

-Ula -rzekł cicho. —Wiem, że obiecałem, ale -mówił, zbliżając swoje usta do jej.

Marek wystarczająco długo patrzył jej w oczy, jakby dawał czas na zastanowienie. Jednak wzrok Marka zrobił swoje i nie potrafiła ani odwrócić twarz, ani wykrztusić słowa. Chwilę później pocałował w usta. Była przygotowana na to, ale pocałunek wywarł na niej jeszcze większe wrażenie niż ten sprzed dwóch tygodni. Cieple i słodkie usta Marka dawały jej niebywałą rozkosz. Równie łatwo, jak pocałunek, udało się mu podnieść Ulę z krzesła i dalej z wygodniejszej pozycji całować Ulę. Jedną ręką obejmował talię Uli, a drugą podtrzymywał twarz. Język Marka bez problemów wślizgnął się w jej usta i dostarczył jej już dawno zapomnianych przyjemności. Po tym co robił z jej ustami, już w ogóle nie była zła za pocałunek. Nie wiadomo też, dokąd by ich to zaprowadziło, gdyby nie zadzwonił telefon Marka.

-Dlaczego telefon musi zawsze dzwonić w najmniej odpowiednim momencie -powiedział jakby do siebie. —To Seba. Mam ustawiony ten dzwonek na jego numer.

-Widocznie nie tylko ludzie mają telepatię, ale i przedmioty -mówiła, gdy odbierał telefon.

Marek długo z Sebą nie rozmawiał. Powiedział, tylko zapomniałem i że już jadę.

-Muszę jechać Ula -rzekł, jakby się usprawiedliwiał.

Na pożegnanie pocałował jeszcze raz w usta. Jadąc w stronę Warszawy natomiast, jednego był pewien, że jego związek z Pauliną dobiega końca i że wkrótce jej to powie. Na spotkanie z przyjacielem również warto było pojechać, bo miał coś, co może w przyszłości być mu przydatne. Półgodziny po pożegnaniu z Ulą parkował w pobliżu jednego z parków.


 

-Bingo Marek -rzekł mu Olszański zamiast cześć. —Musimy tylko jeszcze dokładnie się przyjrzeć jej biznesowi. Zwłaszcza te kontakty z tą Mariką są podejrzane. W Drezno miała dobrze prosperujący butik zamknęła go i do Polski się przeniosła.

-To będę miał Paulinę w garści na wypadek jakby robiła problemy po rozstaniu. Chcę z Ulą zacząć, ale dopóki jestem z Paulą nic nie zacznę.

-To, dlatego tak ci się spieszy, aby znaleźć coś na Paulinę.

-Dokładnie Seba.

 

Tymczasem do Polski nieoczekiwanie przyleciała Agnieszka Febo. Powód przylotu nie był jednak radosny, bo okazało się, że jej mąż ma romans z asystentką i złożył pozew o rozwód.  To właśnie w Polsce chciała jakoś dojść do siebie i utożsamić się do nowej sytuacji. Paulina, choć miała dwadzieścia siedem lat, rozwód rodziców po trzydziestu jeden latach małżeństwa znosiła ciężko. Dlatego też Marek odłożył na parę dni rozmowę o swojej decyzji rozstania się z nią. Kolejny tydzień miał spędzić w górach na zobowiązaniach sponsorów konkursu i uczestniczyć w zdjęciach do kalendarza oraz do jednej z sieci sklepów z odzieżą męską. Dwa dni przed powrotem okazało się, że znowu nie uda się mu porozmawiać, bo Paulina razem z matką tego dnia rano leci do Mediolanu na dwa tygodnie.  Szansa pojawiła się po dziesięciu dniach, kiedy Febo zadzwoniła do niego z wiadomością, że wraca.

-Będziemy pojutrze Marco i chciałabym, aby mama mogła zostać u nas przez parę dni -mówiła mu przez telefon.

- Nie ma sprawy. Bardzo lubię twoją mamę i nie będzie przeszkadzać.

-Dziękuję. Będziemy musieli jeszcze pomyśleć, co dalej. Nie powinna być teraz sama.

-Porozmawiamy o jej przyszłości, naszej i firmy jak wrócicie Paula. To nie jest rozmowa na telefon.

-Naszej Marco? -zapytała słodko.

- Tak Paula. Trzeba w końcu coś postanowić.  Rodzice zapraszają nas na obiad niedzielny i będzie okazja porozmawiać

  

Niedzielny obiad u seniorów nie tak miał przebiegać. Paulina myślała, że pod słowami Marka, że czas coś w końcu postanowić kryją się oświadczyny i że chce uczynić to w obecności jej matki i swoich rodziców. Marek jednak miał inne plany. Na początku chciał porozmawiać na osobności z narzeczoną, ale w końcu zdecydował się na rodzinny obiad, aby dwa razy wysłuchiwać oskarżeń swoich rodziców, matki Pauliny i jej samej, jaki to jest podły i niewdzięczny.

-To, co Marco możesz w końcu powiedzieć to, o czym rozmawialiśmy przez telefon -zaszczebiotała Paulina, kiedy po obiedzie odeszli od stołu i usiedli swobodniej.

-Jak najbardziej Paula, jestem gotowy. —Długo o tym myślałem, ale krótko powiem. Nasz związek nie ma sensu.  Odchodzę od ciebie.

-Żartujesz sobie Marco -rzekła gardłowym głosem.

-Nie Paula. Nie kocham cię i sama wiesz, że między nami od dawna nic nie ma. Chyba nic nigdy nie było, bo związałem się z tobą z żalu po Hani. Później byłem ze względu na dziecko, a jeszcze później z poczucia winy, że je straciliśmy. Dłużej tej farsy nie zamierzam ciągnąć.

-Jak śmiesz -wysyczała. —Znowu ta dziewucha?

-Ona ma na imię Hania i mówiłem ci z tysiąc razy, że ma męża i jest tylko moją terapeutką.

-Marek popełniasz błąd -dodała stanowczo Helena.

-Już dawno go popełniłem mamo i ile czasu mam pokutować za jeden błąd -odparł matce równie zdecydowanie. —U księdza już dawno dostałem rozgrzeszenie.

-Zapomniałeś, że przez ciebie je straciłam -zaczęła z furią Paulina. —Zrobiłeś mi awanturę i poroniłam. Straciliśmy nasze dziecko. Tylko wyłacznie przez ciebie.

-Nie, nie zapomniałem, bo ciągle mi o tym przypominasz i wypominasz -wtrącił ostro. Tylko ty zapominasz z jakiego powodu pokłóciliśmy się tego dnia.

-Czyli, jak dobrze zrozumiałam, tylko wydarzenia sprzed lat i poczucie winy trzymają cię w związku z Pauliną? -zapytała go nieoczekiwanie ciocia Agnieszka.

-Dokładnie tak i przepraszam ciociu.

-Przepraszać to mnie powinieneś za swoje idiotyczne pomysły -rzekła mu Paulina.

-Możecie wszyscy się uspokoić -odezwał się milczący dotąd Krzysztof. —To jest niedorzeczne. Jak można przez siłę kogoś trzymać przy sobie? Nikt z nich nie będzie szczęśliwy.

-Krzysiu to sprawy, na których się nie znasz -odparła mu żona.

-Krzysiu ma rację -wtrąciła Agnieszka. —To, co robisz Paulino z Heleną, jest niemoralne.  Nie da się na siłę trzymać kogoś przy sobie. I w dodatku okłamujecie Marka, wmawiając mu, że Paula przez niego poroniła.

-To znaczy, że było inaczej z poronieniem? -odparł pytaniem Marek.

-Paula nie poroniła przez ciebie. Ona była w ciąży poza macicznej.

- Możesz przestać mamo -wysyczała Febo

-Nie, nie mogę -odparła córce. —Dziecko nie miało żadnej szansy, aby się urodziło.

-Ale jak to? Okłamywałyście mnie -pytał, patrząc to na mamę, to na byłą narzeczoną.

-To przez ojca tak się zachowujesz? -wtrąciła Febo. —Zostawił cię i ze zgorzkniałości rozbijasz mój związek?

-Nie. Twój ojciec nie ma nic z tym wspólnego Paulino. Gdybym prędzej wiedziała, że okłamujesz go, co do prawdziwych powodów poronienia prędzej bym oświeciła Marka. Nie myślałam też, że jest z wam aż tak źle i jest z tobą z poczucia winy. Helena i ty zawsze mówiłyście, że są ze sobą bardzo szczęśliwi. Ja nic nie podejrzewałam, bo praktycznie tylko się widywaliśmy w czasie świąt, a atmosfera na święta zawsze jest radosna.

-Możesz mi powiedzieć szczegółowo co się wtedy stało -spytał Agnieszkę, Marek.

-Tego dnia, gdy się pokłóciliście, czuła się jeszcze dobrze i dopiero następnego dnia wieczorem zaczęła czuć bóle. Dziecko pozamaciczne nie ma szans się urodzić.

-Czyli obie mnie okłamywały -rzekł jakby do siebie. —Jak mogłyście? A ciebie nie chcę cię znać Paula -mówił, patrząc ze wstrętem na Paulinę. Chwilę później wyszedł z salonu i z domu.

-Nienawidzę cię -rzuciła Paulina oskarżenia w stronę matki. —Powinnaś mnie wspierać, a nie pogrążać. I nie dziwię się, że ojciec cię zostawił.

-Agnieszka ma zupełną rację -odezwał  Krzysztof. —Jak mogłyście okłamywać Marka. Sam już dawno powiedziałbym mu prawdę, gdybym wiedział.

-Po czyjej ty jesteś stronie? -pytała go żona.

-Jestem za szczęściem Marka Heleno, a przy Pauli by go nie zaznał.  Powiem nawet więcej. Już dawno powinien ją rzuci. Ja mam osobiście jej dość i wysłuchiwaniu, że to jej rodzice wynieśli nas na wyżyny. Nawet twój ojciec jest jaki jest, ale nigdy nic takiego nie powiedział -mówiłł, kierując ostatnie zdanie patrząc na Paulinę.

-Nikt jeszcze mnie tak nie obrażał jak ty -mówiła,hamując wybuch złości.

-Jesteś za smarkata, aby mówić mi na ty. Dla ciebie jestem pan. Ewentualnie wujku. Muszę trochę wyjść pooddychać świeżym powietrzem -dodał, wstając z sofy. —Tyle nerwów kosztowała mnie ta rozmowa.

 


Helena i Paulina nie zamierzały poddawać się i postanowiły dociec prawdy, kto i co tak naprawdę stoi za zerwaniem. Zwłaszcza że Febo przypomniało się niedawne dziwne zachowanie Marka. Od razu przyszło im na myśl, że ma to związek z konkursem i że tam kogoś poznał.  Dlatego wynajęły detektywa, a trop zaprowadził go do Moniki. Szybko okazało się, że jest nie tylko modelką w firmie, ale i kochanką Marka od ponad roku. Niewierność narzeczonego rozwścieczyła Febo i w pierwszej kolejności zarządziła zwolnienie jej przez Olszańskiego. Pojawiła się u niej również osobiście, rzucając na nią sporo epitetów słusznych i niesłusznych. Na koniec zagroziła, że jak nie odczepi się od Marka, to nigdzie nie znajdzie już pracy. Modelka z obawy, że groźby spełni, wolała usunąć się z życia Marka. Mimo to zadzwoniła do kochanka, bo uważała, że powinien wiedzieć i przestrzec go.

-Ona jest szalona i nieobliczalna Marek. Była w takim amoku, że rwała mi włosy z głowy. Nie zazdroszczę ci życia z nią. Wiedziałam, że jest wariatką, ale że nie aż taką.

-Przepraszam za nią. Nie wiem, jak mogła się dowiedzieć o nas -mówił, czując się winnym całej sytuacji. —Od miesiąca się nie widzieliśmy.

-Nie ma to żadnego znaczenia jak się dowiedziała. Pilnuj jej i siebie.

Po tym co usłyszał od byłej kochanki, wolał na jakiś czas trzymać się z dala od Uli i Rysiowa, aby uchronić ją od przykrości. Los jednak sam skrzyżował ich drogi, kiedy firmy F&D rozpoczęła współpracę z hotelem Vestin, gdzie Ula miała staż i to ona miała zająć się tymi sprawami. Pierwsze robocze spotkanie miało miejsce w firmie Marka, krótko przed końcem pracy i dlatego wyszli razem.

-Może pójdziemy coś zjeść do jakiejś restauracji -proponował, gdy szli w stronę jego auta.

-Nic z tego Marek. Mam do odebrania z serwisu laptopa Jaśka, a na piętnastą trzydzieści umówiona jestem z mechanikiem do naprawy pralki.

- To może zaproponuję ci podwózkę. Jak dobrze się orientuję jeździsz autobusami.

-Chętnie. A ja w zamian zapraszam na pierogi.

-Chętnie zjem. Przy okazji poznam w końcu twoja mamę i siostrę.

-Nie poznasz, bo Betti jest na wycieczce szkolnej, a mama pojechała jako dodatkowa opiekunka i nie wrócą prędzej jak po dwudziestej.

-Trudno. Może innym razem uda mi się ich poznać.

 

Helena tymczasem widziała Ulę i Marka razem, gdy wychodzili z firmy, a Marek prowadził Ulę do swojego samochodu. Syn jak nietrudno było zauważyć, obejmował tę kobietę. Od ochrony dowiedziała się, kim jest ta kobieta i w jakim celu przyszła. Sekretarka Marka zaś powiedziała jej znacznie więcej. Wiola nie była zbyt inteligentna, ale w sprawach plotek firmy była wiarygodna i chętnie się nimi dzieliła z innymi. Dlatego bez zachęty opowiedziała Helenie, że weszła nieoczekiwanie do biura szefa i zauważyła, że Ula i Marek jakby odskoczyli od siebie, a później jej syn szybko obrócił się do okna i zrobił taki ruch, jakby ścierał pomadkę ze swoich ust.  Na koniec powiedziała Helenie, że Ula to siostra współlokatora Marka z konkursu. Trochę informacji na temat Cieplaków Helena znalazła również w Internecie. Z prezencji konkursowej Jaśka między innymi to, że mieszkają w Rysiowie. Paulina była akurat w Mediolanie i postanowiła sama sprawdzić, co łączy Marka z tą Cieplak.

-Ta dziewczyna nic szczególnego Paulinko -mówiła jej przez telefon.

-Nie ważne ładna czy nie. Nie pozwolę, żeby był z inną szczęśliwy Heleno.

 

Niesprawdzona część, bo jutro rano wyjazd na wesela na Śląsk więc mogą być błędy.