niedziela, 21 listopada 2021

A mogło być tak.

Dla wszystkich niezadowolonych tym, co się dzieje w serialu. Ja sama przestałam oglądać, ale jestem na bierząco ze streszczeń i z tego co pisze na FB.  Konta nie posiadam, ale z życzliwości siostry czytam i zgadzam się w 100% z tym co myślą użytkownicy i popieram.  Pociesza mnie, tylko to co kiedyś powiedział pan Filip, że miejsce Marka jest przy żonie i dzieciach. Pisałam dwa dni, więc jakość taka sobie.

Z POZDROWIENIAM DLA FANÓW B1! I scenarzystów.

 



Dni dzielące do rozwodu Urszuli Dobrzańskiej i Marka Dobrzańskiego można było już policzyć na palcach jednej dłoni. Wszystko praktycznie było już uzgodnione z mecenasem Ficem. To, że rozwodzą się bez orzekania o winie, o wspólną opieką nad dziećmi, wysokość alimentów. Czekało ich tylko ostatnie spotkanie z mecenasem, na które tylko Ula przyszła. Gdzie był Marek w tym czasie, nie miała pojęcia.

-Czyli zdania pani nie zmieniła -pytał Fic, patrząc na rozłożone papiery na biurku. Ula z tym czasie patrzyła na obrączkę symbol miłości do męża i ich małżeństwa. — Dalej podtrzymuje pani decyzję o rozwodzie.

-Tak -odparła cicho.

-Pani mąż powinien również tu być. Potrzebuję i jego potwierdzenia.

-Nie wiem, gdzie jest. Wiedział o umówionym spotkaniu.

Może zastanawia się, czy się nie zrezygnować z rozwodu. Może mi wybaczył i zapomni zdradę.

-Czyli nic nie zmieniamy w pozwie o rozwód. Wszystko tak jak było ustalone.

-Tak panie mecenasie. Ja żadnych poprawek nie wnoszę. Jakie ma zdanie mąż, nie wiem. Jego pan spyta.

Marek w kancelarii pojawił się po godzinnym spóźnieniu.

-Rozmawiałem już z pana żoną. Ona zostaje przy ustaleniach, które zawarłem w pozwie.

-Czyli Ula zdania nie zmieniła? -zapytał, jakby to ona złożyła papiery i dążyła do rozwodu.

-Nie panie Marku. Dziwna was para. Nigdy takiej pary nie rozwodziłem. Smutni jesteście.

A jaki byłby pan, gdyby odchodził od kobiety, z którą spędziło się ostatnie jedenaście lat i którą się kocha.

-Tak bywa panie mecenasie.

 

Po wyjściu z kancelarii najchętniej poszedłby się upić z Sebą, ale Sebastian chwilowo nie był już jego przyjacielem. Pokłócili się o Natalię, dziewczynę poznaną na wyjeździe dla singli. Dziewczyna ewidentnie zainteresowana była Markiem, a nie Sebą. Ona na Dobrzańskim zrobiła również duże wrażenie. Rozmawiali dłuższy czas ze sobą i było całkiem miło. Niemiło zrobiło się, gdy Natalia dzień później próbowała go pocałować.  Od razu spakował się i wrócił do Warszawy. Nie zamierzał przecież z nikim się wiązać. Natalia jednak pojawiła się ponownie w jego życiu, bo któregoś dnia przyszła do firmy. Oficjalnie przyszła do Sebastiana, a tak naprawdę to do niego To w nim upatrzyła interesującego faceta i nawet obrączka na jego palcu nie przeszkadzała jej. Marek też jakoś nie mógł oprzeć się, aby ponownie z nią nie pogadać. Chciała w dodatku, aby to on powiedział Sebastianowi, że nie jest nim zainteresowana. Pech chciał, że w czasie jednego z takich spotkania w mieszkaniu Marka zauważył ich Sebastian. Kiedy przyjaciele ponownie się spotkali, Marek chciał wszystko wytłumaczyć, ale rozmowa poszła w złym kierunki.  Na koniec Sebastian uderzył Marka w twarz. Świadkiem całego zajścia była Ula, ale ze złości Marek nie zamierzał się jej tłumaczyć ze znajomości z Natalią.

Wieczorem po spotkaniu z Ficem Marek pojawił się w domu, aby spotkać się z dziećmi. Okazji do rozmowy z Ulą jednak nie było, choć Ula chciała wiedzieć, jaka jest prawda i co go łączy z Natalią. Jeszcze jak Marek był na wyjeździe czuła, że kogoś poznał, choć w czasie rozmowy przez telefon zapewniał, że nie.  W czasie zabawy za to nazwała go świnią.

 

Dwa dni przed rozwodem Marek ponownie spotkał się z Natalią w jednej z knajp. Jego życie szło w złym kierunku i chciał, chociaż wyprostować i wyjaśnić to, co się jeszcze dało i powiedzieć, że nie ma liczyć na związek z nim. Jednak rozmawiali o wszystkim innym niż o celu spotkania. Rozmawiało się mu tak dobrze, jak przed laty z Ulą i dlatego trudno było przerwać mu spotkanie. Po wyjściu z knajpy poszli jeszcze do mieszkania Marka. Tam wlali w siebie kolejne drinki, a atmosfera stała się gorąca. Stali zbyt blisko siebie i patrzyli w twarz. Marek przez chwile widział w niej twarz Uli i zaczął całować pożądliwie. Kiedy jednak na chwilę przerwał pocałunki i spojrzał ponownie w twarz Natalii, nie zobaczył błękitnych oczu ani uśmiechu żony.

-Co ja robię? -rzekł, odsuwając się od kobiety. — Jeszcze chwila, a wylądowalibyśmy w łóżku i zdradziłbym Ulę.  Zrobiłbym to samo co ona mi. Byłbym świnią. Brzydziłem się tym, nie potrafiłem wybaczyć. Ona tyle razy mówiła, że chciałaby cofnąć czas. Ja mogę zatrzymać go. Zabierz swoje rzeczy i znikaj -dodał do rozczarowanej Natalii.

-Nie trzeba było dawać mi nadziei i szukać okazji do spotkań, skoro wiedziałeś, że nic między nami nie będzie -odparła z wyraźnym z rozżaleniem.

-Ja ciebie szukałem? -zapytał dosadnie.  — Już na wyjeździe mówiłem ci, że nikogo nie szukam.  Mimo to próbowałaś mnie pocałować dzień po tym jak się poznaliśmy. Zachowałaś się jak jakaś napalona panienka. Pomijając to, że widziałaś obrączkę na moim palcu.  I to ty szukałaś mnie po firmie. To kto tu za kim chodził i kto uczepił się jak rzep psiego ogona?

-Tylko że przed chwilą inaczej się zachowałeś. Jakbyś nie miał żony.

-Jestem pijany i zobaczyłem w twojej twarzy, twarz Uli. Na szczęście opamiętałem się i nie popełniłem błędu żony. Kocham Ulę i swoje dzieci. 

-To po co zapraszałeś mnie tutaj i nalegałeś na spotkanie? Sumienie w ostatniej chwili cię ruszyło?

-Sam nie wiem, po co zaprosiłem do mieszkania -wymamrotał.   — A chciałem się spotkać, aby wytłumaczyć, że między nami nic nie będzie. Przez nasze spotkania straciłem tylko przyjaźń z Sebastianem. Kumplowaliśmy się od liceum i wszystko zniszczyłem. Uważa mnie za zdrajcę. Dostałem nawet od niego w twarz. Teraz muszę naprawić nasze relacje.

-Czyli moje uczucia się nie liczą. Jesteś egoistą jak wszyscy faceci -rzuciła mu w twarz.

-A ty myślałaś, że po tygodniu znajomości zakochałem się w tobie i z miłości chciałem iść z tobą do łóżka? Jeśli tak to jesteś naiwna. Nic z tych rzeczy nie łączy nas i nie będzie łączyć. Byłaby to tylko jedna noc. Chwila zapomnienia i nic więcej.

-Mów sobie, co chcesz -odparła jakby z satysfakcją. — Ja wiem, że coś zaiskrzyło między nami.

-Może i coś zaiskrzył, bo zauważyłem w tobie dawną radosną, uśmiechniętą Ulę. Teraz wiem, że dziesięć lat spędzone w domu i poświęcone rodzinie wypompowały z niej radość.  Przeze mnie ją straciła i zrobię wszystko, żeby znowu taka była. Żebym mógł wrócić do niej i do dzieci. Najlepiej będzie, jak nie będziesz się pokazywać więcej w pobliżu mnie, firmy i nie dzwoń. I zapomnij o tej chwili zapomnienia. Zachowałbym się jak przed laty, gdy zdradzałem byłą narzeczoną. Nie chcę wracać do dawnego życia. Do widzenia Natalia -rzekł, otwierając przed nią drzwi. —Powodzenia.

 

 

Kolejnego dnia po przyjściu do pracy chciał porozmawiać od razu z żoną, ale nie było jej jeszcze. Dlatego poszedł do Sebastiana, aby od niego zacząć przywracać ład w swoim życiu. Olszański na jego widok chciał od razu wyjść, ale Marek zagrodził mu drogę.

-Możesz mnie przepuścić -mówił zawzięcie i nie patrząc na przyjaciela.

-Nie, nie mogę, dopóki nie porozmawiamy.  Jestem świnią, zdrajcą i idiotą. I nawet nie wiesz, jak bardzo się źle z tym czuję. Wczoraj nie wiem, dlaczego się tak zachowałem. Chciałem wszystko wyjaśnić, ale poszło w innym kierunku. Tobie się dostało i Uli.

-No proszę, pan Dobrzański przyznał się do błędu -zaśmiał się mu w twarz.

- Człowiek uczy się na błędach Seba. Jak ty byś się zachował na moim miejscu? Powiedziałbyś mi, że laska nie jest zainteresowana tobą tylko mną. Może nie chciałem cię dołować.

-Może bym ci nie powiedział, że nie jest tobą zainteresowana, ale jej powiedziałbym, dziękuję nie jestem zainteresowany. Albo spadaj z mojego życia, bo przyjaźń jest najważniejsza. Nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa Marek. A ty, zamiast jej podziękować zacząłeś się spotykać.

-I to był mój błąd. Już na wyjeździe powinienem powiedzieć prawdę tobie i jej, a nie uciekać. Wtedy, gdy próbowała mnie pocałować.

-To już tam robiłeś ze mnie idiotę? -pytał ze wzburzeniem.  — Nie wierzę, jak mogłeś.

-Mówiłem, że nie jest to dobry pomysł ten wyjazd.

-Więc to moja wina.

-Nie, nie twoja. Jedyny plus z tego, że zrozumiałem, jak łatwo jest zdradzić i jak trudno jest przepraszać. Wczoraj o mało co, a nie wylądowalibyśmy w łóżku. Teraz wiem, jak Ula musiała się czuć i jak ja bym się czuł, gdybym zdradził. Spróbuję szczerz porozmawiać z Ulą. Co prawda jutro sprawa, ale mam przed sobą ponad dwadzieścia cztery godziny.

-Chociaż tyle Marek. Ona nie zasłużyła sobie na takie traktowanie po tylu latach poświęcenia i siedzenia w domu. Powodzenia. A teraz mnie przepuść.

-Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz Seba -rzekł, odchodząc.

 

Ula do pracy tego dnia przyjechała mocno spóźniona. W Rysiowie bowiem cała jej rodzina próbowała pocieszyć ją przed tym co miało nastąpić nazajutrz. Marek tymczasem przez cały ten czas siedział w firmie i planował, co może powiedzieć Uli.

-Dlaczego nie byłeś wczoraj na spotkaniu z Ficem? -zapytała, siadając naprzeciw niego.

-Wiem, że powinienem, ale jakoś ciężko było mi przyjechać. Przyjechałem spóźniony. Ula jest jeszcze czas.

-Na co?

-Na to, żeby wszystko odwołać i naprawić nasze relacje.

-Naprawdę tego chcesz? -zapytała z pozytywnym nastawieniem na rozmowę.

-Tak Ula. Dopiero jak ja byłem blisko takiej sytuacji zrozumiałem, jak jest łatwo zdradzić. Wczoraj prawie przespałem się z Natalią. Za dużo wypiliśmy i zaczęliśmy się całować.

-Marek nie chcę tego słuchać -przerwała mu zdecydowanie.

-Całowałem ją, bo przez chwilę wydawało mi się, że to ciebie całuję. Jednak czuję się jak ostatni drań -kontynuował, choć Ula nie chciała tego słuchać. — Gdybym tylko mógł cofnąć czas, od razu zerwałbym znajomość z Natalią, a Sebie powiedział prawdę.

-Czyli teraz jesteś w stanie mi wybaczyć i zapomnieć zdradę?

-Sam wiem, jak to wygląda. Jednak nie miała to być próba zemsty, abyś poczuła, jak to jest być zdradzoną. Ale z wybaczeniem i zapomnieniem masz rację. Potrafię zapomnieć i wybaczyć, bo mógłbym być w tej samej sytuacji. Musiałem dostać kopa, żeby zrozumieć. W dodatku zawiodłem ciebie i Sebastiana.

-Ja tylko żona, a on przyjaciel. Bardzo przeżywa to co się dzieje.

-Już z nim rozmawiałem i przeprosiłem. Na razie bez rezultatu. Ula, jeśli trzeba poczekam na to co postanowisz. Wiem, że uda się nam odbudować nasze małżeństwo.  Tylko daj nam szansę. I ciebie też przepraszam. Wczoraj i przedwczoraj byłem chamski.

-Na razie możemy odwołać rozwód -odparła pojednawczo. — Co później zobaczymy Marek.

Decyzja o odwołaniu rozwodu była takim samym szokiem dla ich znajomych, jak przed laty decyzja o odwołaniu ślubu z Pauliną. Najbardziej oczywiście ucieszyły się ich dzieci. Ula z Markiem musieli jednak przedyskutować ostatnie miesiące ich małżeństwa. Wszystko szło na szczęście w dobrym kierunku i dwa dni załatwiły sprawę.

-Już nigdy zamykania cię w domu Ula, a do pracy będziemy razem jeździć -obiecywał żonie, będąc wieczorem w ich domu. — Będziemy o wszystkim sobie mówić i przynajmniej raz na miesiąc spędzać tylko we dwoje weekendy poza Warszawą. Przywrócę radość naszej rodzinie taka jak była jeszcze dwa lata temu, a na twojej twarzy uśmiech.

-Dostanę wszystko na papierze Marek?  Żebyś później się nie wycofał z czegoś.

-I na papierze, i nagranie. Co tylko chcesz kochanie.

-To teraz musimy pomyśleć, jak pogodzić cię z Sebastianem.

-Z tobą mi się udało, to uda mi się z Sebastianem. Dasz się pocałować? Dzieci śpią to może i my pójdziemy do sypialni?

 


 

 Z Sebastianem dłużej mu zeszło. Olszański w końcu dał się przekonać na rozmowę z Ulą Przyszła pod koniec pracy do jego gabinetu z planem rozmowy.

-Naprawdę uważasz, że dziewczyna, która pierwsza po jednym dniu znajomości próbuje pocałować faceta, jest dobrą kandydatką na dziewczynę? Która, pomimo że widziała obrączkę uczepiła się faceta i chodzi za nim? Która poszłaby chętnie z nim do łózka. Poza tym ty kochasz Wiolę i nikt tego nie zmieni. Tak jak ja nie mogłabym przestać kochać Marka. Warto skreślać waszą przyjaźń. Tyle lat razem. Nawet nie wiesz jak się tym gryzie.

-Do tej pory się praktycznie nie kłóciliśmy. Chyba że o ciebie. Przed laty, że zakochał się w tobie, a teraz, że myślał o rozwodzie i nie potrafił ci wybaczyć. Mnie zdradził lojalnościowo, ale tak samo ciężko jest wybaczyć.  

-Ale się da Seba. Przypomnij sobie wasze wieczory. Te najlepsze czasy.

-Kupię zgrzewkę piwa i przyjdę do was wieczorem. Żadna laska nie powinna nas poróżnić.

piątek, 19 listopada 2021

Druga żona cz. 5


Marek wszystko, co mówił Mateusz, słuchał z niedowierzaniem i chodząc nerwowo po pokoju. Bał się, że może nie wytrzymać i ponownie rzuci się na ogrodnika. Okazało się, że nie znał żony, przez dwa lata oszukiwała go, a przez ostatnie miesiące robiła z niego nawet rogacza. Nie miała przy tym żadnych skrupułów i wyrzutów sumienia. Zdradzała go z jego wrogiem. Ogrodnik szczegółów mu nie szczędzał, ominął tylko to, że z nim samym również go zdradzała.

-Kłamiesz -rzekł, kiedy dowiedział się większej części.

-Nie. Może pan go spytać. Tak, więc Klaudia nie była i nie jest z tych oddanych żon i cnotliwych kobiet. Nudziła się przy panu i tu na wsi. Dlatego miała kochanka. Ta diagnoza od lekarza, że nie powinna rodzić też była fałszywa. Sam jej załatwiłem za odpowiednią kwotę. Nie chciała drugi raz rodzić i niszczyć sobie figury. Dlatego znalazła sobie kochasia, który nie wymagał od niej dzieci, tylko przyjemności.

-Oskarżę cię o oszustwa i sfingowanie jej śmierci -zagroził ogrodnikowi, aby na nim wyładować złość.

-Nie radzę -odparł mu odważnie. — Gdyby pana żona dowiedziała się, że żyje pana pierwsza żona, to od razu odeszłaby od pana. To taka uczciwa kobieta z zasadami.  Całkiem inna niż Klaudia.

-Dla ciebie pani Klaudia. Masz się stąd wynieść -dodał, idąc w stronę drzwi.

-Pięć tysięcy za milczenie -usłyszał. — Kupię auto, będę prowadzić taksówkę i już mnie pan nie zobaczy.

-Chyba żartujesz? -odparł, zawracając. —Nic ci nie zapłacę.

-Muszę za coś żyć, a pan dalej będzie szczęśliwy z panią Urszulą i synkiem. Inaczej ...

-Dostaniesz, ale masz się wynieść stąd, jeszcze dzisiaj -wysyczał, patrząć mu prosto w twarz.

Po tym co usłyszał od Mateusza, nie wiedział, co ma zrobić. Klaudia kpiła z niego, oszukiwała, a on ją rozpieszczał. Nawet dziecka z egoizmu nie chciała mu dać. Udawała rozpacz, że nie może więcej rodzić, a on tę rozpacz razem z nią podzielał. Wiedział, tylko że Mateusz w jednym miał rację. Gdyby Ula wiedziała, że Klaudia żyje, jego małżeństwo byłoby zagrożone, bo odeszłaby natychmiast.  Nie mogłaby żyć, z kimś żonatym. Przez cały wieczór myślał o tym i nie potrafił podjąć żadnej decyzji. Zdawał sobie sprawę, że powinien być uczciwy wobec żony, ale też nie chciał jej stracić. Ona i ich synek byli jego całym życiem. Teraz jeszcze szykowali się na rocznicę ślubu i chociaż do tego czasu chciał zachować wszystko w tajemnicy.

  

Dziwne zachowanie męża uwadze Uli nie uszło. Cały wieczór był zamyślony i rozdrażniony. Nie pytała jednak o powody. Zresztą Hubert miał podwyższoną temperaturę i nim się zajęła. Miała jednak kilka podejrzeń. Problemy w pracy albo ze zdrowiem. W rachubę wchodziła nawet inna kobieta i znudzenie rodziną. Trudne było jej to uświadomić sobie, bo za dwa dni mieli odchodzić rocznicę ślubu.

W drugą rocznicę ślubu Marek wstał wcześniej i przygotował dla Uli śniadanie. Oprócz tacy z tostami, jajkiem i kawą przyniósł prezent. Czerwona róża dopełniała wystroju tacy. Kiedy wszystko było gotowe, wrócił do sypialni. Żonę budził pocałunkami.

-Witaj kochanie -rzekł, kiedy otwarła zaspane oczy.

-Marek -odparła leniwie. —Zaspałam.

-Hubert marudził w nocy i miałaś prawo zaspać. Przynajmniej miałem czas przygotować śniadanie. Wszystkiego najlepszego z okazji naszej rocznicy ślubu kochanie.

-Dziękuję -odparła, siadając na łóżku. — Tobie również.  Tyle szczęścia mi dałeś.  

-Ty dałaś mi tyle samo -rzekł, całując w usta. — Zobacz, co kryje etui -dodał, kiedy skończył pocałunek. —  Mam nadzieję, że ci się spodoba. Wiem, że wolałabyś książkę, ale czasami dobrze jest zrobić wyjątek. 

 

-Piękna Marek -odparła, chwilę później na widok brożki z kameą.  — Ja też mam niespodziankę. Chciałam dopiero wieczorem powiedzieć ci przy uroczystej kolacji, ale skoro teraz jest okazja. Wszystko wskazuje na to, że Huber będzie miał rodzeństwo.

-Naprawdę Ula? -zapytał z nieukrywaną radością w oczach i tonie.

-Według moich obliczeń, to tak.

Dalej słowa nie były już potrzebne, bo Marek na chwilę odłożyła tacę ze śniadaniem na bok, aby podziękować żonie bardziej osobliwie.

Po tym co powiedziała mu żona, jeszcze bardziej bał się wyjawić Uli prawdę. Szok mógłby zaszkodzić ciąży, a tego by nie zniósł i nie wybaczył sobie.  

 

Jedyną osobą, której powiedział co mu na sercu leży, był jego oddany przyjaciel Sebastian. Następnego dnia po pracy poszli napić się do jednej z knajp i opowiedział o ostatnich dniach. 


 

-To od czego chcesz, abym zaczął Seba? -zapytał, kiedy kelner przyniósł im kieliszki i pół litra. — Od dobrej wiadomości czy od tej nieprawdopodobnej.

-Od miłej Marek.

-Ula jest w ciąży -oznajmił, nalewając wódkę do kieliszków.

-Gratuluję byku -odparł, poklepując przyjacielsko po ramieniu. — Czasu nie marnujecie -dodał, stukając się z kieliszkiem Marka.

-Dzięki -odparł, kiedy jednym łykiem opróżnił kieliszek. — W imieniu swoim i Uli.

-A to nieprawdopodobna to, co? - zapytał, krzywiąc twarz po przełknięciu alkoholu. —  Zagrałeś na wyścigach konnych i wygrałeś?

-Dobrze, że siedzisz, bo padłbyś tu z wrażenia. Byłem po prezent dla Uli u jubilera i zauważyłem naszyjnik należący kiedyś do Klaudii. Okazało się, że Mateusz Sabotko mój ogrodnik go przyniósł. Wypytałem skąd go ma, ale nie chciał powiedzieć. Dopiero jak zagroziłem, że oskarżę go o kradzież, powiedział mi prawdę. Dostał go od Klaudii za przysługę -rzekł, przerywając na chwilę. — Miał upozorować samobójstwo Klaudii.

-Jak upozorować samobójstwo? -pytał, jakby nie zrozumiał. — Ona żyje? -dodał podejrzliwie.

-Dobrze słyszałeś i zrozumiałeś -wyrzucił z siebie z wściekłością. — Zwiała do Mediolanu z Antonio Gotti.  Możesz sobie to wyobrazić. Jest jego kochanką -wyrzucał gwałtownie słowa.  — Ten kretyn chciał mnie ścigać za związek z Pauliną, a sam w tym czasie gził się z Klaudią. Pierwszy zaczął. Ja Pauli nie tknąłem za życia Klaudii ani przez kolejne dwa lata. A oni już w tym czasie się zabawiali.

-Ja cię kręcę -odparł po chwili, patrząc na przyjaciela z niedowierzaniem. — Żona tutaj, a w Mediolanie kochanka. Nieźle Gotti sobie wykombinował. A skąd wiesz, że mówi prawdę ten cały Sabotko? Mógł skłamać, żeby siebie chronić.

- Na doczekaniu nie wymyśliłby całej historii.

- Ale przecież znaleźli ciało Klaudii.

-Po dwóch latach i założyli, że to Klaudia. Rzucanie się do rzeki było mi podejrzane od razu. I jeszcze oddanie biżuterii biednym. Chyba chciałem, żeby ta kobieta, którą wyłowili z Wisły, była Klaudią.

-No tak. A ty masz niezły orzech do zgryzienia. Jesteś bigamistą.

-Wiem -odparł z boleścią. Uli nie mogę powiedzieć. Odeszłaby ode mnie, a teraz jest jeszcze w ciąży. Taka wiadomość mogłaby zagrozić ciąży.

-Fakt. Co zrobisz, jak się spotkacie z Antonio?

-Nie mam zamiaru spotykać się z nim -oznajmił stanowczo. — Uwiódł mi żonę i wywiózł samolotem do Włoch.  Gdybym zresztą powiedział mu prawdę, mógłby Uli powiedzieć.

-Fakt. A co z Paulą? To jej mąż i ją zdradza.  

-Jej też nie mogę powiedzieć. Im mniej wie, tym lepiej Seba. My tylko wiemy i Mateusz. Kazał sobie zapłacić za milczenie.

-Żartujesz?  Chcesz mu zapłacić? Raz zapłacisz, będzie chciał drugi raz.

-Nie mam wyboru -mówił, wpatrując się w kieliszek. — Na jutro jestem z nim umówiony. Pójdziesz ze mną? Wolę mieć świadków.

-Pójdę. Przecież samego nie zostawię cię z tym szkopułem. Ale musimy pomyśleć, jak skutecznie go zniechęcić do dalszego szantażu.

-Pomyślimy Seba. Nalej jeszcze po kieliszku.

 

Do domu Marek wrócił lekko na rauszu i jeszcze bardziej Ula zaczęła się niepokoić. Nigdy w takim stanie do domu bowiem nie wracał.

- Piłeś Marek? -zapytała, kiedy przywitał ją pocałunkiem.

-Z Sebą. Chciałem uczcić, że zostanę drugi raz ojcem. Nie ma o co się gniewać kochanie.

-Nie gniewam się. Tylko dziwnie zachowywałeś się przez ostatnie dwa dni. Myślałam, że przez to piłeś dzisiaj.

-Przepraszam Ula. Miałem mały kłopot w pracy. Jeden z pracowników okazał się nie lojalny.

-Trzeba było mi powiedzieć, a nie w sobie trzymać Marek. Jesteśmy małżeństwem na dobre i na złe. Razem coś byśmy poradzili.

-Obiecuję, że więcej razy się to nie powtórzy kochanie.


Następnego dnia Marek razem z Sebastianem poszedł na spotkanie z Mateuszem, ale mężczyzna nie przyszedł ani nie próbował się z nim skontaktować.  Kilka dni później znaleziono ciało Mateusza Sabotko. Policja pojawiła się również w posiadłości Dobrzańskich, bo tam ostatnio pracował i mieszkał. Głównie chcieli wiedzieć, czy spotykał się z kimś tutaj i przeszukać jego dawny pokój. Nic tam jednak nie znaleziono. Marek jedynie dowiedział się, że w jego rzeczach w nowym mieszkaniu znaleziono trochę pieniędzy, złotą bransoletkę i że został pobity. Na szczęście nie pytali go o biżuterię po Klaudii ani nie doszli do tego, że jedna z rzeczy była na sprzedaż.  Marek obawiał się jeszcze, że to kochanek Klaudii może mieć z tym coś wspólnego. Śmierć Sabotko przynajmniej wybawiła go choć trochę z kłopotu. Nie musiał obawiać się, że kiedyś wyjawi tajemnicę.  Liczył też, że Klaudia z Mediolanu nie wróci.

 

Paulina tymczasem zaczęła podejrzewać męża o kochankę. Miała na to nawet dowody. Ciężko było jej jednak się z tym pogodzić i z kimś porozmawiać. Było tak do czasu, jak nie wybrała się w jedno niedzielne popołudnie wraz z dziećmi do seniorów na obiad. Ula z Markiem i synkiem również przyszli. Marek dawną kochankę znał wystarczająco dobrze, aby zauważyć, że coś musiało się stać. Przy rodzicach i Uli nie chciał pytać i dlatego, dopiero gdy byli sami, spytał o powód. To, co usłyszał, nawet nie zdziwiło go. 

-Znalazłam pierścionek ukryty w szufladzie Antonio -opowiadała cicho. — Myślałam, że dla mnie na jedenastą rocznicę ślubu, ale dostałam bransoletkę. On musi kogoś mieć Marco w Mediolanie. Pierścionka nie ma w domu.

-Paula trudno mi cokolwiek powiedzieć -odparł dyplomatycznie. — Zwłaszcza że nie pałamy sympatią do siebie.

-Myślisz sobie, że odpłaca mi tym samym?

-Nie Paula -odparł oschle na wspomnienia ich krótkiego romansu. 

-Tylko że ja ciebie nie utrzymywałam i trwało tylko dwa miesiące -mówiła, hamując wybuch złości.  — A on, jeśli kogoś ma, to założę się, że uwił sobie ciepłe gniazdko, zdradza mnie od miesięcy i utrzymuje tę kobietę.   

-Możliwe. Ja nie chcę wtrącać się w wasze sprawy.

Dalej na szczęście nie musiał rozmawiać, bo Helena podeszła do nich.

Parę miesięcy później w jedno popołudnie do Polski dotarła tragiczna wiadomość. Antonio Gotti w Mediolanie podczas lądowania rozbił się swoim samolotem. Dla Pauliny był to szok. W dodatku nie miała nawet pojęcia, jak ma sprowadzić ciało męża do Polski i jak ma zająć się formalnościami związanymi z pogrzebem. W tym, choć z niechęcią musiał pomóc jej Marek, bo Aleks brat Pauli był akurat w Ameryce.

 

Druga ciąża Uli tak jak pierwsza przebiegała bez problemów. Ula czuła się bardzo dobrze i do samego porodu pomagała pani Mariannie w domu i przy Hubercie. Mały Michałek tak jak jego starszy brat urodził się bez problemów, a swoje przyjście na świat ogłosił głośnym płaczem. Mama do sił doszła jeszcze prędzej niż po pierwszym porodzie. Marek zaś choć liczył, że urodzi się tym razem córeczka, był dumnym tatą i świata poza swoją rodziną nie widział. Sprawa Klaudii dręczyła go cały czas, ale nie potrafił zrezygnować ze szczęścia, jakie ma. Liczył, że skoro Antonio i Mateusz nie żyją, sprawa byłej żony się nie wyda i że Klaudia już na zawsze pozostanie zagranicą. Mylił się jednak, bo dwa miesiące po śmierci Antonio i gdy Michał miał osiem miesięcy, na horyzoncie pojawiła się Klaudia.