niedziela, 14 sierpnia 2022

Plany, plany, plany... 2

Markowi jednak szybkie wyjście z firmy nie było dane. Musiał jeszcze przeprowadzić dwie szybkie rozmowy. Pierwszą jeszcze w windzie. Tam spotkał Sebastiana.

-No widzę, że rozum ci wrócił -rzekł na widok kwiatów w jego ręku.

-To dla Uli. Pauli powiedziałem właśnie, że odwołuję ślub.

-Zwariowałeś Marek. Tłumaczyłem ci wczoraj, co się stanie, jak nie ożenisz się z Pauliną.

-To ci ją oddam Seba -wtrącił.

-Nigdy nie kłóciliśmy się o panienki, a teraz ciągle.

-Wtrącasz się w moje życie Seba. To dlatego. I zapewniam cię, że jeśli cokolwiek zrobisz przeciwko mnie i Uli oznaczać będzie koniec naszej przyjaźni.

-Próbuję odwieść cię od pomyłki życiowej.

-Pomyłką i to wielką był związek z Pauliną. Cześć -dodał i szybko wyszedł z windy. 

Był już w drzwiach wyjściowych, gdy trafił na wchodzącego Aleksa. Z Febo ochoty rozmawiać nie miał, ale kiedyś taki moment nastąpiłby i wolał mieć to z głowy. Chciał już się odezwać, ale Aleks go uprzedził.

-Wylatuję jutro na parę dni do Mediolanu -oznajmił mu oficjalnie. — Mam nadzieję, że bardziej firmy w czasie mojej nieobecności nie zniszczysz -dodał ironicznie na koniec.

-Bardzo śmieszne Aleks -odparł mu w tym samym tonie. — Ja też mam ci coś do zakomunikowania. Właśnie zerwałem z twoją siostrą. Śluby nie będzie. Cieszysz się?

-Nie rozumiem?

-Dobrze słyszałeś. Odwołałem ślub. Tego zawsze chciałeś.

-Świetnie. Wbiłeś sobie właśnie gwóźdź do trumny -mówił z satysfakcją.  — To twój koniec. Krzysztof i Helena tego już ci nie wybaczą. Najpierw zrujnowałeś firmę a teraz plany Pauli i naszych rodziców.

-Wolę mój szybki koniec z przy Uli niż powolny z Pauliną. Prędzej czy później by mnie wykończyła. Wybacz, że dłużej nie pogadamy. Spieszę się -rzekł i szybko poszedł w stronę samochodu.

 Wiadomości o odwołaniu ślubu Aleks faktycznie przyjął z zadowoleniem. Złe zarządzanie firmą i teraz to powodowało, że już na pewno mógł być pewien, że Krzysztof całkowicie straci do syna zaufanie i to jemu przekaże prowadzenie firmy. Na to miał już swoje plany.

 

W czasie, kiedy Marek rozmawiał z Sebastianem, Pauliną, a później z Aleksem Ula, kleiła kolejną partię pierogów. Ciągle w głowie miała wczorajszy dzień i wczorajsze sprzątanie domu nie pomogło jej zapomnieć o tym, co działo się we firmie a później w Rysiowie. Dlatego rano zaopatrzyła się w ser  i pieczarki i zabrała się za wyrabianie ciasta i robienie farszu. Prędzej wyłączyła telefon, bo nie chciała, aby ktoś jej przeszkadzał. Tym kimś głównie miał być Marek. Kiedy gotowała drugą partię pierogów, to przez okno zauważyła właśnie Marka, wbiegającego na schody. Chwilę później otrzepała dłonie z mąki i poszła otworzyć, bo Marek zdążył zadzwonić. Kiedy otworzyła, zobaczył bukiet kwiatów, zasłaniający twarz Marka.  

 

-Cześć Ula -zagadnął. —To dla ciebie -dodał, podając kwiaty.  — Nie przyjechałaś, więc ja postanowiłem się tu pofatygować. Mogę wejść.

-Tak -odparła, otwierając szerzej drzwi. — I dziękuję za kwiaty.

-Dzwoniłem -mówił, wchodząc do kuchni wypełnionej pierogami.

-Telefon wyłączyłam. Nie chciałam, aby mnie rozpraszał. Kawy, herbaty i uważaj, gdzie siadasz, bo wszędzie pierogi.

-Widzę właśnie. Myślałaś, co ci powiedziałem i co mówił Sebastian?

-Trochę. To za mnie spoliczkowała cię Paulina? Adam widział i opowiedział w bufecie, a Ela do mnie zadzwoniła -wyjaśniła, widząc jego zaskoczenie.

-Tak. Wczoraj powiedziałem jej, że między tobą a mną wszystko było i jest naprawdę. A dzisiaj, że odwołuję ślub.

-Naprawdę zrobiłeś to dla mnie -zapytała niedowierzająco?

-Tak Ula. Sama się wkrótce przekonasz. To będzie sensacja, skandal i wydarzenie roku -mówił komicznie, choć okoliczności były całkiem inne.

-Zniszczy cię. Tak jak mówił Sebastian. Zniszczy razem z Aleksem.

-A mam pozwolić, abym sobie zniszczył życie niechcianym ślubem? Nie kocham jej. To ciebie pokochałem i ciebie kocham.

-Mnie? Jak mnie?

- Ula, a jak można kochać? Chcę być blisko ciebie, przytulać, rozmawiać.

-Tak bardzo chciałam usłyszeć te słowa -rzekła cicho i  napływającymi łzami. — A firma, prezesura? Już ci nie zależy na tym?

-Już nie -odparł, ocierając jej łzy. — Na tobie mi zależy i mogę oddać stołek Aleksowi. A my możemy założyć coś naszego -dodał, całując delikatnie w usta. Pocałunek trwał już jakichś czasu, gdy zadzwonił telefon Marka. Po chwili ponownie usłyszeli dzwonek, a później dźwięk nadchodzącego SMA-a.

 

Kiedy po rozmowie z Markiem, Aleks dotarł do swojego dawnego gabinetu, zastał tam swoją siostrę popijającą koniak.

-Ten łajdak, parszywiec rzucił mnie -rzekła wściekle.

-Wiem. Spotkaliśmy się przy wyjściu i mi powiedział.

-Nie dam się tak traktować -odgrażała się jawnie.

-Paula nie ma sensu. Jest pełno innych odpowiedniejszych dla ciebie mężczyzn -mówił ze spokojem. — Choćby Lew. Może uda mi się ponownie nawiązać z nim współpracę.

-Nie wiesz, co to znaczy? Będzie skandal, na pośmiewisko mnie wystawił. Miałam być panią Dobrzańską. Tyle lat znosiła sekretarki, modelki, panienki z klubu, a on teraz rzuca mnie dla tej  przybłędy Cieplak.

-Ty masz żal, że rzuca cię w ogóle czy, że jest to brzydula?

-Jesteś podły. Ja mówię o skandalu, poniżeniu, a tobie żarty w głowie.

-Ile mogą gadać Paula -mówił, siadając obok siostry. — Parę dni. Pomyśl jakie korzyści z tego będziemy mieć. Firma będzie dla nas. Tyle lat poniżał ciebie, że teraz ty będziesz mogła poniżać jego. On bez luksusów długo nie wytrzyma. Na kolanach wróci do ciebie. A teraz jedź do domu, spakuj się i poleć ze mną na parę dni do Mediolanu.

-Nie tego się spodziewałam po tobie -odparła i z biura wyszła bardziej wściekła, niż weszła. 

Od brata poszła do Wioletty. 

 

-Masz numer do Cieplak?

-Mam.

-To dawaj-rzekła rozkazująco.

-Ma wyłączony telefon -odparła po chwili.  — Znasz jej adres?

-Rysiów osiem. Ale chyba nie chcesz tam jechać Paulinko kochana. Szkoda nerwów.

-Nikt nie pytał cię o zdanie. Jesteś tylko sekretarką, a ja współwłaścicielką.

-Pytam jako przyjaciółka.

-Nie jesteś, nie byłaś i nie będziesz moją przyjaciółką -odparła dosadnie. — Zapamiętaj w końcu. Byłaś potrzebna tylko do śledzenia Marka, ale nawet z tego się nie wywiązałaś. Mogłaś już prędzej odkryć ich związek. Do niczego się nie nadajesz. Nawet kawy nie potrafisz zaparzyć. 

Kubasińska, choć słyszała słowa o przyjaźni  już kilka razy, teraz jakoś wzięła je do siebie. Takie potraktowanie zdecydowanie nie spodobało się jej. Obawiała się również, że jak Aleks będzie rządził, to ona będzie jedną z pierwszych osób do zwolnienia. Dlatego zadzwoniła do Uli. Kiedy jednak okazało się, że ma faktycznie wyłączony telefon, wybrała numer Marka. Ten jednak odrzucił dwa pierwsze połączenia. Dlatego napisała SMS-a.

Paulina wypytywała o adres Uli i wyleciała z biura z furią. Chyba jedzie do Uli. Uważajcie.  Nie mów, że was uprzedziłam.

-Kłopoty Ula. Paula chyba tu jedzie -mówił, oddzwaniając do Kubasińskiej. — Wiola mi napisała. Wiola co się dokładnie stało? -zapytał swoją sekretarkę, a ta opowiedziała mu o rozmowie.

-I co teraz Marek? -pytała Ula, kiedy skończył rozmawiać.

-Możemy jej nie otwierać.

-Zrobi jeszcze awanturę przed domem. Lepiej niech wejdzie. Póki nie ma ojca, Jasia i Beatki.

 

Przypuszczenia Wioletty się sprawdziły, bo po półgodzinie pod dom Cieplaków podjechała taksówka. Chwilę później usłyszeli ostry dzwonek do drzwi. Paulina oczywiście zauważyła auto byłego narzeczonego i jeszcze bardziej się wzburzyła. Przy drzwiach pojawili się oboje.

-Paula, co tu robisz? -zapytał Marek, udając zaskoczenie.

-Nie do  ciebie przyjechałam tylko do tej pokraki -odparła, wpychając się do środka, a później do kuchni. — Pokraki, złodziejki i ladacznicy! Nie masz krzty przyzwoitości, zadając się z cudzym narzeczonym!   Jesteś taka sama jak te jego modelki i sekretarki!  Dziwką i nikim innym!

-Paula uważaj, co mówisz -wtrącił ostro Marek. — Obrażasz Ulę w jej własnym domu.

-Obrażam?! -zirytowała się. — Taka jest prawda!

-Niemal od pierwszego dnia pani mnie nienawidziła za to, co się stało w Łazienkach -odezwała się w końcu i Ula. — Ciągle poniżała i knuła z Wiolettą, jak się mnie pozbyć. Tak się nie zachowują osoby z pani sfery.  Urodą nie równam się z panią, ale jest jeszcze to coś, co ma się w sobie i to zauważył we mnie Marek.

-Masz jeszcze czelność mi odpyskiwać!

-Taka jest prawda Paula -odparł jej Marek, przystając obok Uli. — Charakterem Ula cię przewyższa.

-Teraz może wady będziesz mi wymawiać -mówiła, uderzając torebką o stół tak mocno, że część pierogów wylądowała na podłodze.  

-Uspokój się Paula -odezwał się ponownie Marek.  

-To nic w stosunku, co mogę zrobić -zagroziła.

Chwilę później chwyciła  za szklany dzbanek i rzuciła w stronę Uli i Marka. Ci na szczęście zdążyli odskoczyć i roztrzaskał się, uderzając o szafę. Chwilę później rzuciła w nich nożem. Tego już dla Marka było za dużo i obezwładnił  Febo.

-Albo wyjdziesz teraz dobrowolnie, albo zadzwonię na policję -mówił, wywlekając na korytarz.  — Demolujesz mieszkanie Uli i wszczynasz awanturę. To wystarczy, aby przyjechali.

-To nie koniec -odgrażała się na korytarzu. — Pożałujesz, że w ogóle pomyślałeś o odwołaniu ślubu.

Przed furtką ciągle stała taksówka więc jak tylko wyszła na dwór, poprawiła trochę swój żakiet i jak gdyby nic poszła ze spokojem w tamtą stronę.  Marek wrócił natomiast do kuchni.

-I co teraz Marek. Ona nie odpuści. Będzie się mściła. Nie chcę, żeby coś ci się stało.

-Cała ty Ula -mówił, podchodząc do niej. — Coś wymyślę, żeby dała nam spokój -dodał, obejmując w pasie.

-Wiesz Marek. Wczoraj o tej porze wypłakiwałam ojcu w rękaw smutki. Powiedział, że kiedyś ból minie

-Przepraszam Ula -odparł ze skruchą.

-A dzisiaj jestem po prostu szczęśliwa.

- A ja jestem szczęśliwy, że jestem tym twoim szczęściem -odparł, tuż przed pocałunkiem. 

-Wrócisz jutro do firmy?

-Nie Marek -odparła zdecydowanie. — To jeszcze za wcześnie. Nie chcę kolejnego spotkania z żadnym z Febo.

-Nie spotkasz się z Aleksem, bo leci do Włoch.

-Mimo to nie jestem gotowa.  Najchętniej, to zaszyłabym się w jakiejś głuszy.

-Ja mam podobne odczucia Ula. Chciałbym być z dala od knuć Aleksa i zaborczej Pauliny.

 

Marek tego dnia musiał przeprowadzić jeszcze jedną rozmowę. Ula co prawda opowiedziała ojcu o wczorajszym spotkaniu, że się myliła, bo Marek jednak nie zadrwił z niej i nie oszukał, ale uważał, że i on powinien porozmawiać z nim. Parę minut po tym, jak wrócił do domu i kiedy Ula wyszła z kuchni, była ku temu okazja. 


 

- Ula opowiedziała mi, jak wczoraj wypłakiwała się panu -zaczął rozmowę z obawami. — Wstydzę się tego, co robiłem. Zwłaszcza że kiedyś powiedział mi pan o bawieniu się uczuciami. Nie mam nic na swoje usprawidlenie i  przepraszam.

-Przynajmnie ma pan odwagę przyznać się do wszystkiego -odparł całkiem spokojnie. Bez szczerości i zaufania nie ma związku. To taka rada na przyszłość.

-Teraz i ja to wiem.

-To dobrze. Nie chcę, żeby Ula znowu przechodziła przez to wszystko. 

-Rozumiem pana. Ja byłbym również nieufny. Mam jednak szansę udowodnić, że się zmieniłem.

-Każdy zasługuje na drugą szansę. Trzeba tylko dobrze ją wykorzystać. Ula panu wybaczyła i teraz wszystko zależy od pana.

-Tak wiem i nie zawiodę jej ani nie skrzywdzę. Obiecuję panu.

 

niedziela, 7 sierpnia 2022

Plany, plany, plany... 1

Początek zebrania zarządu nie zapowiadał, że może stać się coś nieoczekiwanego i nieprzyjemnego. Ula, bowiem przedstawiła sfałszowany raport, a zarząd przyjął go jednomyślnie. Tym samym mogła opuścić salę. Marek chcąc podziękować jej za kolejną przysługę, wyszedł chwilę po niej. Pech chciał, że na korytarzu spotkał Sebastiana i nawiązał rozmowę. Pierwszą część rozmowy usłyszała również Ula. Była jednak zbyt bolesna i nie chcąc dalej słuchać i się katować poszła do swojego gabinetu. Marek dotarł tam zaraz po niej. 


 

-Ula -zaczął od drzwi z nieukrywaną radością. — Dziękuję -dodał, ale ona jednak nie była w nastroju do rozmowy z nim.

-Pomogłam ci z raportem i zostaw mnie teraz w spokoju -wtrąciła, pakując nerwowo swoje rzeczy i nie spoglądając na niego.

-Co robisz? -zapytał, widząc, jak kładzie w karton ramkę ze zdjęciem rodziny i swój pamiętnik.

-Odchodzę -wykrzyczała mu w twarz.

-Jak odchodzisz? Nie możesz.

-Mogę. Weksle mogę również ci oddać -odparła, wyciągając z szuflady teczkę z tymi dokumentami. —To przecież nas tylko łączyło –dodała, podkreślając słowo tylko.

-Ula nie chcę weksli. Chcę porozmawiać z tobą na spokojnie.

Więcej czasu na wyjaśnienia nie było, bo w drzwiach pojawiła się Ania i kazała wracać Markowi na zebranie.

-Poczekaj na mnie Ula -poprosił, wychodząc z jej gabinetu. 

Po jego powrocie do konferencyjnej  Aleks z satysfakcją ujawnił dokumenty łączące F&D z PRO-es. Ula również musiała wrócić na salę i  tłumaczyć się przed Krzysztofem i Febo. Przez Aleksa została również oskarżona o okradanie firmy. Później było jeszcze gorzej, bo ojciec zatrzymał syna w sali konferencyjnej, a ten chciał jeszcze raz porozmawiać z Ulą. Ona tymczasem zbierała się do wyjścia. Nie wyszła jednak od razu z firmy, bo najpierw zatrzymał ją Pshemko i siłą zaciągnął do swojej pracowni. Później natomiast już w holu zatrzymała ją Paulina i zażądała, aby ochroniarz sprawdził, co ma w kartonie. Marek tymczasem po rozmowie z ojcem wrócił do gabinetu Uli, ale nie zastał jej. W swoim gabinecie natomiast zastał Olszańskiego, który chciał dokończyć rozmowę z korytarza o odwołaniu ślubu z Pauliną i wyperswadować mu ten pomysł z głowy. 

-Co za paskudny dzień Seba -rzekł, siadając na sofę. — Wszystko się wali. Aleks oskarżył Ulę o kradzież, Ula mnie nie chce znać i chce odejść z firmy.

-Im dalej będzie od ciebie, tym prędzej wrócisz do Pauliny -skwitował wymownie. — Już nawet wynosi się -dodał, spoglądając przez okno.

Wraz z tymi słowami Marek poderwał się gwałtownie z kanapy, rzucił się do okna, a następnie do drzwi.

Ulę dogonił na parkingu, kiedy razem z Maćkiem miała już odjeżdżać. Próbował zatrzymać auto Maćka, ale Ula nie chciała z nim rozmawiać. Po powrocie do biura przyszło mu skonfrontować się z Pauliną. Febo dowiedziała się bowiem o nim i Uli i zrobiła mu straszną awanturę. Przypuszczała jednak, że Marek tylko wykorzystał Ulę i o to miała pretensję.  Ten jednak przyznał się, że naprawdę miał romans z Ulą. To tylko rozwścieczyło Paulinę, wymierzyła mu siarczysty policzek i wyszła. Febo wiele razy robiła mu awantury o kochanki, ale tym razem było znacznie gorzej. Nie zamierzał się jednak przejmować, bo i tak lada dzień miał zerwać zaręczyny i musiałby przez to przejść.

Po jej wyjściu sam wyszedł z firmy i pojechał do Rysiowa. Nie chciał, bowiem rozmowy z Ulą pozostawiać na następny dzień. Drzwi otworzył mu Józef i mimo tego, że do tej pory był mile widziany, teraz wyczuł wrogość. Cieplak powiedział mu również sporo gorzkich słów o zranieniu córki uczuciowo. Od drzwi odszedł niepocieszony i z poczuciem winy. Kiedy był już przy samochodzie, zauważył Ulę w oknie za firanką. Zawołał nawet ją po imieniu, ale zdążyła się schować.

Zachowanie Cieplaka i Uli nie zraziły go i dlatego odjeżdżać sprzed domu Cieplaków nie zamierzał, tylko poczekać, aż Ula wyjdzie z domu albo przyjdzie do niego.

-Może na policję trzeba zadzwonić -rzekł Józef, spoglądając przez okno. —Od pół godziny siedzi przed domem.

- Nie robi nic złego tato. Nie będę policji na niego nasyłać. Znudzi się mu czekanie i odjedzie.

Maciek również zauważył Marka samochód i jego samego. Dzwonił w tej sprawie do Uli i z pytaniem, czy ma pójść do niego i kazać odjechać, ale przyjaciółka powiedziała mu to samo co ojcu. Ula upartości Marka nie doceniła jednak, bo po dwóch godzinach dalej siedział w aucie przed ich domem.

 

Tymczasem do Uli zadzwoniła bufetowa Ela z najnowszymi plotkami, jakie krążyły po firmie. Adam Turek, który był świadkiem kłótni Marka i Pauliny i spoliczkowania Marka opowiedział w bufecie to, co widział, a ona opowiedziała Uli.

-Tym razem musiało o coś naprawdę poważnego chodzić -mówiła konspiracyjne. — Paulina wyleciała z firmy jak z procy. A zła chodziła jak osa. Ty nic nie wiesz na ten temat?

-Nie. Nie wiem -odparła krótko.

-A jak nie wiadomo, o co chodzi w przypadku Marka, to o kobietę. I to dwa tygodnie przed ślubem. Taki numer tylko Marek mógł wywinąć. Nie zdziwiłabym się, jakby Paulina ślub odwołała.

-Ela nie pierwszy raz są w takiej sytuacji.  I jak zwykle rozejdzie się po kościach. Paulina nie dopuści się takiego skandalu.

 

We firmie tymczasem trzy osoby dyskutowały na temat Uli i Marka. Najpierw Paulina z Wiolettą, a później Wioletta z Sebastianem.  Przyznanie się Marka do romansu z Cieplak było dla Pauliny szokiem. W firmie nie miała nikogo zaufanego i to Wioletcie powiedział, że miała rację co do Cieplak i Marka, bo Marek przyznał do romansu z Ulą i że nie żałuje. Ta z kolei opowiedziała wszystko Sebastianowi. Ten odwdzięczył się i powiedział o rozmowie z Markiem i że Marek chce odwołać ślub z Pauliną i związać się z Ulą.  Oboje z miejsca zaczęli przygotowywać plan pogodzenia Marka i Pauliny. Z tym że z dwóch różnych powodów. Olszański obawiał się zemsty ze strony Febo, która mogła i jego dosięgnąć, a Kubasińska uważała, że Paulina i Marek są stworzeni do siebie. Poza tym miała duży udział w przygotowaniach do ślubu i nie chciała z tego zaszczytu zrezygnować.

 


Czekanie w aucie łatwe dla  Marka nie było. Zwłaszcza że woda, którą trzymał w schowku, kończyła się mu. Musiał skorzystać również z toalety. Na jego szczęście nie było tego dnia słońca i parkował pod drzewem. Ula w końcu wyszła z domu. Marek jak tylko zobaczył ją idącą w stronę furtki, wyszedł z auta.

-Możesz powiedzieć, co robisz? -zapytała, kiedy podeszła bliżej.

-Czekam na ciebie. Musimy porozmawiać Ula.

-Nie mamy o czym.

-Pięć minut -odparł, otwierając drzwi samochodu Z zegarkiem w ręku.

Po chwili namysłu weszła do auta Marka.

-Słucham? -zapytała, jak tylko usiadła.

-Dlaczego uciekłaś tak bez słowa wyjaśnienia?  Niczym złodziej.

-Jestem przecież złodziejką i wynoszę z firmy nie tylko pieniądze, ale Bóg wie co. To mało?

-Ula wyjaśniłem ojcu, że to nieporozumienie, że Aleks przesadzał z okradaniem firmy.

- Paulina też przesadzała? Potraktowała jak ostatnią złodziejkę. Jeszcze trochę a zrobiłaby mi rewizję osobistą. Oskarżyła o kradzież książki?

-Nie rozumiem? Jaka rewizja? Jaka książka.

-Nie wiesz? Gdy wychodziłam z firmy, kazała Władkowi sprawdzić, co wynoszę w kartoniku.  Pewnie myślała, że dokumenty, a tu tylko książka i osobiste rzeczy.

-Przepraszam za nią -rzekł rozwścieczony w środku.   — Powinnaś przyjść z tym do mnie, a nie uciekać.

-Nie dlatego uciekłam. Słyszałam, jak na korytarzu rozmawiałeś z Sebastianem. Mam na Malediwy lecieć, żeby ślubu ci nie zepsuć. Jesteś gorszym bydlakiem, niż myślałam. Najpierw Sebastiana rady, a teraz to.

-Nie, nie Ula. To jakieś nieporozumienie.

-Zarzucasz mi kłamstwo? -wtrąciła gwałtownie. — Słyszałam na własne uszy twoją rozmowę z Sebastianem.

-Ula -zaczął, zbierając myśli. — Padły takie słowa, ale były to słowa Sebastiana. Ja powiedziałem mu, że ślubu nie będzie i że nie będę się nawet zastanawiać. Nie słyszałaś tego?

-Odeszłam. I skąd mam mieć pewność, że to prawda.  Jesteś mistrzem w udawaniu.

-Myślisz, że udawałem w SPA albo nad Wisłą?

W jednej chwili Marek podjął decyzję i przekręcił kluczyk w stacyjce.

-Można wiedzieć, co robisz? Możesz mnie wypuścić?

-Nie mogę. Jedziemy w miejsce, gdzie wszystko się zaczęło Ula.

-Nie tak się umawialiśmy.

-Wiem, ale jak mam udowodnić ci, że mówię prawdę, że zależy mi na tobie?

Daleko jednak nie odjechali, bo zadzwonił do niego Sebastian. Prowadził, dlatego włączył zestaw głośno mówiący. Liczył, że przyjaciel nawiąże do ich rozmowy sprzed czterech godzin i udowodni Uli, że mówił prawdę. 


 

-Stary gdzie jesteś? Paulina szaleje.

-Nie pierwszy raz Seba.

-Tylko że teraz ma konkretny powód. Już ci przeszedł ten idiotyczny pomysł z odwołaniem ślubu?

-Nie, nie przeszedł, nie przejdzie i nie jest idiotyczny -mówił, spoglądając przelotnie na Ulę. — Nie zamierzam żenić się z Pauliną. Już ci mówiłem. A ty powiedziałeś już Pauli.

-Zwariowałeś. Na miejscu by mnie zamordowała. I póki nie wie, wszystko można odkręcić. Powiesz jej, że żałujesz i jak zawsze ci wybaczy.

-Niczego nie będę odkręcał Seba. To już postanowione.

-Wiesz, co to znaczy. To koniec ciebie i mnie we firmie.  Koniec firmy, jak Aleks dojdzie do władzy. I jak mogłeś powiedzieć Pauli o Brzyduli. Ona jakoś przełknęła modelki i sekretarki, ale nie brzydulę.

-Ula Seba Ula. Zapamiętaj w końcu -wykrzyczał przyjacielowi. —Prowadzę i muszę kończyć. Później pogadamy -dodał i się rozłączył. Sebastian powiedział na głos to na czym mu zależała i dalsza rozmowa z nim nie była potrzebna.  — Teraz mi wierzysz?

-Mogłeś wszystko ukartować.

-Nie mogłem, bo nie wiedziałem, że podsłuchujesz i to Sebastian zadzwonił. Za dwa tygodnie sama się przekonasz, że ślubu nie będzie.

-Możesz zawrócić. Chcę pomyśleć o wszystkim.

Tym razem posłuchał Uli i wrócił pod jej dom.  Wyjaśnił najważniejsze rzeczy i teraz wszystko zależało od Uli. Znał ją wystarczająco długo, aby wiedzieć, żeby nie naciskać na nią. Sama musi pomyśleć nad wszystkim i poukładać. Chciał również rozmówić się jak najszybciej z Pauliną. Febo do tej pory wiedziała, tylko o Uli, a nie o odwołanym ślubie.

-Twojego wypowiedzenia nie przyjmuję Ula -rzekł, jak zatrzymał się pod jej domem. — Czekam na ciebie jutro w pracy.

-Nie wiem, czy dam radę -odparła. — Nie chcę spotykać się z Febo.

-I tak prędzej czy później będziesz musiała się pojawić w firmie.

 

Po powrocie do domu Marek  jednak Pauliny nie zastał. Nie pojawiła się również wieczorem ani na noc. Spotkać się mieli okazję dopiero następnego dnia w firmie. Febo po rozmowie z Wiolettą była nieco spokojniejsza. Sekretarce Marka udało się przekonać ją, że Marek pogubił się, robił to dla dobra firmy i że to również stres przedślubny. Febo zauważyła również posłańca z kwiatami zmierzającego do gabinetu prezesa. Chwilę po tym, jak posłaniec wyszedł, pojawiła się u Marka.

-Marco, jeśli ta pokraka już więcej razy się tu nie pojawi, to mogę zapomnieć o wszystkim -mówiła, patrząc na kwiaty.

-Są dla Uli -wyjaśnił, widząc, gdzie patrzy. — Jeśli przyjdzie dzisiaj do pracy dam jej tutaj, a jak nie przyjdzie, pojadę do Rysiowa. Możesz powiedzieć mi, co miała znaczyć ta wczorajsza rewizja Uli, jak wychodziła z pracy -dodał, zanim zdążyła się odezwać.

-Mało nakradła z firmy. Założę się, że z tym pomywaczem oszustem co do Wioli się doczepił, zbili majątek.

-Wy wiecie swoje a ja swoje. Gdybym tylko chciał, to już dwa razy mógłbym mieć te weksle. Sama chciał mi je oddać. Pierwszy raz po Nowym Roku a drugi wczoraj. Wracając do tego, co wczoraj zrobiłaś, to musiałaś ją upokorzyć.

-To ty mnie ciągle upokarzasz -mówiła coraz głośniej. — Jak wyobrażasz sobie teraz nas. Mam całować się z tobą i kochać wiedząc, że byłeś z brzydulą.

-Tym się akurat nie musisz martwić -odparł ze spokojem. —Nie będę już cię całował ani kochał się z tobą. Ślubu nie będzie.

-Jak nie będzie?

- Po prostu zrywam zaręczyny, odwołuję ślub, koniec z nami.

-Żartujesz sobie -odezwała się po chwili z niedowierzaniem.

-Nie Paula. Nie ma takiej rzeczy ani siły, abym zmienił zdanie.

-Ślub się odbędzie, a Cieplak zniknie z naszego życia -mówiła, przeciągając słowa.

-Nie -odparł, biorąc kwiaty i idąc w stronę drzwi. — Wybacz, ale teraz jestem zajęty -dodał i wyszedł.