poniedziałek, 18 września 2023

Piękna i nieporadna cz. 9

W sobotę rano, choć był to dzień wolny od pracy, Marek wstał przed siódmą. Zrobił sobie kawę, wziął prysznic i nie budząc Pauliny, poszedł na spotkanie z Sebastianem. Mieli zwyczaj codziennie biegać i sobota w tym rytuale nic nie zmieniała. 


 

-Jak było z Wiolą? Nic nie zdemolowała?

-Na szczęście nie. Zjedliśmy sushi i odwiozłem ją do domu. Chyba miała ochotę mnie pocałować, gdy się żegnaliśmy.  Albo liczyła na to. A tobie jak minęło spotkanie z Ulą.

-Bardzo dobrze. Zjedliśmy nuggetsy z frytkami, pogadaliśmy od serca i się pocałowaliśmy.

-Serio -zapytał, stając jak wryty w ziemię? Udało ci się ją poderwać?

-To nie tak Seba. To nie było planowane. Ona opowiedziała mi o swoim byłym chłopaku, ja o życiu z Pauliną. Okazało się, że mamy wspólne marzenia i wyobrażenia na życie, rodzinę. I stało się. Oboje doszliśmy do wniosku, że był to błąd.

-Mówiłem ci, że są lepsze kobiety od Pauliny. Ja bym teraz na poważnie zainteresował się Ulą.

-Na poważnie musimy zainteresować się tym, kto stoi za zamieszaniem zaproszeniem Antoniego Sawickiego na benefis Pshemka. Może uda mi się Paulinę wybadać, czy to ona faktycznie. Jak wpadnie w panikę, będzie oznaczało, że to ona.

 

 Z tym nie czekał, bo jak tylko wrócił do domu, postanowił wypytać narzeczoną.  Tą zastał w podomce w salonie z gazetą w ręku i pijącą kawę. Paulina na narzeczonego czekała niecierpliwie, bo była ciekawa jego relacji z wyjścia z Ulą do teatru poprzedniego dnia.

-Opowiadaj Marek. Jak było w teatrze? 

-Dobrze. Nawet całkiem dobrze. Dlaczego nie powiedziałaś mi o wydarzeniach u Pshemka?  Ula opowiedziała mi o wszystkim.

-Bo nie było, o czym kochanie -mówiła, wstając z sofy i podchodząc do narzeczonego. — I najważniejsze, że uspokoiłyśmy z Ulą Pshemka. Prawda? -dodała słodko.

-Chciałbym wiedzieć, kto za tym stoi. I co chciał albo chciała osiągnąć. Ktoś psuje atmosferę.

-Marek jest sobota rano. Mógłbyś nie mówić o pracy -mówiła z rozdrażnieniem.

-We firmie nie jest dużo osób zdolnych do świństw. Jeśli dobrze pomyślę,  dojdę do prawdy. Ten ktoś może popełnić błąd. Gdyby twój brat był w Polsce, byłby pierwszy na liście.

- Teraz już przesadzasz Marek. Po co miałby to robić. Co mu zawiniła Wioletta?

-Twój brat zawsze znajdzie powód -odparł, udając, że nie usłyszał stwierdzenia,  co mu zawiniła Wioletta. Tym samym potwierdziła poniekąd to, co podejrzewał Sebastian, że Paulina specjalnie uknuła intrygę, aby później wyciągnąć Wiolettę z kłopotów.

 

W poniedziałek we firmie w poszukiwaniu Pauliny albo Aleksa pojawił się  Simone Rinaldi. Żaden z Febo do firmy jeszcze nie dojechał, dlatego postanowił poczekać na nich w holu. W końcu doczekał się Pauliny w towarzystwie Marka. Paulina też go zauważyła i liczyła, że nie podejdzie do nich. Simone nie zamierzał jednak przepuścić okazji i się przedstawić się Dobrzańskiemu.

-Dzień dobry panu, witaj Paulina -przywitał się uprzejmie.

-Co tu robisz Simone -zapytała Febo. — Mam zawołać ochroniarzy?

-Za co mają mnie wyrzucić. Nie awanturuję się. Czekam na ciebie albo Aleksa. Dzwoniłem do niego i ma być za półgodziny. Simone Rinaldi -przedstawił się Markowi. — Znajomy ze studiów Aleksa. Aleks albo Paulina nie wspominali ci o mnie? Szukam pracy.

-Wspominali, ale nie potrzebujemy nowych pracowników.

-Aleks inaczej myśli. Logistyk jest wam potrzebny do kontaktów z butikami i kontrahentami z Włoch. Mam swoje CV. Ostatnie pięć lat siedziałem we więzieniu za narkotyki. Wolę z góry wyjaśnić.

-I ty chcesz u nas pracować? Chyba żartujesz.

-Marco Simone w dawnej firmie dobrze pracował. Był nawet kierownikiem działu. Z głupoty wplatał się w narkotyki. Przyleciał do Polski, bo chce zakończyć znajomość z dawnymi kumplami. Przez nich trafił do więzienia i tu w Polsce chce zacząć nowe życie. Obiecaliśmy mu z Aleksem, że pomożemy na początek.

Marek miał już powiedzieć mu, że absolutnie go nie zatrudni, ale w holu pojawił się Pshemko. 

-Marco ja tak dalej nie mogę pracować.  Marcel odszedł albo sam go zwolniłem. Sam już nie wiem. Dostałem anonim, że to on stoi za tym zamieszaniem z Antonim. Poza tym nie potrafił porozumieć się z wydawnictwem z Włoch.  Znajdź mi kogoś ze znajomością włoskiego.

-Simone jest znajomym Pauliny i jest Włochem -podchwyciła Marek. Mógłby być twoim asystentem, ale obawiam się, że nie zna się na projektowaniu.

-Trochę się znam -wtrącił sam zainteresowany. — Dziadkowie krawiectwem się zajmowali i jak byłem dzieckiem i nastolatkiem, cały wolny czas spędzałem w ich pracowni. Dziadek szył głównie garnitury a babcia suknie ślubne.

-Włochem z Włoch jest? -podpytywał mistrz.

-Z Mediolanu dokładnie mówiąc -wyjaśnił Simone. Tam mieszkałem całe życie. Ale mama urodziła się i wychowała w Polsce. W Białymstoku dokładnie.

-Na początek starczy mi on Marek.

-Skoro sobie tak życzysz.

Dla Marka było to jak najbardziej udane rozwiązanie zatrudnienia Simone. Pshemko i jego asystenci mieli to do siebie, że długo ze sobą nie pracowali. To oznaczało, że teraz zadowoli mistrza, a za jakiś czas będzie miał z głowy znajomego Febo.

-Powiadomię Sebastiana, żeby załatwił wszystkie sprawy z zatrudnieniem.

Godzinę później Simone miał już pracę i szedł do gabinetu Marka, aby ten podpisał mu umowę. Co prawda nie o takie stanowisko mu chodziło, ale lepsze to niż nic. Nie chciał też, póki co wchodzić w konflikt z prezesem. Chciał za to zorientować się jak radzi sobie Aleks. Studia skończył tylko z jego pomocą, bo to on pisał za niego wszystkie prace, korzystał z jego notatek i że końcowa ocena studiów jest znacznie niższa niż wszyscy myślą. Podejrzewał nawet, że dyplom ma sfałszowany. Zastanawiał się też, kim teraz się wyręcza, bo zdolności ekonomicznych nie miał i musiał tuszować się kimś w miarę zdolnym. 

 

Miał już zapukać w drzwi sekretariatu, ale zatrzymały go słowa siedzącej przy biurku dziewczyny. 



-Do jasnej Helenki -mruknęła do siebie Wioletta, klikając nerwowo, gdzie popadnie.  — Jak wrócić do poprzedniej strony. Ulka by wiedziała.

-Pomóc w czymś -usłyszała od drzwi obcy głos z dziwnym akcentem.

-Przypadkiem kliknęła w coś i ważny dokument zniknął mi z ekranu komputera. Poprzednia strona nie chce się otworzyć, a przygotowana była do wydruku. To nowy program i jeszcze go nie ogarniam.

-Wystarczy, że w to zaznaczysz i zamkniesz to -mówił, łapiąc za myszkę. — Gotowe.

-Wielkie dzięki.

-Nic wielkiego. Ja do prezesa.

-Wyszedł na chwilę do Uli. To znaczy do innego biura.

Chciała już spytać, kim jest i po co przyszedł do Marka, ale do sekretariatu wpadł Adam z pretensjami.

-Wiola, kiedy doczekam się tych zestawień -zaczął od drzwi i niezważająca, że w sekretariacie jest obca osoba. — Aleks znowu na mnie będzie się wyżywać.

-Robię, co mogę Adam. Zaraz wydrukuję.

- Zaraz to taka wielka bakteria.

-Jest poniedziałek rano i dopiero się wszystko się ładuje. Daj mi chwilę, a nie rób hałasu.

- Marek jest za bardzo pobłażliwy dla wszystkich. Ja i Aleks inaczej byśmy kierowali firmą.

- Weź na luz kolego -upomniał go w końcu nieznajomy. — Tylko się nakręcasz. Firma nie obóz pracy.

-A ty to, kto?

-Simone Rinaldi.  Znajomy twojego szefa Aleksa i nowy asystent waszego projektanta. A ty jak przypuszczam asystent Aleksa.

-Adam Turek -odparł oficjalnie. — Główny księgowy. 

-To od Aleksa nabyłeś takich manier i trzymania dyscypliny? Daleko takim zachowaniem nie zajdziesz.

- A to się jeszcze okaże.

Patrząc na niego, Simone nawet nie musiał pytać o jego relacje z Aleksem, bo wyglądał na takiego, którym jest łatwo sterować, jest zlękniony i że to on zapewne wykonuje pracę za Febo. Miał też odpowiedź na swoje pytanie. Aleks dalej nic nie umie i świetnie się kamufluje.

Adam w końcu zabrał świeżo wydrukowany dokument i szybko wyszedł.

-Mało sympatyczny typek. Widać, że wyładowuje na innych swoje frustracje. A raczej frustracje Aleksa. Nie cierpię takich ludzi. On tak zawsze ma, czy tylko dzisiaj coś go walnęło?

-Prawie zawsze. A jak ktoś go rozzłości, to chodzi i mówi zobaczymy, zobaczymy, kto będzie się śmiał ostatni.

-To nieźle. Pół godziny w firmie i dorobiłem się pierwszego wroga.

niedziela, 10 września 2023

Piękna i nieporadna cz. 8


 -O Boże -rzekł Olszański z załamaniem na widok Wioletty. — Ja wymiękam. Nie dam rady udawać przed nią, że jestem nią zainteresowany.

-Seba musisz -odparł mu Marek. — Pomyśl o firmie. O tym, co knuje Adam i Aleks. Jak nie ty to oni ją wykorzystają do własnych celów.

-Widzisz jej makijaż i strój. Lepiej wygląda bez umalowania.


 

Wioletta również ich dojrzała, pomachała i ruszyła w ich stronę. Nienauczona jednak chodzić w butach na obcasie i długich spódnicach potknęła się i wpadła na stojak reklamujące przedstawienie.

-Jeszcze to. Wiolka demolka się w niej obudziła.

-Spokojnie nic się nie stało. Gorzej by było, jakby wpadła na tego faceta z kawą.

-Gdzie masz Ulę -zapytał Marek, kiedy podniosła stojak i podeszła do nich? Razem miałyście przyjść.

-Zaraz przyjdzie. Po przedstawieniu jedzie prosto do Rysiowa i poszła sprawdzić, jak odjeżdżają stąd autobusy na Wileńską. Przyniosłam ci popołudniową pocztę Marek -rzekła do szefa. — Oprócz poleconego od komornika nic ciekawego. Pójdę jeszcze do toalety, zanim wejdziemy na salę.

Marek jak tylko dostał list, rozerwał kopertę z naklejką polecony i pieczątką kancelarii komorniczej.

-Seba tu pisze, że wszczęto postępowanie egzekucyjne. Sto pięćdziesiąt tysięcy długu za jakieś niespłacone kredyty.

-O cholerka Marek -odparł.  

-Zadzwonię do Feliksa. Ja sam i tak niczego nie załatwię.  Nie wiem nawet, o jakie kredyty chodzi.

Feliks przez telefon wiele nie poradził. Zwłaszcza że był poza Warszawą. Obiecał jednak spotkać się z Markiem w poniedziałek.

-Miało być tak przyjemnie, zero myślenia o pracy, a tu problemy.

-Spokojnie Marek. To nie miliony, tylko tysiące. Chociaż faktycznie podejrzane i czy nie ma innych takich postępowań.  Ula przyszła -dodał z ożywieniem. — To niesprawiedliwe. Ula wygląda jak milion dolarów.  Faceci się za nią oglądają.

- I co z tego skoro nie mogę na razie skorzystać.  Muszę udawać, że nie jestem nią zainteresowany, że akceptuję jej zażyłość z Pauliną i że my we trójkę jesteśmy zgraną grupą.

-Sam skazujesz się na życie z Pauliną.

-Powtarzasz się Seba -przerwał mu.

-Gdzie Wiolka -zapytała Ula, gdy podeszła do nich? Weszła chwilę przede mną.

-Poszła do toalety -odparł Marek.

- To mamy chwilę na rozmowę. Nie chciałam mówić przy niej. Wiecie, jaka jest w takich sytuacjach. Wpadłaby jeszcze w panikę, a nie chciałam psuć jej popołudnia. Chodzi o Pshemko, jego benefis i gości. Chciałyśmy razem wyjść z pracy, ale Wioletta była jeszcze nie gotowa, więc postanowiłam jej pomóc.  Wiecie, jak Wiolka boi się Pshemka, więc ja poszłam do niego z listą gości, aby ostatecznie zatwierdził. Kiedy doszedł do Antoniego Sawickiego, wpadł w szał. 

-To jego największy wróg -wtrącił Marek. — Z tego co wiem, pokłócili się o coś  nieistotnego ze dwadzieścia lat temu.

-Teraz to też wiem. Na szczęście była też u niego Paulina i udało się nam uspokoić go. Chciał wiedzieć, skąd wzięło się nazwisko na liście, więc wyjaśniłam mu,  dała mi Wioletta. Później spytałam Wiolę skąd, a raczej od kogo dostała konkretnie to nazwisko, to powiedziała, że nie wie, bo nie było jej wtedy w biurze, a jak wróciła, to karteczka była dopięta do innych karteczek z nazwiskami gości. Były tam trzy inne nazwiska, ale te już prędzej były zapisane. Coś jest nie tak. Jakby specjalnie.

-Ewidentnie nie tak Ula -odparł Marek. — Wiola nie mogła wiedzieć, że on i Sawicki są wrogami. 

-To samo powiedziała Paulina Pshemkowi, bo Wiolettę oskarżał.

-Tylko komu zależało, aby zamieszać na liście gości i po co -zastanawiał się Sebastian. — Adam, Aleks czy oboje Febo.

-Kiedy przyszłam, Paulina powiedziała coś zastanawiającego i była zaskoczona -podchwyciła Ula myśl Olszańskiego. — Gdzie Wiola? Znowu wyręczasz ją. Masz za dobre serce. Mam czasami wrażenie, że Paulina próbuje manipulować Wiolą. Dała jej kosmetyki, bluzkę, chwali. Lubię Wiolę i nie pozwolę, aby była  kartą przetargową.

-Intrygi są w stylu Febo. I nie zdziwiłbym się, jeśli okazałoby się, że Paulina sama podrzuciła nazwisko Sawickiego, aby później wstawić się u Pshemka za Wiolą i żeby Wiola miała być Paulinie, za co wdzięczna -dedukował Sebastian.

-Dobrze myślisz Seba. Pogadamy jeszcze, tylko nie na teraz, bo Wioletta wraca. Ula ma rację lepiej, żeby dużo nie wiedziała.

 

Po przedstawieniu Sebastian zabrał Wiolettę na sushi, a Ula ze względu na swoją alergię zrezygnowała. Chciała też, aby koleżanka mogła pobyć sama z Olszańskim. Wtedy też Marek zaproponował jej pójście na frytki z porcją nuggetsy. Z tacką jedzenia i butelką Pepsi poszli do parku i usiedli na jednej z ławek.

-Już od dawna nie jadłem coś tak niezdrowego -rzekł Marek. 

-My czasami robimy w domu frytki. Jasiek i Beatka uwielbiają.

-U mnie nie ma nawet ziemniaków. Jemy z Paulą na mieście, zamawiamy coś albo u moich rodziców. Chciałbym czasami ugotować coś z razem z nią,  ale ona tylko wodę umie wstawić na kawę albo herbatę. Nie tak wyobrażałem sobie wspólne życie. Sprzątać nie sprząta, bo przychodzi pani Alina.

-To masz nieciekawie.

-Delikatnie mówiąc. Żyjemy swoim życiem. Wystój domu jest bardzo nowoczesny, bez ciepłych akcentów i takie samo oziębłe jest nasze życie.

-To jednak prawda, co mówią o was? Że tak naprawdę się nie kochacie.

-Nie -odparł. — A przynajmniej ja jej nie kocham.

-To, dlaczego jesteście razem?  Chyba lepiej być samemu niż żyć z niewłaściwą osobą.  Ja dusiłabym się w takim związku i próbowała coś z tym zrobić.

- Tylko że w moim przypadku jest to bardziej skomplikowane. Zawdzięczam Pauli życie, a przynajmniej to, że jestem sprawny. Parę lat temu przeciągnęła mnie z brzegu ruchliwej ulicy w bezpieczne miejsce. Byliśmy wtedy w Mediolanie w takim jednym zajeździe i byłem trochę wypity. Kiedy wyszedłem na dwór, dostałem od kogoś w mordę brzydko mówiąc. Chyba od faceta, z którym prędzej się pokłóciłem. Trochę mnie zachwiało, ale dałem radę dojść kawałek. Tylko że potknąłem się o coś i runąłem na skraj drogi. Paulina za mną wyszła, bo znalazła telefon komórkowy. Myślała, że zostawiła go w moim aucie i po niego  szedłem. Było już wtedy ciemno, padało i trudno byłoby mnie zauważyć. Dlatego ciągle tkwię przy niej. W dodatku ciągle mi to przypomina.

-Wielka sprawa Marek.

-Wielka. Tylko że moje życie będzie wyglądało koszmarnie.

-Nigdy jej nie kochałeś?

-Kiedyś może i tak. I wtedy, gdy mieszkaliśmy osobno. Jednak, kiedy razem zamieszkaliśmy, zaczęła mnie kontrolować, kierować życiem, szukać dowodów zdrad. Czasami widzi to, czego nie ma.

-Pogmatwany masz ten swój związek.

-Niestety. Ale dość o mnie. Ty nie jesteś szczęśliwie zakochana. Nie widzę zdjęcia na twoim biurku.

-Byłam. A przynajmniej myślałam, że tak jest i Radek będzie tym jedynym. Byliśmy ze sobą sześć lat, ale któregoś dnia dowiedziałam się, że mnie zdradza. Przepraszał, ale nie mogłam z nim być.

-Gdyby Paulina tak myślała, już dawno bym się uwolnił od niej. Czasami mam wrażenie, że chce być zdradzana, żeby miała powody wyżalenia się i robienia awantur.

-Może ja kiedyś spróbuję porozmawiać z nią o was.

-Miło, że proponujesz, ale lepiej nie. Jeszcze tobie się oberwie. Muszę się po prostu przyzwyczaić do myśli, że nie będzie domowych obiadów, będzie pani do sprzątania i niania do dziecka, jeśli kiedyś Paula zdecyduje się na dziecko.

-Ja i Radek mieliśmy się pobrać się po ukończeniu przeze mnie studiów, postarać się o jakiś kredyt na mieszkanie i zacząć wspólne życie. Wspólnie spędzanie czasu, dzieci. Po rozstaniu z Radkiem moje marzenia o swojej szczęśliwej rodzinie prysły, jak bańka mydlana.

-To masz podobne marzenia, jak moje.

Wtedy też spojrzeli na siebie i patrzyli przez chwilę. Pocałunek długo nie trwał. To Ula ogarnęła się i przerwała pieszczotę.

-Nie Marek. Ze mną ci się nie uda.

-Przepraszam Ula. Nie planowałem cię całować.

-Wiem. Zresztą powinnam prędzej zaprotestować. Pójdę już Marek. Zaraz mam autobus do Rysiowa. I nie proponuj mi podwiezienia. Sama pojadę.

 

 

Nie tak miało być -myślała Ula, jadąc do rodzinnego domu. Nie miałam pocałować się z Markiem. On ma narzeczoną, a nawet, jeśli by nie miał, nie całuję się z przypadku. Ale tak miło się nam rozmawiało. Jak teraz będą wyglądały nasze kontakty. Kurczę było tak przyjemnie. Od roku się nie całowałam. Od czasu jak nie dowiedziałam się, że Radek mnie zdradził.  Dlaczego faceci rzucają się na każdą ładną pannę?  Radek miał być tym jedynym i mnie zdradził po sześciu latach bycia razem. A Marek jest do niego podobny. 

Choć od tego czasu momentu minął rok, trudno było jej zapomnieć to, co czuła wtedy. Rozumiała też Paulinę i to, co ona może czuć, wiedząc, jaki jest narzeczony. Już w domu zaczęła przeglądać po raz ostatni zdjęcia z byłym ukochanym. Później przedarła zdjęcia na małe kawałki i wyrzuciła do kosza.

 



 Marek w drodze do domu również myślał o tym, co się stało.

Pierwszy raz poczułem taką dziwną moc. Zmagnetyzowała mnie i przyciągnęła spojrzeniem. W ogóle wszystko dziwne było. I słodkie. Jak pierwszy nieśmiały pocałunek.  Z Pauliną i inną panną się tak nie pocałowałem. Chyba się starzejesz Marek, skoro wzięło ci się na sentymenty. 

Paulina nie tak wyobrażała sobie przebieg wizyty u Pshemka. Miała być wybawicielką Wioletty, a okazało się, że z jej planu nic nie wyszło. Od poniedziałku miała przypominać Wioli, kto jej pomógł i uzależniać ją od siebie. A tak musiała wymyślić coś całkiem nowego.

Po powrocie do domu Marek zastał Paulinę już śpiącą. Na stoliku stał kieliszek po winie i leżały jej tabletki nasenne. To oznaczało, że nie mogła zasnąć i dzień udany nie był. Nie budząc jej, poszedł do łazienki  i przypatrywał się sobie. 


 

Ula i Seba mają rację. Nie mogę skazywać siebie na takie życie. Nie mogę być z Paulina z wdzięczności. Nie kocham jej i ciągle knuje. Muszę znaleźć sposób, aby uwolnić się od nie i udowodnić, że jest podłą manipulantką.

środa, 30 sierpnia 2023

Piękna i nieporadna cz. 7

Pojawienie się w Polsce Simone Rinaldi było zaskoczeniem dla obojga Febo. Był on dawnym kumplem Aleksa a parę lat temu, kiedy Paulina mieszkała w Mediolanie z babcią, a Aleks już w Polsce również przez pewien czas był jej chłopakiem. Ich rozstanie jednak do najmilszych nie należało, bo podejrzewała, że ma coś wspólnego z kradzieżą w domu babci. Liczyła też, że nie będzie się więcej z nim widziała. Zwłaszcza jak dowiedziała się, że został aresztowany za handel narkotykami, dopalaczami i środkami odurzającymi. Do Pauli zadzwonił późnym popołudniem.

-Witał piękna -przywitał się z nią po włosku. — Jak dobrze, że masz ten sam numer telefonu.

-Simone?

-We własnej osobie. Jestem w Polsce i szukam kontaktu z tobą i Aleksem. Dzwoniłem do niego do pracy, ale sekretarka powiedziała mi, że akurat poleciał do Mediolanu. Tam skąd ja przyleciałem. Możemy się spotkać? Raczej musimy się spotkać.

-Niby, po co? Nic nas nie łączy. Sześć lat temu pozałatwialiśmy wszystkie sprawy.

- Wyszedłem właśnie z więzienia i nie mam pieniędzy.

-I po to dzwonisz? Myślisz, że coś ci dam?

-Dokładnie tak. Ty i Aleks. Jest mi winny przysługę, a ty masz swój sekrecik. Chyba nie chcesz, aby twój ukochany dowiedział się prawdy? A Aleks o kradzieży. Przypuszczam, że nie wie, jak było z tym włamaniem.

-Jakiej prawdy ma się dowiedzieć Marek?

-Jak się spotkamy, to się dowiesz.

Zgodziła się spotkać się z nim, bo miała za dużo do stracenia. Aby nie ryzykować przypadkowego spotkania, z kimś ze znajomych umówiła się z nim z dala od centrum. Chwilę po tym jak zakończyli rozmowę, przysłał jej MMS-em ich zdjęcie. 


 

Następnego dnia, kiedy przyszła na umówione miejsce do parku Rinaldi już na nią czekał.

-Ciągle pięknie wyglądasz -rzekł, podchodząc do niej. — Chociaż wolałem cię, jak nie byłaś tak elegancka.

-Czego chcesz -zapytała, nie wymyślając się na uprzejmość przywitania.

-Tak jak mówiłem ci przez telefon, wyszedłem właśnie z więzienia i nie mam pieniędzy. We Włoszech mam za dużo wrogów i postanowiłem osiedlić się w ojczyźnie babci. Potrzebuję coś na start i wynająć małe mieszkanie.  Jeszcze moglibyście z Aleksem pracę mi załatwić w swojej firmie. Znam w miarę dobrze polski i dobre studia skończone.  

-Może jeszcze samochód?

-Samochód mam akurat. Ale miło, że pomyślałaś.  Potrzebuję tylko małego mieszkania.

-Aleks ani ja nic ci nie będziemy kupować.

-Fakt Aleks nie musi nic kupować. Wystarczy, że odstąpi mi jedno ze swoich mieszkań na wynajem.

-Jak jedno ze swoich? -zainteresowała się.

-Nie mów, że nie wiesz, co porabia twój ukochany braciszek?

-A ty skąd masz takie wiadomości.

-Mamy wspólnych znajomych. Aleks inwestuje w nieruchomości. Wracając do sprawy twojej tajemnicy, wiem, co się wydarzyło pięć lat temu przy zajeździe. Twój narzeczony może nieźle się zdziwić, że szlachetna Paulina nie jest taka szlachetna. Jeszcze sprawa kradzieży u twojej babci. Zeznałem nieprawdę, że ukradli ci klucze, żeby ci ratować tyłek. Jak dobrze myślę, Aleks nie wie, kto sprowadził złodziei. Ten jego zegarek kosztował ze dwadzieścia tysięcy. Pomijając, że była to pamiątka po ojcu. Za głupotę trzeba płacić.

-Możesz mnie nie obrażać -wysyczała.

-Skoro zaprosiłaś do domu obcych ludzi poznanych w klubie, to tylko idiotka mogła tak zrobić. Ile w sumie było strat. Biżuteria, figurka, gotówka. Chyba ponad trzydzieści tysięcy euro.

-A ja, jeśli dobrze się orientuję, to składanie fałszywych zeznań jest karalne.

-Ty więcej możesz stracić. Słyszałem, że Marek jest z tobą z wdzięczności. Ciekawy jestem, co się stanie, gdy się okaże, że nie jest ci nic wdzięczny.

Pojawienie się Simone spowodowało, że na pewien czas odłożyła sprawy związane z Ulą, Wiolettą i narzeczonym. Zadzwoniła również do brata. Ten obiecał wrócić najszybciej, jak się da i pomóc rozwiązać problemy. Rinaldi też znał jego tajemnice i obawiał się, że może mu sporo zaszkodzić. 

 

Marek tymczasem ciągle namawiał Sebastiana, aby zajął się Wiolettą. Ten, choć z oporami dał się w końcu przekonać. Głównie, dlatego że miał ostre spięcie z Pauliną. Febo przyszła do niego i zrobiła awanturę za przedłużenie umowy z modelką Angelą. Na odpowiedź, że nie ma powodów zwolnienia jej, przypomniała mu, kto jest współwłaścicielem firmy. Poza tym miał też na pieńku z Aleksem i gdyby ten kiedyś został prezesem on były pierwszy do zwolnienia. Nawet Adam przyłożył do tego rękę, chociaż całkiem przypadkiem. Turek przyszedł do działu kadr z pretensjami, że za późno dostarczają do działu księgowości ilość przepracowanych godzin poszczególnych pracowników.

-Gdyby Aleks był waszym bezpośrednim szefem, chodzilibyście jak w zegarku -mówił do Ali i drugiej kadrowej Marioli.

-Ale nie jest, a ty wchodzisz na mój teren -odparł mu Sebastian zza jego pleców. — To, że jesteś prawą ręką Aleksa i zastępujesz go w czasie wyjazdu, nie oznacza, że jesteś tak samo ważny.

- A może ty jesteś ważniejszy? Kumpel prezesika. Trzeba wiedzieć, od której strony uderzyć i do kogo, aby zaistnieć.

-I ty to wiesz?

-Żebyś wiedział, że wiem, z kim trzymać.

Po tej rozmowie od razu poszedł do Marka. Teraz i on wiedział, że Wiolettę lepiej mieć po swojej stronie i odseparować ją od Adama.

- Masz rację Marek, trzeba uciąć te dziwne relacje Wioli i Febo -rzucił przyjacielowi od drzwi jego gabinetu głosem wzburzenia. — Oni i Adam coraz bardziej się panoszą. Turek przyszedł z pretensjami, że za późno dostarczane są do działu księgowości ilość przepracowanych godzin. Zawsze to było 3 albo 4 danego miesiąca. Ale nie to mnie wkurwiło. Powiedział, że wie, do kogo należy uderzyć we firmie. Ewidentnie Wiolkę miał na myśli.

-To nasz Adaś zaczyna się rozkręcać. A Paulina dzisiaj mi oznajmiła, że jakiegoś Simona mam zatrudnić. Jest logistykiem i miałby zajmować się kontaktami z dostawcami tkanin z Włoch i importem odzieży do butików we Włoszech.

-Coraz bardziej otaczają się swoimi ludźmi i panoszyć. Trzeba z tym skończyć Marek.

-Miło słyszeć Seba.

-Tylko jak to wszystko przeprowadzić, żeby dziwnie nie wyglądało, jak wyjdę tak nagle z Wiolą. Nawet Aleks może zacząć coś podejrzewać.

-Tak to zorganizuję, że nie będzie nic podejrzanego Seba -uspokajał przyjaciela. — Pójdziecie do teatru Buffo.  To znaczy pójdziemy, bo mam cztery bilety na najnowsze przedstawienie na piątek. Dla mnie, dla ciebie, Pauli i Wioli. A znając Paulinę, nie będzie chętna.

-Dlaczego? Lubi przecież takie rozrywki.

- Paula woli Teatr Narodowy i coś bardziej na poziomie. Poza tym nie lubi twojego towarzystwa, a Wiola też nie należy do osób, z którymi chciałaby się pokazać publicznie. Potrzebna jest jej tylko we firmie. Pozostajemy my i Wiola.  Ja postaram się szybko wymiksować z waszego towarzystwa i zostaniecie sami.

-Dobrze wymyślone Marek, tylko, co będzie, jeśli Wiola ma już coś w planach z Turkiem na piątek.

-Raczej nie ma, bo Adam, co piątek przychodzi do pracy z małą walizeczką i jedzie do rodziców na weekend.

-Fakt. To jesteśmy prawie w domu.

Paulina tak jak przypuszczał Marek, nie była zainteresowana wyjściem z narzeczonym, Sebą i Wiolettą. Dokładnie tymi powodami, o których mówił przyjacielowi. Jednak zaskoczyła go innym rozwiązaniem.

 

-Poproś Ulę, żeby poszła zamiast mnie.

-Dlaczego ją?

-Bo później łatwiej będzie zaprosić mi ją do Teatru Narodowego (poprzednia część). Zapomniałeś, że chcę zorganizować wyjście Uli i Aleksa w naszym towarzystwie.

-Nie zapomniałem, ale dalej uważam, że to nie jest dobry pomysł.

-A ja tak. Zobaczysz, będzie z nich udana para. A na razie spróbuj Ulę przekonaj na pójście do teatru.

-Spróbuję -odparł z wyraźnym zadowoleniem.

Z takiego obrotu sprawy i w swoje szczęście nie mógł uwierzyć. Mógł wyjść całkiem jawnie z Ulą i to za przyzwoleniem Pauliny.  Liczył, że Ula się zgodzi wyjść do teatru.

Zanim jednak dotarł do dziewczyn, o wszystkim powiedział Sebastianowi.  

-I super Marek. Paula ułatwiła sprawę. Teraz tak podejrzanie nie będzie wyglądać. I ty skorzystasz. Pobędziesz z Ulą.

-Dokładnie. Zobaczysz, będzie całkiem przyjemnie.

 

Ulę i Wiolę spotkał w bufecie na codziennej kawie. Było nawet mu to na rękę, bo nie musiał osobno z nimi rozmawiać i namawiać na wyjście.

-Mogę się dosiąść -zapytał, przystając przy ich stoliku?

-Siadaj Marek -odparła Ula za siebie i Wiolę.

-Lubicie przedstawienia muzyczne -zapytał, siadając. — Pytam, bo mam bilet do na pojutrze do teatru Buffo. Konkretnie cztery. Dla siebie i Sebastiana. Miała iść z nami Paulina, ale nie jest zainteresowana, więc pomyślałem o was.

-Nigdy nie byłam, ale słyszałam, że warto iść -odezwała się, jako pierwsza Wiola.

-A ty Ula?

-Byłam dwa razy na takim przedstawieniu i naprawdę warto. Chciałam, co prawda prosto po pracy pojechać do Rysiowa, ale wrócę późniejszym autobusem.

-Czyli obie jesteście chętne -zapytał Marek, patrząc na Ulę i od niej oczekując odpowiedzi.

-Jesteśmy Marek. Tylko, dlaczego my? Jesteśmy tu nowe.

-Potraktujcie to, jako nagroda za dobrą pracę. Później dogadamy szczegóły

-My dwie Marek i Sebastian. Prawie jak podwójna randka -zamarzyła Wiola, kiedy Marek odszedł od ich stolika.  Może to dobry wstęp na pogłębienie mojej znajomości z Sebastianem

- Może -odparła, chociaż osobiście uważała, że Sebastian raczej nie zainteresuje się taką dziewczyną jak Wioletta. Nie potrafiła jednak powiedzieć prawdy koleżance.

-Chciałabym, żeby się tak stało.

-A Adam nie będzie miał nic przeciwko twojemu wyjściu? Spotykasz się, z nim kwiaty ci przysłał.

-Nigdy nie powiedział, że jesteśmy parą. Zresztą trochę z nudów się z nim umawiałam.  Z niego, to takie ciepłe bułki Ula. Nie czuję przy nim szybszego bicia serca, ani motyli na sercu.

-Nic na siłę Wiola. Jak nie czujesz nic do Adam, to nie dawaj mu  nadziei. I sama nie pakuj się w taki związek. Siebie unieszczęśliwisz i jego.

-Dzięki, że mi to mówisz. Teraz wiem co mam robić.

 


Po pracy Sebastian zaczął żałował, że zgodził się na pomysł przyjaciela. Siedział w swoim aucie, gdy Wiola pojawiła się w drzwiach i wyglądała mocno zniechęcająco. Kiedy jednak Adam pojawił się obok niej, znowu nabrał chęci na pokazanie Adamowi, kto bardziej potrafi zainteresować sobą Wiolettę. 

Jak wojna to wojna -pomyślał. Wszystkie chwyty dozwolone. Nie będzie  mi ten Turek -burek podskakiwał.