poniedziałek, 12 sierpnia 2024

Piękna i nieporadna 15

Paulina, aby odreagować kłótnię z Wiolettą i nieudaną rozmowę z Simone poszła do klubu na relaksujący masaż. Na sam wieczór umówiona była również  z bratem i obawiała się, że ten będzie miał do niej pretensję. I nie myliła się.

-Paula co się z tobą dzieje -mówił wyraźnie zły Aleks. — Miałaś Kubasińską do siebie przekonać, a ty robisz sobie wroga z niej. Pół firmy cię słyszało.

-Poradzę sobie z nią -mówiła ciągle zła na nieudany dzień. — Obiecałam jej pomoc z podjęciem studiów na PR i dalszą pomoc z kontaktami z Miriam. Gdyby Simon mnie nie zdenerwował, nie nakrzyczałabym na nią.

-Jak zdenerwował -momentalnie zareagował? Co znowu zawaliłaś?

- Simone kategorycznie powiedział, że nie zamierza się z nami w jakikolwiek sposób zaprzyjaźniać.

-To źle. Trzeba plan B wprowadzić w życie i wysłać go do Mediolanu.

-To kretyn i nic więcej Aleks.

-A może jesteś zła, bo nie skusiłaś go.

-Chyba zwariowałeś. Miałabym z kryminalistą wchodzić w kontakty.

W tym brat miał rację, bo czuła się upokorzona rozmową z byłym chłopakiem. Zastanawiała się, czy nie dać mu nauczki i nie zrobić coś takiego, żeby jednak zainteresował się nią.

 

Wioletta z randki z Sebastianem wróciła bardzo szczęśliwa i z kwiatkiem doniczkowym. To zaś nie spodobało się Uli, bo Olszański miał zakończyć ten związek. Obiecała, że porozmawia o tym ponownie zarówno z Markiem jak i Sebastianem. Już następnego dnia rano, kiedy Wiola odbierała pocztę od recepcjonistki, a Ula poszła do windy,  spotkała kadrowego.

-Seba znowu wczoraj dałeś Wioli nadzieję.

-Ciebie też miło widzieć Ula. Tak jakoś wyszło z tym kwiatkiem.

-To nie tylko o kwiatek chodzi -mówiła, wchodząc z nim do windy.

-Cześć Seba, cześć Ula -zagadnął do nich z uśmiechem Marek.

-A ty co taki wesoły -zapytał Olszański.

-Paulina ma migrenę.

-I dlatego jesteś taki wesoły -pytała Ula. — Dziwne.

-Jestem, bo cały dzień mam ją z głowy. Cały dzień śpi i nic ją nie interesuje. Mógłbym przeparadować z jakąś panną koło niej i dać jej jakiś drobiazg z biżuterii Pauliny i nie zareagowałaby.

-Ale dzisiaj mamy iść do teatru -przypomniała mu Ula.

-Przypuszczam, że nie pójdzie. Nawet nie pomyśli, że to dzisiaj. Bilety ja mam, więc my możemy wyjść.

-I Aleks -dodała Ula.

-Może nie będzie mu się chciało bez Pauliny.

W tym Marek się nie mylił, bo Aleks faktycznie bez siostry nie miał ochoty iść do teatru. Migrena siostry była  mu na rękę, bo właśnie na tę godzinę umówiony był z Hermanem oraz ze znajomym, który miał pomóc mu z Simone.

Marek w takiej sytuacji zaproponował Sebie i Wioli. Przyjaciel jednak miał już plany.  Do Warszawy  miała przyjechać Emilka jego bliższa znajoma  i z nią chciał spędzić wieczór. Wioletta również zainteresowana nie była teartem, bo jechała do domu, aby pomóc mamie w przygotowaniu urodzin ojca.

-To my sami idziemy, czy odpuszczamy Marek -pytała Ula.

-Może nie sami. Rodzice ostatnio mówili, że chcą pójść do teatru. Może będą chętni.

Rodzice jak najbardziej chętni byli na wyjście. Po raz pierwszy mieli też okazję poznać Ulę i porozmawiać przed spektaklem  i w czasie antraktu. Ta zrobiła na nich jak najlepsze wrażenie. Nie tylko urodą i strojem, ale inteligencją i podejściem do życia. 


 

-Muszę przyznać, pani Urszulo, że Marek znalazł świetnego zastępcę na swoje dawne miejsce pracy. Miałem obawy czy kobieta dopiero po studiach podoła obowiązkom dyrektora marketingu i reklamy.

-Dziękuję panu. Daję radę, bo mam pomocnych współpracowników.

-Zna się na pracy i to bardzo tato -chwalił Marek.

-Robię to co lubię po prostu.

-Ula już taka jest. Nie jest łasa na pochlebstwa. 

Kiedy już podwiózł Ulę pod blok, a później odwoził rodziców do domu, ci jeszcze bardziej zachwalali Ulę.

-Ula jest jedną z nielicznych twoich znajomych, która robi wrażenie, jak teraz się mówi -stwierdził ojciec. —Inteligentna, rozsądna i bardzo ładna.

-Tato mama słucha.

-Ale ja się zgadzam z Krzysiem synku. Ula i na mnie zrobiła dobre wrażenie. Nic dziwnego, że Paulinka chce go z Aleksem zeswatać. Byłaby dla nas świetną synową. Ty z Paulinką a Aleks z Ulą.

-I w też. Ula nie jest dla Aleksa.

- Nie mów, tylko że przeszkadza ci jej pochodzenie. To że nie pochodzi z bogatej rodziny, nie ma znaczenia.

-Nie. To Aleks jest przeszkodą mamo. Jego charakter. Ula jest uczciwa, pracowita, lojalna,  a Aleks jest krętaczem i oszołomem.

-Czy wy kiedykolwiek dojdziecie do porozumienia -pytał ojciec. — Macie razem firmę prowadzić w przyszłości. Wasze zachowanie do niczego dobrego nie zaprowadzi. Dojdzie do tego, że jeden z was będzie musiał odejść.

-To byłoby najlepsze rozwiązanie tato.

-Głupoty tylko gadasz synu. Wystarczy, że raz po raz porozmawiacie na spokojnie.

 

W tym samym czasie w jednej z restauracji Aleks umówiony był z Hermanem. Lokal drogi nie był, nie trzeba było rezerwacji i dlatego detektyw Borowik z córką przysiedli obok. Rozmowa panów była konkretna i owocna dla detektywów. Aleks po raz kolejny finansował zakup nowego mieszkania oraz rozmawiał na temat firmy.

-W końcu się doigrasz Aleks. Połapią się w tych twoich machlojkach.

- Spokojnie. Nie ma takiego bystrzaka obok mnie. Adam jest za mało ogarnięty i za lękliwy.

-A ten twój znajomy z Mediolanu. Skądś musiał wiedzieć, że masz  mieszkania.

-Jakby chciał, już by wszystko wygadał. Mam plany, aby się go pozbyć z Polski.

-Oby szybko. Oboje jesteśmy w tym błocie upaprani.

- Znajomi w Mediolanie są mi winni przysługę. Wkrótce Simone dostanie propozycję pracy we Włoszech. Potrzebują ekonomisty w polsko włoskiej firmie w branży spożywczej. Chcą w Polsce otworzyć sklepy i ktoś ze znajomością polskiego będzie im potrzebny. Andreo jest i jego znajomym z czasów studiów i podejrzanie nie będzie.

-To dobrze Aleks. Działaj.

 

Sebastian tymczasem  spędzał czas z Emilią jakby dziewczyną z rodzinnego miasteczka i jej koleżanką Justyną. Niby świetnie się bawił w ich towarzystwie w klubie, było  czym się chwalić, ale denerwowało go ich chichotanie, nachalność i poziom inteligencji. Emila pracowała w salonie fryzjerskim i mówiła tylko o nowej serii kosmetyków do włosów, a Justyna była instruktorką aerobiku i  opowiadała o  klientkach klubu.  Paplanina tej ostatniej przynajmniej na coś się przydała, bo opowiedziała o wizycie Pauliny.

-Narzeczona twojego przyjaciela to jakaś totalna wariatka Seba. Dziewczyny mówiły, że jak dzisiaj ktoś wszedł jej w drogę, robiła niezłą awanturę. Zresztą, kiedy byłam w bufecie, sama słyszałam, jak rozmawiała ze swoją przyjaciółką Mariettą i mieszała z błotem jakiegoś Simone i odgrażała się mu. On jeszcze popamięta. Mnie się  tak nie traktuje.  

-Coś jeszcze mówiła -dopytywał.

-Nie wiem. Wzięłam swoją kanapkę i wyszłam. Jeszcze na mnie by wyładowała złość. 

 

Z wiadomościami do Marka nie dzwonił, bo był w teatrze, a i tak mieli spotkać się nazajutrz na joggingu. Od razu opowiedział mu o tym co usłyszał od Justyny i że Paulina ewidentnie odgrażała  się Simone.


 

-Musiał nadepnąć jej na odcisk. Tylko w czym zawinił.

-Na to wygląda Marek. Uprzedzamy Simona.

-Na razie nie. Zobaczymy, co Paulina będzie dalej robić. A tak poza tym jak minął ci wieczór.

-Dwie dziewczyny na jeden wieczór to jak dla mnie za dużo stary -rzekł nieoczekiwanie.

-Nie mów, że obie...

-Gdzie do łóżka -przerwał. — Emila by już ślub planowała. Po prostu jedna i druga paplały mi do uszu, co ślina im przyniesie na język. I jeszcze się upiły. Na więcej tematów można z Wiolettą porozmawiać niż z nimi dwiema na raz.

- To może z tej mąki będą bułki, jak powiedziałaby Wioletta.

-Jakie bułki stary. Wiolka ma zalety, ale i wady. Urodą nie grzeszy i jest taka niezdarna w niektórych sytuacjach.

-Nie można mieć wszystkiego na raz niestety.

-Ula ma same zalety. Ale ty oczywiście wolisz wadliwą Paulinę.

 

Paulina od poniedziałku rano postanowiła ponaprawiać stosunki z Wiolettą pomyśleć, jak złapać na haczyk Simona. Odrzucenie jej przez Simona mocno ją rozdrażniło i postanowiła, że Simone zwróci na nią uwagę. Zadanie z Wiolettą było łatwiejsze do zrealizowania i od niej zaczęła. Przeprosiła ją na swoich zasadach, ale słowo przepraszam z jej ust nie padło.

-Wioletta może nie powinnam tak na ciebie naskoczyć, ale to tłumaczenie było ważne i nie powinnaś kłaść byle gdzie. Poza tym miałam te swoje dni, a sama wiesz jak hormony wtedy działają.

-Powiedzmy, że wiem. Najważniejsze, że Ulka szybko je oddała.

-To, co?  Mogę liczyć na współpracę z tobą i z Miriam.  Tłumacz dalej będzie mi potrzebny.

-Tak. Wiem, że zawiniłam i przepraszam.

-Moja propozycja pomocy w rozpoczęciu studiów na PR też jest ciągle aktualna -dodała z małą satysfakcją, bo Wiola ją przeprosiła a nie na odwrót.

-Dziękuję Paulina. Zależy mi na studiach.

-To dobrze. Ambitne kobiety są potrzebne w tej firmie. My dwie i Ula musimy się razem trzymać.

Rozmowa z Kubasińska poprawiła jej humor i liczyła, że tak samo łatwo pójdzie jej z Simone.

Włoch tymczasem cieszył się nowo rozpoczętym życiem w Polsce. Miał ładne mieszkanko, dobrą pracę, nowych znajomych i Karolinę, z którą zamierzał zacząć się spotykać. Za parę dni planował wyprawić małe przyjęcie dla niektórych pracowników F&D. Teraz siedział z zimnym piwem i oglądał Ligę Mistrzów. Była już druga połowa i jego ulubiona drużyna  wygrywała, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi.

poniedziałek, 5 sierpnia 2024

Piękna i nieporadna cz. 14

Simone nie tylko nie spóźnił się do pracy, ale przyszedł prędzej. Po wieczorze spędzonym w Klubie 69 miał kaca i potrzebował tabletek. Na szukanie apteki nie miał siły i postanowił, że skorzysta z apteczki w firmie. Wiedział, że Wioletta miała najpotrzebniejsze leki i opatrunki i tam się udał. Kiedy dostał szklankę z musujący płynem, nie wyszedł z sekretariatu, tylko rozsiadł się na krześle.

-Oby pomogło Wiola. Łeb mi pęka.

-Markowi pomogło ostatnio.

Na to wszystko przyszła Paulina.

-Wioletta skoro znasz hiszpański bądź tak miła i przetłumacz ten tekst. Już dawno temu myślałam, żeby nawiązać bliższą znajomość z Miriam Ponsa

-Kto to taki.

-Pisze recenzje modowe, sama projektuje i ma dom mody. Kto wie, czy nie zaprosimy jej tutaj . Ty byłabyś konsultantką i tłumaczką. Może nawet wybierzemy  się do Madrytu i ktoś ze znajomością hiszpańskiego by się przydał tam na miejscu.  Powinnaś się zaangażować w ten projekt. Zwłaszcza że jak słyszałam chciałabyś się rozwijać w kierunku public relations. Mogę ci pomóc.

-Tyle dobra na raz Paula? Dobrze się czujesz? -wtrącił Simone.

-Cudownie. W przeciwieństwie do ciebie. Kaca się ma Simone, jak widzę. — Tak się kończą spotkania z Markiem. Trzeba się trzymać mnie i Aleksa. My nie pijemy.

-Marek nie był pijany. Tylko ja i dziewczyny.  Nawet taksówkę zamówił dla siebie mnie, Jagody i Karoliny. A Jagoda chce być modelką tutaj. Jak przyjdzie, to ją poznasz.

-Jaka znowu Jagoda?

-Koleżanka Karolinki. Poznałem ją w kręgielni, a później poszliśmy do Klubu 69 i przysiadła się do nas.

-Po moim trupie będzie tu modelką. To Marka pomysł.

-Nie. Jagody. Spokojnie Paulina. Złość na urodę szkodzi. Marek nie był nią zainteresowany.

-Chociaż to. Co byś powiedział na wspólny lunch Simone -zmieniła ton na  słodki. — Ja ty Marek i Aleks. Albo my dwoje. Może do hiszpańskiej restauracji.

-Pomyślę Paulinko.

-Tylko nie długo się zastanawiaj. Na jutro dasz radę przetłumaczyć Wiola.

-Bez problemu.

-Uważaj na nią  -rzekł Simone, kiedy Febo wyszła. — Jak Paulina jest słodka, to znaczy, że ma jakiś cel.

 

Marek tymczasem po spotkaniu z Ulą i rozmowie na temat Wioletty i Sebastiana poszedł  omówić sprawę do przyjaciela.  


 

-Ula naciska, żeby przestać bawić się uczuciami Wioli. Wczoraj niepotrzebnie powiedziałem jej, że kręcisz się obok niej, aby Simone się do niej nie doczepił.  Dała nam trzy dni.

-Ulka jak zawsze ma rację.  Pospiesz tego detektywa. Niech sprawdzi Simone.

-Właśnie się z nim umówiłem. Simone sporo musi wiedzieć o Aleksie. Powiedział, że może z Aleksa zrobić pajaca w jeden dzień. Wczoraj wypił więcej, niż powinien i zaczął mówić o czasach studiów. Jeśli dobrze zrozumiałem, to Aleks na studiach wysługiwał się innymi studentami.

-Wcięty facet mówi, co mu ślina na język przyniesie Marek. Mało razy my byliśmy w takiej sytuacji.

- Może i to brednie pijanego, ale sens jest. Na Aleksa w czasie studiów mówiono Alfredzio i Simone wyraźnie mówił, że ktoś taki płacił za pisanie prac, za notatki.  Może faktycznie wykorzystywał innych na uczelni a  teraz, żeby nie wzbudzać podejrzeń, że nie ma pojęcia o ekonomii,  korzysta z usług tego Artura Hermana i Turka. Simone jest ekonomem i razem studiowali. Nie zdziwiłbym się, gdyby on sam mu nie pomagał na studiach.  Chcę mieć teczkę na Aleksa i niezbite dowody, żeby mógł pójść do ojca i pozbyć się go z firmy raz na zawsze.  Kredyt wzięte na firmę, wysługiwanie się Hermanem i Adamem, brak kwalifikacji  na bycie dyrektorem to dużo, ale jak to mówią od przybytku głowa nie boli.

-A co z Wiolką. Ona marzy o małym mieszkanku albo domku z ineksem kuchennym w salonie jak się wyraziła.

-Mamy jeszcze trzy dni Seba.

 

Godzinę później Marek siedział w biurze detektywa i opowiedział mu o tym czego się dowiedział od Simone. Ku jego zaskoczeniu detektyw Jacek Borowik już wszystko wiedział.

-Karolina jest moją córką, a Jagoda jej najlepszą kumpelą. Czasami jak jest facet do urobienia, przychodzi z pomocą. Tym razem się opłacało. Karolina spróbuje się jeszcze z nim umówić. O Simone i kontakty z Febo nie ma się co martwić. Wczoraj, gdy rodzeństwo spotkało się w parku,  udało się podsłuchać część ich rozmowy. Simone Rinalde ewidentnie im przeszkadza i chcą wysłać go do Włoch. Myśleli nawet o wysłaniu go do więzienia, ale byłoby to trudniejsze do przeprowadzenia. Do tego czasu chcą zmienić nastawienie do niego i pani Paulina Febo ma się nim zająć.  

-I zgodziła się?

-Na początku była oburzona, ale później  powiedziała, że zobaczy, co da się zrobić.

-Teraz na bank jestem pewien, że Simone wie o nich sporo. Paulina nigdy by się nie zgodziła na takie rozwiązanie.

-Chcą jeszcze zwerbować, że tak powiem jakąś Wiolettę. Ma być im wdzięczna za coś i tym sposobem mieć ją w garści.

-To moje sekretarka. Dobrze wiedzieć.

-Wiem więcej też o tym Hermanie. Mieszka w jednym z mieszkań Aleksa i pracy stałej nie ma. Tylko firmę jednoosobową zajmującą się dotacjami unijnymi, pisaniu różnych wniosków, doradztwem i małą rachunkowością. Skończył Uniwersytet ekonomiczny w Poznaniu. Formalnie nie ma się czego doczepić. Myślę, że Aleks płaci mu pensję, a trochę ma z firmy.

-Ciekawy jestem, z czyjej kieszeni mu płaci. Ze swojej czy firmowej.

-Spróbuję się dowiedzieć panie Marku.

 

Wiadomości, które uzyskał od detektywa, ucieszyły również Sebastiana, bo skoro Simone zainteresowany nie był Wiolettą ani nie był  sprzymierzeńcem Febo, mógł poprzestać umawiania się z Wiolettą. 

-Tylko jakoś delikatnie Seba załatw sprawę.

-Ty wymyśliłeś ten plan, to wymyśl jak wszystko poodkręcać.

-Powiesz, że nie wyszło, że wydawało ci się, że pasujecie do siebie.

-Dziękuję za radę. Na pewno zrozumie i powie nie ma sprawy Cebulku. Zostańmy przyjaciółmi.

 

Kolejnego dnia Paulina zamierzała wprowadzić plan Aleksa w życie i  zagadać Simone na temat wspólnego wyjścia na lunch i ich samych. We firmie pojawiła się popołudniu po wizycie u kosmetyczki i fryzjera.

-Myślałeś, o tym, o czym wczoraj rozmawialiśmy -zapytała kokieteryjnie.

-Nie -odparł rzeczowo.

-Nie mów, że nie myślałeś przez te lata o nas.

-W więzieniu sporo jest czasu na myślenie.

-Moglibyśmy w czasie lunchu powspominać stare czasy.

-Dla mnie się tak wyszykowałaś -zapytał podchwytliwie.

-Lubię atrakcyjnie wyglądać.

-Paula jak bywałem u babci na wakacjach słyszałem taką piosenkę „Ale to już było i nie wróci więcej”. 

-Chcemy z Aleksem, tylko poprawić nasze relacje.

-Wiem. Myślisz, że taki głupi jestem i ty z Aleksem tak bez przyczyny postanowiliście być mili. Ja nie dam się wciągnąć w wasze gierki. Mai più ( nigdy więcej)

 -Kretyn -odparła tylko.

 

Z rozmową z Wiolettą Sebastian postanowił poczekać jeden dzień. Później do końca pracy. Kiedy przyszedł w końcu do sekretariatu, to Wiola do wyjścia ewidentnie nie była gotowa, bo wszędzie porozkładane były papiery, teczki i segregatory.  Paulina również była w gabinecie. Po rozmowie z Simone była cała w nerwach i na Wioletcie wyładowała złość.

-Jak mogłaś zgubić to tłumaczenie -wrzeszczała.

-Było tu półgodziny temu. Włożyłam w teczkę z napisem nowi kontrahenci.

-Najwidoczniej nie panujesz nad prowadzeniem biura.

-Może bez nerwów Paula -wtrącił Olszański.

-A ty czego chcesz -zapytała Olszańskiego.

-Z Wiolettą jestem umówiony.

-Tak jest, jak się myśli o randkach, a nie o pracy. W dodatku z nim. On z nikim dłużej niż miesiąc nie był. Nie jest lepszy od Marka. Sama się przekonasz. Dostanie to co chce i zniknie.

-Jak już powiedziałaś wszystko, to do widzenia  Paula -przerwał sam zainteresowany.

-Przepraszam -usłyszeli głos Uli. — Wiolka twoje tłumaczenie było wpięte z papierami, które wzięłam.  

-I zguba się znalazła. A ty wrzeszczałaś tak, że pół firmy cię słyszało -rzekł kadrowy.  

-Przynajmniej ma nauczkę na przyszłość -odparła Febo, zanim wyszła.   

-Jeszcze chwila a gołymi rękoma by mnie powiesiła na spróchniałej gałęzi -stwierdziła Wioletta.

-Wiolka, spokojnie -mówiła Ula. — Nie warto psuć sobie nerwów. Pójdziemy, gdzieś się zrelaksować.

-My już mamy plany -rzekł Olszański ku niezadowoleniu Uli. — Wiolka wróci nie ta sama.

Kiedy już wyszli z firmy roztrzęsionej Wioletcie i po tym, co powiedziała jej Paulina, Sebastian nie potrafił powiedzieć, to co zamierzał. W dodatku będąc na wystawie kwiatów jeszcze bardziej utwierdził Wiolettę, że są parą i coś z tego będzie.  

 

-Chciałabym mieć w przyszłosci duży ogród z kwiatami. Do kwiatów mam dobrą rękę.

-To na dobry początek kupię ci coś, co w mieszkaniu można trzymać.

-Naprawdę?

-Pewnie Wiolka. Żaden kłopot.

 

Karolina Borowik czasu nie marnowała i zadzwoniła do Simona do pracy. Włoch jak najbardziej był zainteresowany spotkaniem z piękną brunetką.  Dziewczyna zrobiła mu również niespodziankę i przed spotkaniem przyszła do jego mieszkania. 


 

-Ty tu? Skąd wiedziałaś, gdzie mieszkam?

-Podałeś adres taksówkarzowi wraz z ulicą numer bloku i mieszkania. Przechodziłam tędy, a że jest jeszcze ponad półgodziny do spotkania, to pomyślałam, że zapukam.

-Wchodź. Ja jestem już prawie gotowy.

-Nie spiesz się Simone. Przyjemne masz to mieszkanie. Ja jako przyszła architekt znam się.

-Wezmę prysznic, ubiorę się i będziemy mogli wyjść.

Kiedy był w łazience, szybko zamontowała małą kamerkę pomiędzy kwiatkami na parapecie, a drugą pod stolikiem. Chciała sprawdzić również telefon, ale póki co nie znała hasła. Kwadrans później Simone był gotowy do wyjścia. Wybrali małą kawiarnię a później park.

-Mówiłeś, że siedziałeś za narkotyki Simone. Brałeś -zaczęła temat, który ją interesował.

-Nie. Ja tylko dilerem byłem. Do jednego klubu dostarczałem towar. Jednego dnia dostałem cynk, że zgarnęli parę osób, zaczęli sypać i żeby zmyć się z Mediolanu. Nie zdążyłem jednak wyjechać. We więzieniu skończyłem ostatni rok studiów ekonomicznych i postanowiłem oderwać się od dawnego towarzystwa. W Polsce była Paulina i Aleks i postanowiłem, że tu zacznę nowe życie i zaczepię się nich. 

-Miło mieć takich znajomych. Pomogli ci, choć nie musieli.

-Powiedzmy, że ze względu na starą znajomość. Z Markiem i Sebą mam jednak lepszy kontakt niż z nimi. Jeszcze z Ulą i Wiolą. To koleżanki z pracy. Są zdecydowanie  bardziej towarzyscy. Tacy wyluzowani i dlatego wolę się ich trzymać. 

-To twoja była naprawdę jest była i nie dla niej tu przyjechałeś?

-Nie dla niej. W więzieniu miłość do Pauliny mi przeszła. A Markowi nawet współczuję, że skazany jest na Paulinę. Ciężki ma charakter, manipuluje nim i wykorzystuje go na każdym kroku.

-To dlaczego są razem?  

-Długa historia -oparł, zdając sobie sprawę, że nie powinien tyle mówić. Zwłaszcza że to tajemnica i że Karolina może na niej skorzystać.  Z więzienia wyniósł i to że lepiej mniej mówić niż za dużo.

-Powiedz. Chyba że to tajemnica? 

-Żadna tajemnica. Już dawno temu rodzice Pauliny oraz Marka wymarzyli, że ich dzieci będą parą, a firma jeszcze bardziej się zespoli. Tylko że na początku nie byli sobą zainteresowani i dopiero gdy trafiłem do więzienia się zeszli.

-Bezsensu -odparła, nie dają mu odczuć, że wyczuła, że nie jest to prawda. Była córką detektywa i pomagała ojcu od sześć lat i wyczuła zmianę tonu głosu, gdy opowiadał  historię Pauliny i Marka. — To jakby zaaranżowanie małżeństwa.

-Ale to już wybór Marka.

-I widocznie mu odpowiada -odparła, aby nie wzbudzić podejrzeń i nie naciskać na rozmowę o Paulinie i Marku. U niego w mieszkaniu zainstalowała kamerki i liczyła, że to, czego się nie dowiedziała teraz, dowie się z czasem. — Chcę zrobić wypad z Jagodą do Mediolanu. Może znasz jakieś tanie miejsca na nocleg i fajne knajpki.

-Pewnie, że znam.