wtorek, 15 sierpnia 2023

Piękna i nieporadna cz. 6

Dziwne zachowanie oboje Febo i Adama mocno zaniepokoiło Marka. Zwłaszcza to, co robiła Paulina. Po podarowaniu kosmetyków Wioli i karnetu do gabinetu masażu Uli teraz wpadła na pomysł, aby zaprosić Ulę do teatru. Na spektakl mieli pójść we czwórkę. Ona z Markiem oraz Ula i Aleks. Po nim mieli pójść kolację. Ze swoimi planami podzieliła się z Markiem. 


-Paula, jak ty wyobrażasz sobie to wyjście -hamował jej plany? — Nie znacie się w ogóle. Trochę dziwnie będzie wyglądało zaproszenie jej.

-Premiera jest dopiero za dwa tygodnie, mam, więc czas. A Aleks od czasu zerwania z Julią z nikim się nie spotykał.

-No i?

-Ula zrobiła na nim dobre wrażenie.

- Nie możesz układać Uli życia. Może ma chłopaka?

- Nie ma. Kiedy rozmawialiśmy z Krüger wyszło z rozmowy. Mogą być tak szczęśliwi jak my.

My szczęśliwi?  Od kiedy?

-To nie jest dobry pomysł.

-Dlaczego?

-Nie pasuje do nas. To znaczy do ciebie i Aleksa. Zawsze patrzyliście na status społeczny.

-Kochanie czas na zmiany.

Prawda była taka, że Paulina liczyła, że skoro zainteresuje Ulę swoim bratem, ta nie zainteresuje się Markiem. Marek również nie będzie próbował podrywać dziewczyny przyszłego szwagra i przyrodniego brata.

Paulina zaczęła działać już dwa dni później, gdy Ula potrzebowała kontaktu z kimś z mediów. Wtedy z pomocą przyszła Febo i umówiła siebie, Ulę i Marzenę Golicką główną redaktor portalu Internetowego TIP -TOP. Twój Internetowy Portal na topie cieszył się największą popularnością wśród podobnych portali. Rozmowa się udała i współpraca była całkiem realna. Zwłaszcza że i Marek popierał projekt, aby na stałe zawitać w podobnym portalu. Po spotkaniu z Golicką Ula najchętniej wróciłaby do firmy, ale Paulina poprosiła ją, aby poszła z nią na zakupy. Dla siebie chciała kupić jakąś białą bluzkę odpowiednią na pójście na imieniny do Heleny. Ula jednak pomocna miała być w wyborze prezentu dla Dobrzańskiej.  Zbliżały się jej imieniny i Paulina chciała podarować jej jakiś mały, ale miły drobiazg. Na kupowaniu tańszych rzeczy się nie znała i nawet nie wiedziała, gdzie ich szukać.  Sama solenizantka nie chciała nic drogiego, bo bardziej liczyła się dla niej pamięć. Ula problemu z kupnem nie miała i wybrała dla niej koszyk wiklinowy na różne drobiazgi. 


-Załatwione Marek -rzekła Ula, Makowi po powrocie. — TIP-TOP będzie nas reklamować.

-To dobrze. Długo was nie było.

-Wiem. Byliśmy jeszcze w galerii na zakupach. Ale nie był to mój pomysł i ja nic nie kupował.  Paulina nalegała. Potrzebowała stroju na wyjście na imieniny do twojej mamy i prezentu dla niej. Ja nie chciałam odmówić, bo głupio by to wyglądało. W końcu załatwiła mi tę Golicką.

-Nie musisz się tłumaczyć Ula. Tylko uważaj na Paulinę. Wiem, że to moja narzeczona, ale i wiem, co mówię. Nic za darmo u niej.

Paulina nie tylko nad Ulą pracowała, ale i nad Wiolettą. Po podarowaniu jej kilku próbek kosmetyków dała jej swoją elegancką bluzkę.  Wytłumaczyła się tym, że na nią jest za mała i jest odpowiednia do sekretariatu. Do osiągnięcia celu potrzebowała jednak coś znacznie większego niż prezenty. Tym miała być wdzięczność za wyciągnięcie z kłopotów. Musiała tylko wymyślić jakąś dobrą intrygę.

 

Adam tymczasem w czasie spotkania z Wiolettą zaoferował swoją pomoc w zamontowaniu dodatkowych półek w jej mieszkaniu i zawieszeniu nowych żyrandoli. Na majsterkowicza nie wyglądał, ale zapewnił, że umie obsługiwać wiertarkę i zna się na prądzie. 

 

-Po wyprowadzce ojca ja zajmowałem się wszystkimi naprawami -zapewniał. — Wszystko do dzisiaj wisi. Ze mną nie jest tak, że tylko na ekonomii się znam, a do reszty mam dwie lewe ręce. Wychowałem się na wsi, a tam chłopacy od małości umieją obsługiwać narzędzia.

-Z choinki mi spadłeś. Ulka ma się niedługo wprowadzić, a w jej pokoju sama żarówka przy suficie, a i półek mało.

-Spoko -mówił, chcąc być wyluzowanym. — Damy radę przygotować jej pokój. 

 

Z takiego obrotu sprawy był nawet zadowolony Aleks.

 -Bardzo dobrze Adam -chwalił go.  Pomocna dłoń mężczyzny jest zawsze mile widziana u samotnej kobiety. Co poza tym?  Dowiedziałeś się czegoś?

-Lubi komedie romantyczne, telenowele, storczyki i ciastka na bazie owoców. W przeciwieństwie do mnie. Ja tylko filmy akcji lubię, kaktusy i ciastka czekoladowe.

-Adam nie o to pytam -przerwał gwałtownie. — Miałeś dowiedzieć się coś o firmie, a nie jakieś pierdoły.

-To nie wyjdzie Aleks. Ja o pracy, a ona o serialu meksykańskim. Nie jestem romantykiem.

-To ja ci pomogę. Podeślę jej storczyka skoro je lubi.

 

Marek również był ciekawy, jak było na randce z Adamem. Pytać wprost głupio było, więc nadmienił pytanie, gdy przyszła do niego na chwilę z dokumentami do podpisu.

-Bardzo zmęczona po randce z Adamem? Albo może znudzona?

-Ani jedno, ani drugie. Przed ósmą byłam już w mieszkaniu. Jutro znowu mamy się spotkać.

-To musiało być nie tak źle, skoro planujesz drugie spotkanie.

-Nie o to chodzi. Obiecał mi zawiesić półki, obrazki i żyrandol.

-Adam i wiertarka, młotek, gwoździe? Ciekawy widok.

-Zobaczymy, co wyjdzie z jego napraw i wyjść.

 

Kolejne dni jeszcze bardziej przekonały Marka, że musi kontrolować posunięcia Febo i Aleksa. Paulina już nie tylko ucinała sobie pogawędki przy kawie z Ulą, ale i Wiolettą. Obie zastał w pokoju socjalnym rozmawiające o facetach. Nie wiedział tylko, że Febo zauważyła w ręku Wioletty książkę poradnik „Jak zdobyć serce mężczyzny” i korzystając z okazji,  rozpoczęła rozmowę. Zanim Marek wszedł po swoją kawę, przystanął chwilę przy drzwiach.

-Adam nie jest tak przystojny jak Marek powiedzmy, ale śmiało można się, z nim związać i mieć dzieci. Nie jest typem imprezowicza, który ugania się na dziewuchami. To najlepszy materiał na męża. Nie będzie cię zdradzał. Łatwo można owinąć sobie go wokół palca.

-Ale najważniejsze powinno być to, co się do siebie czuje. 

-Najważniejsze jest mieć stabilną przyszłość moja droga i nie martwić się, że ci zabraknie pieniędzy na coś.

-Co za widok -zagadnął do nich Marek.  — Wy dwie razem. O czym rozmawiacie?

-Tłumaczę Wioletcie, na czym polega życie kochanie. Nie zapomnij pójść po kwiaty dla twojej mamy.  Zamówiłam na moje nazwisko w tej kwiaciarni naprzeciwko poczty.

Wizyta w kwiaciarni okazała się być zaskakująca i szczęśliwa. Kiedy podał, bowiem nazwisko Febo pani z kwiaciarni spytała, czy odbiera wszystkie trzy zamówienia i czy rezygnuje z poczty kwiatowej. Trochę zamieszania było, ale udało się wyjaśnić, że zamawiającym była Paulina Febo i Aleks Febo. Kiedy płacił za swoje kwiaty, pojawił się kurier i słyszał, jak kwiaciarka przekazuje mu adres firmy i podaje imię i nazwisko jego sekretarki wraz ze storczykiem. Do firmy wrócił niemal równo z posłańcem.

-Dla mnie -pytała z zaskoczeniem Wioletta. — Od kogo?

- Nie wiem. Może jest bilecik. Do widzenia państwu -odparł krótko posłaniec i wyszedł.

-Niespodzianka. Niech ten kwiat umila Ci pracę i nie pozwoli zapomnieć o mnie.  Adam -przeczytała po cichu bilecik.

-Adam taki romantyk -ni zapytał, ni stwierdził.  

-Tak. Mówiłam mu, że lubię te kwiaty.

 


- Seba, relacje Febo i Adam z Ulą i Wiolą stają się coraz bardziej niebezpieczne  -oznajmił Marek chwilę później, wpadając do jego biura. —Aleks macza palce w randkach Wioli i Adama. —  Teraz to wiem. Byłem po kwiaty dla mamy i kwiaciarka się wygadała. Paulina zamówiła kwiaty dla mamy na swoje nazwisko, a kwiaciarka spytała mnie, czy wszystkie trzy zamówienia odbieram. Dopiero w rozmowie wyszło, że Paula zamówiła jeden bukiet, a Aleks drugi dla mojej mamy i storczyka dla Wioletty. Wiola ma go  już na biurku. Powiedziała mi, że to od Adama. To Aleksowi bardziej zależy, a nie Adamowi. Rozumiesz?

-Powiedzmy, że ogarniam sytuację.

-Dzisiaj nie mam na to głowy, bo imieniny mamy, ale wymyślę, jak odciągnąć Wiolę od Adama, Pauli i Aleksa.

 

Kiedy następnego dnia zobaczył, w co ubrana jest Wiola, postanowił działać. W nocy trochę myślał i znalazł sposób na rozwiązanie problemów.

-Paulina się rozkręca -rzekł z samego rana przyjacielowi. —Ta bluzeczka, co ma na sobie Wiola, jeszcze niedawno temu miała Paulina.

-No i -pytał Sebastian.

-Mogła oddać Wioli. Najpierw kosmetyki, rady, a teraz bluzka. Ewidentnie chce wkupić się w łaski Wioletty, manipulować i chcieć się zaprzyjaźnić.

-Fakt Wiola w takich sprawach nie jest za bystra.

-I dlatego my całą trójkę przechytrzymy i zaczniesz podbijać do Wioletty. Ja zajmę się Ulą.

-Jak podbijać do Wioletty? Zwariowałeś -oburzał się. — I dlaczego ja mam się zająć Wiolettą a ty Ulą. Jak już,  wolałbym na odwrót. To niesprawiedliwe.

-Bo wolisz blondynki z dużym biustem, a Wiola raczej ma wszystko na swoim miejscu.

-Z Adamem się przecież spotyka.

-Bo Aleks tak chce. A skoro on, dlatego między innymi musisz być jego konkurencją.  Wiola w ciebie jest wpatrzona, a Adam to nic poważnego. Słyszałem, jak mówiła Uli, że nie czuje fizyki między nimi.

-Ja też nie czuję chemii do niej.

-Chcesz, aby Aleks siedział na moim miejscu?

-Nie, ale są chyba inne sposoby.

-Ten jest najprostszy. Ja i tak mam gorzej, bo nie mogę wdać się w romans z Ulą i muszę stać blisko zarówno Uli jak i Pauliny. Wiedzieć, co robią i tak dalej. I nie pozwolić na związek Uli i Aleksa.

wtorek, 8 sierpnia 2023

Piękna i nieporadna cz. 5

Adam Turek główny księgowy i prawa ręka Aleksa nie miał łatwego życia z nim. Wykonywał większą część pracy za niego, a nigdy nie usłyszał podziękowań ani nie dostał większej podwyżki pensji. Z natury był lękliwy, dlatego też nie potrafił postawić się Febo. Teraz szef dał mu kolejną sprawę do załatwienia. 


 

-Zaczniesz umawiać się z tą Kubasińską i postarasz się wyciągać od niej plany Marka. Na teraz potrzebuję dokumentów o współpracy z agencją reklamową i kreatywności. Marek ma kogoś swojego, a obiecałem współpracę Robertowi Maldini. Chce w Polsce otworzyć interes.

-Ale ty lepiej nadajesz się na randki i na wyciąganie informacji -próbował wymigać się z zadania.

-Ja zajmę się Urszulą Cieplak.

-Dlaczego nie na odwrót?

-Bo ty bardziej pasujesz do Kubasińskiej. Tu masz dwa bilety do kina na siedemnastą i dwie stówy na jakąś kawę albo przekąski. Bilety są na jutro, więc masz czas, aby się umówić.

-Kino nie wystarczy? Jutro jest mecz o ósmej.

-Niby jak chcesz się dowiedzieć czegoś od niej. W kinie nie można rozmawiać. Jakbyś nie wiedział. Chyba chcesz zająć moje miejsce po utrąceniu Marka z posady prezesa. Postaraj się, a opłaci ci się w przyszłości. Będzie cię nawet stać, aby obejrzeć kilku meczów finału Mistrzostw Europy na żywo, a nie tylko eliminacji w telewizji.

-Pewnie, że bym chciał obejrzeć -odparł z rozmarzeniem.

-To się postaraj z Kubasińską dobrze rozegrać sprawę. 

 

Od czasu historii z modelkami Wioletta Ula codziennie spotykały się w przerwie na śniadanie w bufecie. Obie były nowe i do końca z nikim jeszcze się nie zaznajomiły. Zaczęły się też zwierzać sobie.

-U Marka spokojnie z modelkami -zapytała Ula. — Rano spotkałam przy windzie Dominikę i odskoczyła na mój widok o dwa metry. Była nieźle zdziwiona, kiedy powiedziałam jej, że tu pracuję i nie jestem ekspertką od organizowania przyjęć.  Jeszcze bardziej, gdy powiedziałam jej, że odegrałam przed nimi przedstawienie, aby się ich pozbyć z gabinetu Marka.

-Spokojnie było. Czemu mężczyźnie tylko na urodę patrzą, a nie na to, co ma się w środku?

-Chyba nie o Marku mówisz. On nie jest dobrym kandydatem na chłopaka. W dodatku ma narzeczoną.

-Nie o nim. O Cebulku.

-Jakim Cebulku?

- O Sebastianie z kadr. Jest uroczy z blond włosami,  niebieskimi oczami i taki pucołowaty na twarzy.

-Wiola on lepszy od Marka nie jest. Chociaż o tyle dobrze, że nie ma narzeczonej. Ja bym poszukała sobie kogoś spokojniejszego i stałego w uczuciach.

-Tylko, kogo?

-Tu w firmie to chyba tylko któryś z informatyków.

 

Wioletta, rozmawiając z Ulą, nie przypuszczała, że jeszcze tego samego dnia czeka ją propozycja randki. Po powrocie do sekretariatu, chcąc dokończyć pracę, włączyła laptopa i weszła na chwilę do gabinetu prezesa. Kiedy wróciła do sekretariatu, zastała tam Adama wpatrującego się w jej laptopa i otwartą stronę na zestawieniu kosztów od dostawców tkanin.

-Potrzeba czegoś -zapytała, wytrącając go z zaczytania.  

-Co?

-Pytałam, czy coś potrzebujesz?

- Aleks pyta o umowy z nowymi szwalniami. Miały być na dzisiaj. Myślałem, że właśnie pracujesz nad tym.

- Pamiętam. Drukują się już.

-To poczekam. Marek ma w końcu taką zwyczajną sekretarkę -zagadywał.  — Tamte były takie niedostępne i nic nie umiały.

-Ale podobno bardzo ładne. Nie to, co ja.

-Co ty Wiola. Ty nie jesteś brzydka. Taka normalna jesteś. Ja normalnie przy nich źle się czułem. Zestresowany byłem, że szok.  Patrzyły na mnie z takim lekceważeniem. Ty masz całkiem inne uosobienie i nie jesteś głupia.

-Mam uznać to za komplement?  

-Mówię prawdę Wiola. Taka jesteś.

-Miło słyszeć coś takiego. Mało słyszę komplementów w swoim życiu.

-Tak. Bo ja nie bardzo z dziewczynami Wiola.  A komplementów to już w ogóle nie umiem mówić. Albo zagaić. Nie to, co Marek albo Sebastian. Oni z dziewczynami radzą sobie bez najmniejszego trudu.

-Ale charaktery mają nieciekawe.

-Właśnie Wiola. Nie poszłabyś ze mną do kina -zapytał zachęcony rozwijająca się rozmową. — Mam dwa bilety na jutro. Na tę komedię Misz – Masz. Miałem iść z Aldoną, to znaczy z siostrą, ale powiedziała, że czas, abyśmy odcięli od siebie pępowinę.  Nie mam, z kim iść a samemu tak głupio.  

-Sama chciałam iść na ten film, ale nie wiem, w jakim sensie mielibyśmy się spotkać -mówiła z obawami.

- Tak koleżeńsko. Obejrzymy film, pójdziemy coś zjeść i zobaczymy, co dalej.

Chciała już się zgodzić, ale te zobaczymy, co dalej ją zaniepokoiło.

- Muszę się zastanowić. Jutro rano ci powiem, czy idę. Tu masz te umowy dla Aleksa.

-Dzięki. To sobie już pójdę. Aleks czeka na mnie.

 

Ula tymczasem po powrocie do swojego biura zastała w nim bukiet róż i prezent zapakowany w ozdobny papier. Zanim zdążyła spytać, skąd wzięło się to na jej biurku, to jej sekretarka Kamila powiedziała, że kwadrans temu przyniósł posłaniec. Od razu sprawdziła, czy jest jakiś bilecik i co w nim jest. Bilecik był, ale niepodpisany.

Dla pięknej i wyjątkowej kobiety, wyjątkowe kwiaty.

Liczyła, że więcej powie jej, od kogo, to, co było zapakowane. Tam była najnowsza książka autorstwa Richarda Paula Evansa. Tym samym z listy podejrzanych wykreśliła Marka, a on był pierwszy i jedyny. Podejrzanym stał się natomiast Aleks. Była nawet tego pewna, bo tylko z nim rozmawiała o ty autorze. W książce był również wpis, chociaż bez podpisu.

Dla Uli, żeby wiedziała, że nie wszyscy mężczyźni są wzrokowcami.  


 

Marek, o tym, że Ula dostała kwiaty i prezent dowiedział się nawet prędzej niż Ula, bo dawni jego współpracownicy zdążyli już po firmie roznieść o pojawieniu się posłańca. Poszedł nawet do biura Uli, aby samemu zobaczyć te kwiaty. Tak jak wszyscy ciekawy był też, od kogo.

 

Przed końcem pracy Wioletta i Ula znowu się spotkały. Tym razem przy wyjściu.

-Wszyscy tylko mówią we firmie o tych kwiatach Ula -oznajmiła z sensacją Wioletta. — Ela powiedziała, że do tej pory tylko Marek przysyłał takie kwiaty Paulinie do firmy.

-Niemniej zdziwieni są niż ja. Nie wiem tylko, od kogo -skłamała.

-Ja jutro mam wyjść z Adamem do kina. To znaczy może wyjdę. Zaprosił mnie w zamian siostry. Dasz wiarę?  

- Jak Wiola? Kiedy się umówiłaś?

-Po tym jak wróciłam z naszej kawy. Przyszedł po umowy i zaprosił mnie. Tylko nie wiem, czy iść. Iść w zastępstwie swojej siostry, miłe nie jest.

-Fakt miłe nie jest, ale to Adam. Od niego nie można wymagać taktu i elokwencji.

-Powiedział, że po kinie pójdziemy coś zjeść i zobaczymy, co dalej. On chyba nie myśli, że dalej będzie łóżko.

-Adam i łóżko na pierwszej randce to nie jego metody. To metody Marka i Sebastiana. Może o przyszłości mówił.

-To, co Ula? Mam z nim wyjść.

-Możesz spróbować. Zobaczysz, jak będzie. Jak nie będzie, o czym gadać, to zawsze możecie rozmawiać o pogodzie albo pracy.

- Dzięki Ula. Na sprawach prowadzenia sekretariatu znam się, ale w takich sprawach i nagłych sytuacjach jestem nieporadna.

-Na kłopoty Ula Cieplak. Zawsze możesz na mnie liczyć.

-Jakbyś znalazła mi jeszcze jakąś fajną współlokatorkę -zażartowała. — Samej ciężko opłacić mieszkanie po babci, a i tak tylko jeden pokój używam.

-Może i pomogę ci.  Myślałam właśnie o wynajęciu jakiegoś pokoiku. Muszę po szóstej wstawać, aby zdążyć na ósmą do pracy.

-Serio Ulka.  Byłabyś naprawdę chętna. Możesz nawet jutro się wprowadzać. Albo przyjść obejrzeć.

-Juto masz randkę. A mi wystarczy łóżko, szafa, stolik i krzesełko. Zdjęcia ewentualnie do obejrzenia. W innych sprawach się dogadamy.

-Zdjęcia mogę ci i dzisiaj pokazać.  Zrobiłam dwa, aby zamieścić w ogłoszeniu.

 

To, od kogo Ula dostała kwiaty i prezent dla Marka przestało być tajemnicą jeszcze tego samego dnia. W pracy został dłużej niż inni i idąc już do wyjścia głównego, instynktownie wszedł do działu reklamy i gabinetu Uli. Na biurku ciągle stał wazon z kwiatami a obok leżała książka. Już dedykacja się mu nie podobała. Najbardziej jednak to, że pomimo braku podpisu bez trudu rozpoznał charakter pisma Aleksa.

-Aleks chyba do Uli startuje -rzekł przyjacielowi, kiedy spotkali się godzinę później na siłowni. — Widziałem dedykację w książce. To charakter pisma Aleksa.

-No proszę. Aleks zauważył, że istnieją kobiety i sprzed nosa chce ci ją sprzątnąć.

-Po moim trupie. Ula zresztą nie jest głupia. Już wie, jaki jest Aleks i że wiązanie się z nim byłoby bardzo głupie.

-A, co zrobisz, jeśli jednak Ula zainteresuje się Aleksem?

-Nie wiem. Może znajdę kogoś, aby był konkurencją dla Aleksa. Paula chyba też coś kombinuje z Wiolettą. Dała jej całą górę próbek kosmetyków.

-Myślisz, że chce ją przekupić? Wiola nie wygląda na taką.

-Nie wiem Seba. Muszę mieć wszystko na oku.

 

Kolejnego dnia Marek jeszcze bardziej się zaniepokoił. W dodatku dwa razy. Najpierw rano, kiedy to Adam pojawił się w sekretariacie i spytał Wiolettę, czy się zdecydowała wyjść z nim do kina.  Był w swoim gabinecie, ale rozmowę usłyszał i to że Wiola się zgodziła.

-Dobrze słyszałem? Wychodzisz na randkę z Adamem.

-Ja bym randką tego nie nazwała. Koleżeńskie wyjście. I tak popołudniami w domu siedzę. Chętnie obejrzę dobrą komedię.

-Pytam, bo trochę, to dziwne. Znam go od ośmiu lat i ani razu nie widziałem go z dziewczyną. Nawet jak była, jakaś impreza we firmie przyszedł z siostrą.

-Właśnie powiedział, że mam iść w miejsce Aldony. Miłe to nie było.

-Jeśli Adam albo Aleks są mili to właśnie wbijają ci nóż w plecy albo coś chcą. Uważaj więc. Ja bym nie był taki pewny czy zaproszenie cię nie ma jakiegoś celu.

-To znaczy, że chcą mnie do jakichś rozgrywek wciągnąć?

-Nie zdziwiłbym się, jakby tak było.

-Spokojnie Marek. Nie dam się zmanipulować Adamowi.

 

Ula tymczasem razem z Pauliną poszła na zaplanowane spotkanie z panią Krüger. Ich powrót Marek widział przypadkiem przez okno swojego gabinetu. Jego uwadze nie umknęło to, że Paulina zbyt poufalenie, cmoknięciem w policzek, żegnała się z Cieplak. Chwilę później przyszedł do jej biura.


- Jak spotkanie? Udane?

-Tak. Pani Krüger jest zainteresowana udziałem w najbliższym pokazie i zamieszczeniem reportażu w swojej gazecie. Temat pokazu ją zaciekawił. (Kolekcja inspirowana literaturą)

-Nie ma sprawy Ula. Podeślemy jej kilka zaproszeń. A ponadto jak było?  Paulina nie była uszczypliwa w swoim stylu?

-Nie. Oddała  mi swój karnet na pięć masaży relaksujących.

-Dziwne. Ona nie spoufala się z pracownikami ani nie jest tak hojna.

-To znaczy najpierw zobaczyła u mnie w torebce ulotkę gabinetu masażu, powiedziałam jej, że chcę zafundować sobie kilka zabiegów i dopiero później zaproponowała mi, że odda swój karnet.  Podobno ostatnio nie była zadowolona z ich usług. 

-Nie wiem Ula. Być może tak. Byle co może ją obrazić. Nawet małe spóźnienie czy źle podana kawa.



wtorek, 1 sierpnia 2023

Całkiem inna 2/2

Ula przez całe trzy dni myślała, jak to będzie po tej czwartkowej rozmowie i czy Marek z czasem jednak nie będzie chciał jej zwolnić. Dla zabezpieczenia się miała całe nagranie rozmowy. Jej sąsiedzi byli prawnikami i mogła liczyć na ich pomoc.

O wypadku szefa dowiedziała się dopiero rano w poniedziałek. Według tego, co mówił Sebastian, Marek jechał wraz z Pauliną, ale ona była znacznie mniej poszkodowana. Miała ogólne stłuczenia i wstrząśnięcie mózgu. Marek natomiast musiał przejść operację złamanej nogi, miał stłuczone żebra i uraz głowy.

Jeśli w przypadku Marka pobyt w szpitalu przebiegał w miarę spokojnie, to Paulina dała popalić personelowi. Już pierwszego dnia zażyczyła sobie osobnej sali, narzekała na jedzenie i że pomimo tego, że dzwoni po pomoc, nikt nie przychodzi tak od razu. Tłumaczenie jej oczywiście, że nie jest jedyną pacjentką na oddziale i że nie mocno ranna, nic nie dawały.


Olszański do Marka chodził codziennie w czasie lunchu i opowiadał, jak on się czuje i Paulina. Ula dopiero w piątek przyszła w odwiedziny, bo poniekąd musiała pójść do niego w sprawach służbowych.  Póki, co Marek nic nie wspominał o ostatnim ich rozmowie. Ona również nie zamierzała wspominać. Marek podpisał potrzebne dokumenty, poszła mu do sklepiku po wodę i drożdżówkę, chwilę posiedziała i wróciła do firmy. 

Paulina tymczasem, jak tylko wypisano ją ze szpitala, wsiadła w samolot i poleciała do Mediolanu, aby zapomnieć koszmar związany z wypadkiem. Była cały czas przytomna i widziała całą akcję ratunkową. Marka natomiast czekała dłuższa rehabilitacja, a do pełnej sprawności i pracy miał wrócić po miesiącu. Brakiem narzeczonej, nie przejmował się i jakość szczególnie mu nie przeszkadzało. Nawet kiedy był już w domu. Codziennie wpadał do niego Sebastian, rodzice, Ula. Z Ulą zaczęło się mu coraz lepiej rozmawiać i rozumieli się coraz lepiej. Nawet chęć poderwania jej już mu minęła. Przez ten czas Ula sporo się nauczyła i była pomocna w zdalnym kierowaniu przez Marka działem reklamy i marketingu. Takie służbowo -prywatne spotkania spowodowały niestety też, że Ula zaczęła widzieć w nim nie tylko pracodawcę, ale i mężczyznę.

Febo do Polski wróciła, kiedy i Marek mógł wrócić do pracy. Wraz z jej powrotem spokój Marka został zmącony. Już prędzej wiedział, że tylko jego oskarża o wypadek i choć z punktu widzenia prawnego tak było, to ona doprowadziła do kłótni i w konsekwencji do wypadku.

 

Pierwsze spotkanie Uli i Pauliny nie należało do najmilszych. 

-Wiesz kim jestem? -zapytała, kiedy weszał do sekretariatu.

-Dzień dobry. Wiem. Pauliną Febo. Pani zdjęcie wisi na korytarzu. 

-Dokładnie tak. Współwłaścicielką fimy i narzeczoną Marka. Niech pani nie myśli, że coś ugra.  Nie takie cwane tu były.

-Rozumiem, że chodzi pani o Marka.

-Dokładnie tak. Tu jest pierścionek zaręczynowy, a tu będzie obrączka -mówiła, pokazując dłoń. — Proszę nie wchodzić mi w drogę. Chyba pani wie, jak skończyły inne sekretarki.

-Wiem. Ale różnica polega na tym, że mi zależy na pracy, a im zależało na Marku. 

-Oby to była prawda.

Od tej pory wizyty jej były częste w sekretariacie, próbowała utrudniać pracę Uli i zniechęcić. Czuła gdzieś w głębi duszy, że inna dziewczyna niż Lidka, Aśka i Jolka może zagrozić jej związkowi. Aby zapobiec dalszym spięciom z Pauliną i uchronić Ulę od nieprzyjemności, Ula miała zostać sekretarką Krzysztofa. Jego sekretarka odchodziła na emeryturę, a już prędzej Ula dała się poznać mu, jako solidna pracownica. To właśnie za jego namową Ula postanowiła zrobić drugi etap studiów i nawet firma miała sfinansować jej naukę. Całe dobro, jakie spływało na Ulę, nie podobało się Paulinie i nawet tego nie ukrywała. Przy Helenie próbowała nawet ją oczerniać i wmówić jej, że musiała na syna i mężą rzucić jakiś urok, skoro są nią tak zachwyceni. Dobrzańska na szczęście miała swój rozum i słowami Pauliny nie zawracała sobie głowy. Krzysztof przekonał również Ulę, aby skorzystała z pomocy firmy i wzięła bezzwrotny kredyt na opeację ojca. Na pożyczkę się zgodziła, ale postanowiła, że wszystko odda.  

 

Od czasu wypadku złe relacje pomiędzy Pauliną i Markiem jeszcze bardziej się psuły.  Marek miał jej za złe, że po wypadku zostawiła go na łaskę innych i poleciała do Włoch. Ona ciągle wyrzucała mu wypadek, że śni się jej po nocach i musi chodzić do psychoterapeutki. Wrócił również temat kupna domu w San Remo. Ten, który upatrzyła sobie, był już sprzedany, ale znalazła inny. Ze swoich pieniędzy wpłaciła nawet zadatek, a reszta miały wpłynąć w ciągu pół roku. Liczyła że jeśli włoży pieniądze i aby nie przepadły Marek zgodzi się na jej wymarzony dom. Kolejnym powodem do kłótni był ślub zaplanowany za rok. Pierwotnie miał odbyć się w Polsce, gdzie mieszkała większość ich krewnych i znajomych, ale Paulinie zamarzył się ślub w Mediolanie w katedrze w której pobrali się jej rodzice. Taka uroczystość sporo kosztowała i kolejne tysiące uszczupliłyby konto Marka. W tej kwestii na szczęście seniorzy stali po stronie syna i wytłumaczyli jej, że nie będzie wszystkich stać, aby polecieć na parę godzin do Mediolanu.

Miesięczny wyjazd Krzysztofa do sanatorium wiązał się z tym, że Marek miał zastąpić ojca. Tym samym pracować blisko Uli.  Już w pierwszym tygodniu czekało ich wyjście na kolację z kontrahentem. Spotkanie zakończyło się dość późno, dlatego Marek postanowił odwieźć Ulę do Rysiowa. Kiedy byli już przed domem i żegnali się, miał wielką ochotę pocałować ją na dobranoc. Przez cały wieczór siedział naprzeciwko niej i widział, jak pięknie wygląda. Pod takim samym wrażeniem był pan Terlecki i Walicki. Nie był pewny również czy da radę dotrzymać postanowienia, że z nią nic nie będzie. Już dwa dni później dane sobie słowo złamał, a winnymi poniekąd byli Febo.

-Ula, stało się coś? Płaczesz. Coś z twoim ojcem? -zapytał Marek, kiedy Ula  weszła do gabinetu prezesa i zauważył zapłakane oczy.

-Nie. Konflikt z Aleksem i Pauliną. Aleks, gdy ciebie nie było, chciał dokumenty, a ja bez twojej wiedzy nie chciałam mu dać i powiedział, że jest pamiętliwy. Przy windzie spotkała mnie Paulina, nazwała mnie przybłędą i powiedziała, że robię sobie z twojego auta taksówkę.

-Ula oni tacy byli, są i będą. Trzeba się przyzwyczaić -mówił, podchodząc do niej bliżej. — Głowa do góry -dodał, podnosząc delikatnie dłonią jej brodę.

-Albo zejść im z drogi. Zarobię na operację ojca i odejdę.

-Ula -zaczął, przytulając do siebie. — Nie ma takiej opcji. Ja ani ojciec nie pozwolimy ci odejść, ani być szykowaną przez Febo. 


 

Kiedy znowu spojrzeli na siebie, ich twarze były zdecydowanie za blisko.  Wtedy właśnie delikatnie musnął usta Uli. Ula nie nic zaprotestowała, więc pocałunek pogłębił.

-Ula, przepraszam. Nie chciałem -zreflektował się.

-Tak wiem. To przez to że płakałam.

Kolejne dni były spokojne. Chociaż trudno było zapomnieć, o tym co się stało. Ula od dawna się nie całowała. W liceum przez dwa lata miała chłopaka, ale po maturze pojechał do Anglii do krewnych. Mieli razem lecieć, ale śmierć matki i rodzina trzymała ją w Polsce.  Tym samym związek z Kamilem umarł śmiercią naturalną. Teraz odczuwała coś wspaniałego i czuła jak ciepło warg Marka rozpływa się po całym ciele. Marek również myślał o pocałunku, ale w kategoriach, że nie powinien. 

 

W tym samym czasie Józef poszedł do szpitala na operację i Ula tym miała zajęte myśli. Od Marka również miała wsparcie, bo mogła w czasie pracy wyjść do ojca albo prędzej wyjść. Marek poznał również wtedy Jaśka i Beatkę, bo któregoś dnia zobowiązał się odwieźć ich ze szpitala do Rysiowa. W podzięce zaprosiła go na kolację i mógł zjeść prawdziwych pierogów. Pomoc, jaką okazywał Uli w tym czasie, musiał ukrywać przed Pauliną. W tym wyręczał go Sebastian i dawał alibi w postaci wyjścia do klubu, siłowni czy pograć w kosza. Paulina zresztą również dużo czasu spędzała z Karoliną dziewczyną poznaną na terapii.

Zaproszenie Marka na niedzielny obiad i urodziny Betti były przełomowe dla Uli, bo stało się, to czego chciała uniknąć, zatrudniając się w F&D. Została w domu i kończyła gotować sos, a Marek z Beatką był na podwórku, gdzie  pilnował Betti, która uczyła się skakać na trampolinie prezencie od niego.  Na dwór wyszła, aby powiedzieć im, że obiad za dziesięć minut. Przez chwilę patrzyła na nich i wesołą zabawę, kiedy i Marek spojrzał na nią i posłał jej uśmiech, szybko zrozumiała co się właśnie stało i że zakochała się w swoim szefie i że musi jakoś to ukrywać. Popołudnie spędzone w Rysiowie minęło Markowi bardzo udanie. Nie miał nawet męczących telefonów od Pauliny, bo ta po spotkaniu z Karoliną bardzo późno wróciła i teraz pewnie spała.  Następny dzień był bardzo trudny dla Uli. Marek na szczęście nic nie zauważył. Dwa dni później wrócił Krzysztof  do pracy i tym samym Marek przeniósł się do swojego działu i tyle czasu ze sobą nie mieli już spędzać.

Marek potrzebował jeszcze ponad dwóch tygodni, aby zrozumieć, że to, co czuje do Uli, jest miłością, a nie pożądanie. Rozmawiać z Ulą zawsze lubił, a z czasem zaczął uważać, że jakby czytali sobie w myślach i znali się od dawna, a nie od trzech miesięcy. Potrzebował również do tego impulsu. Początkiem tego było  wyjście na spotkanie z fotografem i obejrzenie miejsca na zdjęcia do najnowszej kolekcji. Ula pojechała w zamian za Krzysztofa a Marek jako kierowca i dlatego że znał fotografa. Sprawy z fotografem dość szybko zakończyli i pożegnali się z nim. Było już po piętnastej, więc do pracy się im nie opłacało wracać. 

- Cudownie tu -rzekła z rozczuleniem Ula, spoglądając na miejsce przy Wiśle. — Mieszkam blisko Warszawy a wstyd się przyznać, że w tym miejscu jestem pierwszy raz.

Patrząc na Ulę pomyślał, że ma  taki wzrok, jak Paulina albo inne jego kochanki, patrząc na drogą biżuterię, jaką im dawał.

- Mnie od liceum tutaj nie było. Z kolegami tu na wagary przychodziliśmy albo spotkać się z dziewczyną. Tam dalej leżą dwa duże kamienie i tam najczęściej siadaliśmy. Kiedyś nawet ognisko rozpaliłem z taką jedną Emilką.

-Pasuje na randki. Twoim dziewczynom musiało się podobać to miejsce. A przynajmniej mi się by spodobało.

-A ty gdzie chodziłaś z chłopakiem?

-Po Rysiowie. Kamil mieszkał blisko mnie i tam głównie spędzaliśmy czas.

-A co się z nim stało?  

-Wybrał Anglię, a nie mnie. Chociaż ja też wybrałam ojca i rodzeństwo, a nie jego. Nie mogłam zostawić ojca i rodzeństwa. Ktoś musiał robić im kanapki do szkoły.

Ula nie pierwszy raz zrobiła takie wrażenie na nim. I nigdy takich kobiet nie znał. Ważniejsi byli dla niej inni niż ona sama.

Kiedy wyszli na ulicę, jakiś młodociany, biegnąc potrącił jakąś kobietę i nawet się nie zatrzymał. Inni ludzie byli bliżej niej, ale jakoś nie kwapili się pomóc nieco zaniedbanej kobiecie. Ula z tym problemu nie miała i chwilę później ukucnęła przy niej. Usłyszała od kogoś, że nie warto się nią martwić, bo to bezdomna. Nie zamierzała jednak  ich słuchać i poprosiła Marka, aby zadzwonił na pogotowie, bo na głowie miała krwiaka i ewidentnie bolała ją ręka, na którą upadła. Kiedy Marek dzwonił, Ula sprawdziła kieszenie i torbę. Tam nic szczególnego nie miała, ale wewnątrz żakietu była naszywka. Anna Lipiec, adres i dwa numery kontaktowe z dopiskiem mama choruje na alzheimera.

-I to wasza bezdomna -rzekła grupie gapiów.

Marek oprócz telefonu na pogotowie zadzwonił na pierwszy podany numer na naszywce. Okazało się, że rodzina szuka jej od trzech dni.

Tej nocy Marek długo nie mógł zasnąć. Ciągle rozmyślał o wydarzeniach z popołudnia. O tym jak Ula zachwycała się Wisłą i jak zajęła się tą kobietą. Spoglądając na śpiącą Paulinę, pomyślał, że jej nigdy nie byłoby stać na takie czyny i czy naprawdę chce dla siebie takie życie przy Paulinie.

Przez kolejne trzy dni Marek kłócił się ze swoimi uczuciami. Z jednej strony nie wierzył w miłość, a z drugiej Ula wywoływała w nim nieznane uczucia. Czwarty dzień stał się w końcu przełomowy. Stało się to za sprawą rodziny kobiety, której pomogli. Syn w podzięce zaprosił na lunch i chciał, chociaż Uli finansowo  podziękować za pomoc. Ula jednak zaproponowała, aby wpłacił pieniądze na jakąś fundację.

-Jakbym był młodszy i wolny trzymałbym ją oburącz, bo taka kobieta trafia się raz w życiu -rzekł nie wiadomo czemu do Marka. — Dobrze jej z oczu patrzy.

-To po postu był zwykły odruch -odparła z onieśmieleniem Ula. — Nic wielkiego.

Po pożegnaniu się z panem Lipcem i Ulą, Marek długo jeszcze nie wracał do domu. Musiał poukładać swoje życie i chociaż powinno zająć mu, to sporo więcej czasu niż godzina, podjął decyzję.

 

Rozmowa z Pauliną miała być najtrudniejszą, jaką do tej pory przyszło mu przeprowadzić. Po rozmowie z panem Lipcem był jednak pewny, że tego chce. Narzeczoną zastał w salonie z lampką wina, przeglądającą gazetę. Sam również nalał sobie kieliszek koniaku. 

-Gdzie byłeś tyle czasu -zapytała nie pdrywając wzroku od gazety?

-Właśnie Paula. Znowu przepytywania.

-To zwykłe pytanie.

-Od lat słyszę to samo pytanie. Gdzie byłeś, z kim byłeś i co robiłeś.  Nie jestem w stanie tak dalej żyć. Odchodzę od ciebie.

- Jak odchodzisz? 

-Odchodzę od ciebie, bo nasz związek nie ma szans, aby był udany.

- Bo ty tak twiedzisz!

-Zakochałem się w innej. W Uli.  Zawsze byłaś uprzedzona do niej i do innych sekretarek.  I stało się. Zakochałem się w sekretarce i zamierzam związać się z sekretarką.

-W tej przybłędzie? Wybij sobie to z głowy -mówiła agresywnie. — Ja jestem twoją narzeczoną i zostanę żoną.

-Nie -odparł ze spokojem. — Nie kocham cię i nie zamierzam unieszczęśliwiać się przy tobie.  Już nasze zaręczyny już były błędem.

-Tyle lat ci poświęciłam i mówisz mi ot tak ze spokojem!?

-A może mam krzyczeć jak ty? Zdania nie zmienię Paula.  Ślubu nie będzie. Nic nas nie łączy. Mamy inne spojrzenie na życie, potrzeby, znajomych. Nawet łóżko przestało nas łączyć.

-Nie wymyślaj sobie pretekstów.

-To ten najprostszy. Nie kocham cię. Wiem, że boli, ale żyć w kłamstwie dobre by nie było.

-Nie pierwszy raz mnie ranisz. Tylko to potrafisz. 

-A ty innych nie ranisz? Do tego jesteś wyniosła, widzisz tylko siebie i Aleksa. Nie wspominając o twojej rozrzutności. Wymyśliłaś sobie dom w San Remo i ślub w Mediolanie. Już wtedy powinienem powiedzieć to koniec, a nie męczyć się przez trzy miesiące.

- Przez tyle lat znosiłam twoje zdrady, a teraz mnie zostawiasz? ! Po, co wchodziłeś ze mną w związek?

-Dobre pytanie Paula. I żeby dalej nie ciągnąć farsy czas się rozstać. Zdania nie zmienię.

Po tych słowach Febo wyszła z salonu. Niedługo później spakowała małą walizkę, zamówiła sobie taksówkę i pojechała do brata.

Marek również wyjechał z domu i pojechał do Uli. Chciał również pojechać do rodziców, powiedzieć im o tym co się stało i uprzedzić w tym Paulinę, ale Ula była ważniejsza. 

 

Wizyta Marka zaskoczyła Ulę. Dopiero niedawno się rozstali, a oto stał w progu jej domu.

-Rozstałem się właśnie z Pauliną i zrobiłem to dla ciebie, bo kocham cię Ula. Liczę, że ty mnie również -mówił, stojąc ciągle w progu domu.

-Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham Marek. Nie myślałam, że i ty mnie pokochasz.  

-Ale tak jest kochanie -odparł, przyciągając do siebie i całując w usta. — Jesteś całkiem inna niż znane mi dziewczyny. Lepsza.

Od tej pory ich związek rozwijał się z każdym dniem. Popołudniami wychodzili gdzieś razem, a później Marek odwoził Ulę do Rysiowa. Na piewszą randkę poszli wieczorem nad Wisłę i tym razem Marek dla Uli rozpalił ognisko. Nie odmawiali sobie uniesień cielesnych. Ten piewszy raz mieli miesiąc po tym, jak Marek zrozumiał, że kocha Ulę.

 

Główna magistrala  wodociągowa w Rysiowie została poddana naprawie, co łączyło się wykopami w pobliżu  domu Cieplaków i dwudniowym brakiem wody. Jasiek był wtedy na szkolnej wycieczce, a Józef na trzydniowych badaniach w szpitalu. Ula w tym czasie chciała przenocować z siostrą we Warszawie w jakimś hotelu, ale Marek zaproponował im nocleg u siebie.  Na początek wieczoru zrobił ucztę i zamówił na kolację pizzę. Później Beatka mogła pooglądać bajki na dużym telewizorze. Na sam koniec Marek przygotował jej kąpiel w dużej okrągłej wannie. Dziewczynka kąpała się w niej, jakby był to ich basenik ogrodowy. Spać poszła pełna wrażeń i równie szybko usnęła. Ula również wzięła prysznic i przebrała się do spania. Idąc korytarzem do pokoju Marka, nie wiedziała do końca, czego oczekuje ani co się stanie. Drzwi były lekko uchylone i nie pukając zajrzała. Marek siedział na łóżku i przeglądał coś na telefonie. Sama sypialnia ciągle pachniała  świeżością, bo dopiero tydzień temu wyszedł z niej malarz i została od nowa umeblowana.

-Wchodź Ula.  Nie możesz zasnąć?

-Nie ma jeszcze dziesiątej. Za wcześnie na sen. Betti śpi jak suseł.

-Myślisz, że się obudzi nagle -zapytał, podchodząc do niej?

-Nie jest z tych, co płaczą, jak obudzą się w obcym miejscu.

Jednym delikatnym ruchem ściągnął Uli szlafroczek. Pod nim miała tylko delikatną przezroczystą koszulkę na ramiączkach i szorty do spania.  Patrząc na filigranową figurę, wstrzymał  oddech z zachwytu. 

-Pięknie wyglądasz -rzekł, przesuwając dłonią po jej ramionach.

-Dzięki.

Marek więcej czasu nie marnował i obsypywał jej ciało pieszczotami. Łóżko w pokoju Marka było duże i wygodne. Ula poczuła, to od razu jak Marek położył ją na nim. Chwilę później poczuła ciężar Marka na sobie, jego pocałunki i pieszczoty na każdym kawałku ciała. Były to ramiona, szyja, piersi, dekolt i usta. Długo nie trzeba było czekać, aby ich ciała były pełne pożądania. Gdy w końcu Marek dołączył ich w jedno ciało, jęknęła cicho. Chwilę później zaczął jej dawać rozkosz, jakiej pragnęła. 


 

-Czuję się wspaniale -rzekła Ula, kiedy skończyli się kochać. — Dawno nie byłam z nikim.

-Tak jak ja -odparł, wpatrując się w Ulę z ciągłym pożądaniem. — To znaczy, że czuję się wspaniale.

Fakt, że są razem, było też sporym zaskoczeniem dla wszystkich. Również to że od czasu jak Marek związał się z Ulą, przestał interesować się innymi dziewczynami. Seniorzy na szczęście jakoś szybko pogodzili się z decyzją jedynaka i zrozumieli, że rozrzutność Pauliny i ciągłe kontrolowanie syna dobrze nie wróżyło ich małżeństwu. 

 

Z zaręczynami Marek nie czekał i oświadczył się Uli już po ponad połrocznej znajomości i trzech miesiącach od czasu, jak zrozumiał, że ją kocha. Ze ślubem chcieli poczekać do początku lata, ale nieoczekiwana ciąża Uli ślub przyspieszyła i  pobrali się w ostatni weekend karnawału.

 


 Sama uroczystość była kameralna. Przysięgę składali w kościele w Rysiowie, a niewielki przyjęcie mieli w jednej z restauracji. Później pojechali na dwa tygodnie do Malagi. Ula na szczęście wszystko znosiła spokojnie i nie miała nawet typowych niedogonień ciążowych.W międzyczasie pani Dobrzańska kończyła studia i w przyszłości miała objąć stanowisko speca od PR.

Tuż po ślubie syna Krzysztof postanowił dyskretnie poprzyglądać się pracy Marka i Aleksa. Dawał im również różne zadania i oceniał zachowanie. Odkrył przy okazji, że to Adam Turek wykonuje większą część pracy za Febo. Marek był też zdecydowanie bardziej lubiany przez pracowników. Wraz z początkiem lata wybrał nowego prezesa i został nim Marek. W tym samym czasie Ula była już w zaawansowanej ciąży i pomału rezygnowała z pracy. To natomiast wiązało się z tym, że Marek zostałby bez sekretarki.

-Marek znalazłem ci nową sekretarkę -zagadnął z ożywieniem Sebastian do przyjaciela w jedno popołudnie. — Cud dziewczyna.

-Seba -jęknął. — Ja już dawno mam to za sobą. Mam Ulę i kocham ją. Zapomniałeś? Byłeś na naszym ślubie, a za miesiąc urodzi się nam córeczka.

-Daj dokończyć. Blondynka i ma wszystko na swoim miejscu. Właśnie kończy zaoczne studia licencjackie na administracji zarządzania. I dalej chce się uczyć. Wioletta Kubasińska. Tu masz jej zdjęcie -dodał, pokazując fotkę, jakby było trofeum.

-Ok. Możesz ją przyjąć -odparł, podśmiewując się delikatnie. — Ale Ulę bierzesz na siebie, jakby, co.

-Wiadomo przyjacielu.